Dr Zaczyński pytany był w Polsat News o doniesienia dziennikarza "Polityki" Pawła Reszki, który relacjonując rozmowę z jednym z lekarzy pracujących na PGE Narodowym, napisał w sobotę, że personel obiektu zakwaterowany został w 5-gwiazdowym hotelu Regent Warsaw Hotel, a na co dzień ma niewiele pracy.

- "Na Narodowym – są nowoczesne respiratory, najdroższy sprzęt medyczny, ale prawie nie ma pacjentów. Niektórzy lekarze dyżurują w pustych sektorach. Zarobki personelu są wysokie, koszty funkcjonowania ogromne

- powiedział rozmówca Reszki.

Według dyrektora szpitala na Narodowym lekarz, który "przyjechał na tydzień do pracy w szpitalu tymczasowym", "nie zapoznał się kompletnie z zasadami funkcjonowania" takiego szpitala.

- Szpitale tymczasowe nie są szpitalami zwykłymi otwartymi dla wszystkich pacjentów, tylko są szpitalami zapasowymi

 - wskazał.

- Opinia publiczna została zmanewrowana przez jedną osobę, która wyraziła swoją opinię na temat warunków, które zostały stworzone dla lekarzy, którzy pracują w tym szpitalu bezustannie od ponad dwóch tygodni. Reszta nie narzeka na funkcjonowanie tego szpitala

 - podkreślił dr Zaczyński.

Jak podkreślił, w szpitalu na PGE Narodowym cały czas leczeni są pacjenci, a niektórzy, w stanach ciężkich, są transportowani do szpitala macierzystego, czyli CSK MSWiA. Pacjenci, jak tłumaczył, cały czas się zmieniają, również dlatego że niektórzy zdrowieją.

- Wobec tego liczba może jest nikła, natomiast przez szpital tak naprawdę hospitalizowanych było ponad 100 osób. To jest 100 osób w ciągu dwóch tygodni

- wyjaśnił dr Zaczyński. Zgodnie z podaną przez niego informacją, obecnie w szpitalu tym jest 37 lub 38 pacjentów.

Dyrektor zaznaczył przy tym, że obecnie udostępnionych jest 56 łóżek i "osoby, które obstawiają te łóżka, są w takiej liczbie zatrudnione". Szpital nie zatrudnia - jak precyzował dyrektor - od razu całej przewidzianej w założeniach kadry. Placówka dysponuje 500 łóżkami, a na tyle, tłumaczył, z systemu wyłączyć należałoby ok. 120 osób przy najniższych założeniach kadrowych.

Zgodnie z założeniami, o których mówił szef Szpitala Narodowego, placówka realizuje swoje zadania w "unitach", uwalniając stopniowo po 56 łóżek.

- Te łóżka tylko są rozliczane. Nie liczymy z 400 łóżek, tylko liczymy z 56 łóżek, na których pracują lekarze

- powiedział.

Dyrektor zapewnił ponadto, że Szpital Narodowy jest gotowy do przyjmowania pacjentów.

- My jesteśmy gotowi, tylko szpitale nie zgłaszają do nas problemu. My mamy 10 telefonów w ciągu doby, więc to świadczy o tym, że w innych szpitalach nie ma problemu

 - zaznaczył.

Funkcjonujący od początku listopada na PGE Narodowym szpital tymczasowy jest filią Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie.