Dworczyk w rozmowie z Radiem WNET był pytany o sprawę zamknięcia stoków narciarskich. Jak przekonywał, "stoki narciarskie nigdy w planach nie miały być zamknięte".

"W rozporządzeniu nie było ani słowa o zamykaniu stoków narciarskich. Mamy do czynienia z pewnym szumem informacyjnym i wypowiedziami, być może nie zawsze tak do końca precyzyjnymi polityków, z których potem biorą się różnego rodzaju informacje nie zawsze spójne z dokumentami rządowymi"

- odpowiedział minister.

Jak dodał, w projekcie rządowego rozporządzenia, który przez kilka dni był w konsultacjach, nigdy nie było zapisów o tym, że stoki narciarskie miałyby być zamykane. "Nie było pomysłu, który mówiłby o zamknięciu stoków" - powtórzył.

Skumulowane ferie

Minister był też pytany o skumulowanie w jednym terminie ferii zimowych dla wszystkich województw. Dworczyk wskazywał, że codziennie zbiera się Rządowy Zespół Zarządzania Kryzysowego, który stara się wybierać takie rozwiązania, które ograniczają rozprzestrzeniania się choroby i mają zmniejszyć dynamikę zachorowań.

"Musimy poddać się rygorom, które często utrudniają nam wszystkim życie, ale te wszystkie działania podejmowane są właśnie po to, aby mniej Polaków zachorowało, aby poprawić bezpieczeństwo Polaków"

- mówił, apelując jednocześnie o przestrzeganie ograniczeń.

Dopytywany o kwestię ferii Dworczyk, mówił, że ta decyzja o skumulowanie ferii w jednym czasie "jest połączona z apelem o to, aby ograniczyć wyjazdy na ferie".

"Przecież nie na stoku narciarskim, bo tam akurat do transmisji wirusa nie dochodzi, ale po to, aby w środkach komunikacji, w czasie przejazdów, w schroniskach, hotelach, kwaterach prywatnych, restauracjach, by nie dochodziło do zakażeń".

"Dlatego część z tych obiektów jest zamknięta, dlatego premier i rząd apelują, aby ograniczyć w tym roku wyjazdy na ferie"

- dodał.

Ograniczyć liczbę zachorowań przed szczepieniami

Jak mówił w dalszej części rozmowy, rząd chce maksymalnie ograniczyć liczbę zachorowań przed rozpoczęciem akcji szczepień na koronawirusa.

Dworczyk odniósł się też do ostatnich spadkowych danych dotyczących liczby zakażeń. Jak ocenił, mogą one napawać ostrożnym optymizmem, ale jest zdecydowania za wcześnie, aby wykazywać "wielki optymizm i by mówić, że wszystko co najgorsze już za nami". Dodał, że obecna sytuacja jest wynikiem pewnej dyscypliny społecznej, którą wykazali się Polacy.

Na uwagę, że ostatnie protesty oraz Marsz Niepodległości miały przełożyć się na wzrost zachorowań, ale wygląda na to, że tak się nie stało, Dworczyk odparł, że część ekspertów zwraca uwagę, że 5-7 dni po tych wydarzeniach wzrosty były widoczne i są one powiązane z tamtymi zgromadzeniami.