Wielkie marzenie chłopaka z Truskolasów

  

Po biografii Kuby Błaszczykowskiego, która spotkała się z umiarkowanie przychylnymi reakcjami, Małgorzata Domagalik postanowiła zająć się kolejną postacią, która przykuwa uwagę piłkarskiej Polski. Tym razem to wuj piłkarza, selekcjoner reprezentacji narodowej – Jerzy Brzęczek. Efekt okazał się wątpliwy, choć w tej dziwnej i nierównej książce są momenty poruszające.

Moim marzeniem jest zapisanie się w historii polskiej piłki jako ten, który coś w niej stworzył. To mój cel” – zwierza się Jerzy Brzęczek, którego portret próbowała nakreślić Małgorzata Domagalik. Czy ta misja miała szansę powodzenia? Wprawdzie autorka orientuje się w piłkarskich niuansach, ale nie okazało się to gwarancją sukcesu.

„W grze” napisana jest w konwencji rozmów dziennikarki z jego najbliższymi, trenerami, kolegami z boiska, które momentami sprawiają wrażenie dość chaotycznych. Domagalik nie poległa z kretesem, ale książka jest nierówna. Obok fragmentów, z których przebija prawda, szczerość, pojawiają się takie, w których za bardzo angażuje się w jego obronę, przedstawia go jak ofiarę niewyobrażalnego hejtu.
Niestety, często błądzi zwłaszcza w momentach, kiedy kreśli portret trenera. Najlepszym przykładem jest zestawienie go z Adamem Nawałką czy Kazimierzem Górskim, nawet jeśli chodzi tylko o kwestie medialnego wizerunku tych panów.

Brzęczek kontra reszta świata

Fatalnym pomysłem, który wyrządza krzywdę samemu Brzęczkowi, okazało się ustawienie go w kontrze do reszty świata. Choć autorka wektor kładzie przeciwnie i mówi raczej o hejcie na ogromną skalę, który spotkał selekcjonera. Dziennikarka do znudzenia powiela schemat, w którym mamy złych dziennikarzy, kibiców i prześladowanego przez media Jerzego Brzęczka. Lansuje przy tym tezę, że krytyka wymierzona przeciw Brzęczkowi jest zjawiskiem nadzwyczajnym, wyjątkowym, którego wcześniej nie doświadczył żaden selekcjoner. A przecież doskonale wiadomo, że łaska opinii publicznej na pstrym koniu jeździ, a decyzje wielu trenerów były komentowane, krytykowane, często wręcz bezpardonowo, ponadto hejt w internecie nie jest zjawiskiem nowym.

Ciekawiej robi się, gdy Domagalik oddaje głos przyjaciołom, kolegom z boiska, trenerom, którzy pokazują prawdziwą twarz selekcjonera, np. Grzegorzowi Mielcarskiemu, który mówi o nim tak: „Trudnego klienta ma pani do opisania. Był zawsze bardzo przewidywalny, poukładany, niezaskakujący (…) nie można go powiązać ze sprawami korupcyjnymi”.

Z medialnego punktu widzenia Brzęczek wydaje się zupełnie nieatrakcyjny. Jawi się jako człowiek z innej epoki. Nie ma konta na Twitterze czy Facebooku. Nie jest typem skandalisty. Ani on, ani żona nie lansują się w mediach. Synowie nie wchodzą w konflikty z prawem. Dziennikarz sportowy Stefan Szczepłek bez ogródek mówi o nim, że „to mało ciekawy facet”.

Inaczej spogląda na niego rodzina. Synowie opisują go w samych superlatywach: „Wspaniały człowiek, można z nim porozmawiać na różne tematy. (…) Porządny, skromny, inteligentny człowiek z charakterem. Dla nas jest autorytetem”.

Brzęczek według tej książki dąży do wyznaczonych celów. Jest człowiekiem skromnym, uczciwym, rodzinnym i pracowitym. Jedną z podstawowych spraw jest dla niego szacunek dla drugiej osoby. Bardziej przemawiają fragmenty, w których autorka sięga do czasów dzieciństwa. Nie daje prostej odpowiedzi, dlaczego chłopak z Truskolasów stał się porządnym gościem. Prowokuje do zwierzeń o trudnych doświadczeniach z dzieciństwa, problemie alkoholowym ojca, przemocy, która nierzadko gościła w rodzinnym domu. Brzęczek opowiada, że nieraz musiał uciekać z domu przez okno. Do tego, że udało mu się wyjść na ludzi, przyczyniła się w dużym stopniu mama, którą opisywał jako osobę silną, która miała szacunek do pracy, pozytywnie patrzyła na życie, choć to ją nie rozpieszczało, poświęcała wszystko dla rodziny.
Jak sam wspomina, ojciec nie zajmował się wychowaniem, rodzice w ogóle byli cały czas czymś zajęci. Ojciec miał trudny charakter, był wybuchowy, agresywny. Młody Jurek musiał walczyć z nim o własne zdanie. Bolesnym doświadczeniem był dla niego zawał ojca przed pierwszym meczem na turnieju olimpijskim. Zawał, po którym, kilka miesięcy później, ojciec zmarł.

