Wczoraj przed drzwiami siedziby Ogólnopolskiego Strajku Kobiet doszło do przepychanki, w wyniku których została poturbowana nasza reporterka, Cyntia Harasim. Reduta Dobrego Imienia zdecydowała się objąć ją wsparciem.

Tomasza Sakiewicza zapytano, do czego może doprowadzić agresja towarzysząca Ogólnopolskiemu Strajkowi Kobiet.

Widzieliśmy to w 2010 roku, gdy były działacz Platformy Obywatelskiej, pan Cyba zabił jednego działacza PiSu i jak później się przyznał, chciał zamordować Jarosława Kaczyńskiego. To zawsze powoduje, że te ekstremalne jednostki posuwają się dalej niż by chcieli organizatorzy tego typu działań, nakręcania spirali agresji, nienawiści. Ktoś o słabszych nerwach, czy ograniczonym umyśle może posunąć się do zabójstwa. Wcześniej czy później może do takich sytuacji niestety dojść. Już mamy bardzo wiele zranień, pobić, napadów z nożami, czy tłuczonymi butelkami. Ta granica się przesuwa i one będzie się jeszcze bardziej przesuwała w miarę topnięcia poparcia dla działań pani Lempart. Znamy to z historii, z wielu doświadczeń, kiedy organizacje, które miały przez chwilę ogromne poparcie tracą je i chcą być zauważalne, więc radykalizują swoje działania i język. Ale niestety też zachęcają do przemocy

- powiedział redaktor.

Tęsknimy za Kijowskim

Mówiąc o przyszłości Marty Lempart, padają nawiązania do byłego lidera KODu – Mateusza Kijowskiego.
Redaktor przyznał, że słyszał od jednego z polityków PiS, że jeszcze zatęsknimy za Kijowskim.

"Ja już zaczynam pod wpływem Marty Lempart tęsknić, bo to jednak był spokojny, cywilizowany człowiek z niewielką liczbą problemów prawnych, w porównaniu z liderką Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. To jest już taka wyolbrzymiona wersja KODu." - mówił.

Tam jednak nie było napadów fizycznych, nie było wulgaryzmu, nie było nakręcania nienawiści do ludzi wierzących, do kościoła. Oni – w tej sferze słownej – posuwają się tak daleko jak bolszewicy, w zasadzie różnicy w sferze narracyjnej nie ma żadnej. Nie mają broni, nie są w stanie zrobić rewolucji, mimo, że to zapowiadali – bo nie mają  poparcia społecznego

- zaznaczył.

Ocenił, że poparcie dla protestów gwałtownie spadło. „Generalnie już nastąpił odpływ poparcia społecznego, stało się to bardzo szybko” – zauważył.

KOD tracił przez półtora roku, dwa lata – pod wpływem kolejnych informacji. Tutaj w ciągu paru tygodni poparcie spadło w zasadzie o ¾ , jak nie więcej. Natomiast pewne grupy radykalnych aktywistów będą tam funkcjonować. i one będą coraz bardziej agresywne, żeby w ogóle być zauważalnym

- powiedział.

Dziennikarzy nazywają "psami"

Jak dodał, jest tutaj drugi cel, który stosowano po 2010 roku – przesuwanie granicy.

„Proszę zobaczyć dlaczego nazywa się dziennikarzy psami, bandytami, jak na konferencji prasowej mówiły działaczki Strajku Kobiet, dlaczego się zachęca do bicia? To jest przesuwanie granicy, bardzo znana nazistowska zasada: odbierz godność, człowieczeństwo, wtedy jest łatwiej unicestwić człowieka. Oni de facto stosują nie tylko symbolikę, ale i całą psychologię nazistowską, czyli odbieranie człowieczeństwa przeciwnikowi, temu, któremu uważają za zagrożenie – przed wszystkim dziennikarzom. Proszę zobaczyć, kto jest atakowany, dziennikarze TVP, Telewizji Republika, Gazety Polskiej, czyli ci, którzy pokazują drugie dno działania pani Lempart i Strajku Kobiet. To są zwykłe przewały finansowe, które mają ratować bankrutującą osobę, a nie realna działalność społeczna. Oni się tego bardzo boją, bo wiedzą, że to na młodych ludzi działa mocno"

– dodał.