Piłkarz z błyskiem

Jurek podobno miał pociąg do grania od maleńkiego. Koledzy opisują, że nie rozstawał się z piłką, z którą chodził po lekcjach i w przerwach między lekcjami. Trener Andrzej Strejlau wspomina go z czasów młodzieżówki jako dobrego, praktycznego piłkarza, ale z błyskiem.

Hubert Kostka, który trenował wówczas Olimpię Poznań, tak opisał młodego Brzęczka: „Ja mam perłę, młody chłopak, którego na dodatek inni słuchają. On wszędzie był kapitanem, nieduży, z podczęstochowskiej wsi, ale zakasowuje tych wszystkich cwaniaczków”.

Brzęczek nie był może supertalentem, ale był ambitny, widział swoje błędy, chciał nad sobą pracować. Brakowało mu szybkości. Z polskiej ligi wyjechał do austriackiej, do FC Tirol Innsbruck. Potem występował w innych austriackich klubach. Po drodze była też Hajfa. Największy sukces Brzęczka to srebrny medal olimpijski z Barcelony. Świetny turniej, widowiskowa gra, dramatyczny finał z Hiszpanami. W pierwszej reprezentacji nie zbliżył się do tego osiągnięcia. 42 razy wystąpił w koszulce z Orłem Białym na piersi, strzelił cztery bramki, w tym pamiętną bramkę na Wembley, ale nigdy nie awansował do wielkiego turnieju.

Trener problematyczny

Można mieć spore wątpliwości, czy z książki dowiemy się, jakim trenerem naprawdę jest Jerzy Brzęczek. Przede wszystkim dlatego, że autorka za wszelką cenę stara się być adwokatem selekcjonera i udowodnić wszystkim dookoła, jak wybitnym jest trenerem, a krytyka jego poczynań niezasłużona, natomiast media i kibice tak naprawdę się na niego uwzięli.

Z sobie wiadomych powodów zestawia go z Adamem Nawałką, choć tamten jako trener osiągnął jak na polskie warunki spore sukcesy, z ćwierćfinałem mistrzostw Europy na czele. Brzęczek jak na razie może się pochwalić tylko awansem do imprezy tej rangi, co więcej, z dość słabej grupy eliminacyjnej.

Niejeden ekspert, dziennikarz, kibic zastanawiał się, co skłoniło Zbigniewa Bońka do zaufania Jerzemu Brzęczkowi, który w trenerce klubowej nic szczególnego nie osiągnął, choć nie można powiedzieć, żeby się w niej w ogóle nie sprawdził. Kilkuletnia przygoda z Rakowem Częstochowa jest oceniana niejednoznacznie, potem roczny pobyt w Lechii Gdańsk, którą z 14. miejsca doprowadził w lidze do piątego, ale po słabym początku kolejnego sezonu stracił posadę. W Katowicach walczył o awans do ekstraklasy, ale się nie udało. Najlepszy dla niego okres przypadł na pracę z Wisłą Płock, która zakończyła ekstraklasowe rozgrywki na piątym miejscu.

„W grze”, mimo dobrych chęci, okazała się porażką Małgorzaty Domagalik, nie tylko przez jej nadgorliwość, brak obiektywizmu, ciągłe powracanie do wątku Jerzego Brzęczka ofiary ekspertów, dziennikarzy, kibiców. Męczą te fragmenty, w których Domagalik popada w patos. Czasem zdarza się jej uderzyć w megalomańskie tony: „Łapię się na tym, że pisząc książkę o tobie, piszę ją w jakimś sensie o Polsce”.

Innym razem raczy nas mądrościami rodem z programu Jerry’ego Springera: „Wszystko, co dotąd wydarzyło się w życiu Jerzego Brzęczka, to uniwersalna i skłaniająca do refleksji historia o tych, którzy wierzą, że w życiu nie ma rzeczy niemożliwych”.

Ratują ją momenty, w których próbuje poznać jego rodzinę, dzieciństwo, opowiedzieć o relacjach z ojcem czy o tym, jakim naprawdę jest człowiekiem. Jest też jakiś dramatyzm we fragmentach szczerej rozmowy z Kubą Błaszczykowskim, w których wyczuwa się, że wybór jego wujka na selekcjonera okazał się problematyczny.


Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts