Publikacja "Dialog należy kontynuować" zawiera 57 dokumentów, które, wraz z obszernym opracowaniem jej twórców dr. hab. Rafała Łatki i dr. hab. Filipa Musiała, przybliżają tzw. dialog operacyjny ks. Gulbinowicza z funkcjonariuszami Departamentu IV MSW. Spotkania, o których historycy opowiedzą w czwartek podczas dyskusji transmitowanej przez IPN w mediach społecznościowych, trwały od końca 1969 do października 1985 r.

"Był przekonany, że prowadzi grę z reżimem"

Hipoteza, którą postawili badacze na podstawie materiału źródłowego, zakłada, że ks. Henryk Gulbinowicz - zgadzając się na rozmowy z bezpieką i prowadząc je przez kilkanaście lat - był przekonany, że prowadzi grę z reżimem komunistycznym. Gra ta miała pozwolić mu realizować ważne dla niego i Kościoła cele. W ocenie historyków hierarcha uznawał, że "deklaratywna współpraca z władzami jest skuteczniejszą drogą realizacji misji Kościoła niż dążenie do otwartego konfliktu", choć jednocześnie ta postawa zmienia się na początku lat 80., gdy duchowny - utożsamiając się z ideami Solidarności - mocno ją wspierał.

"Wydaje się, że sądził, iż będzie w stanie bez przekazywania informacji ważnych z punktu widzenia Kościoła uzyskiwać korzyści dla diecezji, którymi zarządzał. Kluczową dla niego sprawą było uzyskiwanie zgód na budowę świątyń czy budynków kościelnych (np. kurialnych) albo remont obiektów. Rozmowy miały być też środkiem służącym kreowaniu pozytywnego wizerunku hierarchy jako osoby, która dba o poprawne relacje z władzami wojewódzkimi. Nie bez znaczenia był też, jak można sądzić, osobisty efekt tych spotkań, a więc zapewnienie sobie przychylności SB przy ocenie jego kandydatury na kolejne stanowiska kościelne"

- napisali w konkluzji historycy.

Istotną sprawą jest też to, że trwające przez szesnaście (czasem z wielomiesięcznymi przerwami) lat kontakty ks. Gulbinowicza ze Służbą Bezpieczeństwa "utrzymywane były przez niego w tajemnicy przed kard. Wyszyńskim i własnym środowiskiem".

Niektóre informacje były istotne dla SB

Należy też pamiętać, że ks. Gulbinowiczowi mogło wydawać się, że jest w stanie kontrolować treść rozmów z SB, choć - co wynika z wielu badań historycznych dotyczących tajnych służb PRL - wiele informacji, które są pozornie błahe, mogło być i było wykorzystywanych przez esbeków.

- W jego przekonaniu zapewne nie poruszał tematów, które mogłyby przynosić szkodę Kościołowi. Bardzo wyraźnie unikał podawania informacji o przebiegu spotkań episkopatu. Jednak kilka poruszanych przez niego kwestii musi budzić zdziwienie. Gdy krytycznie oceniał styl zarządzania polskim Kościołem przez kard. Wyszyńskiego czy wskazywał, że w episkopacie nie ma zbyt wielu chętnych do naśladowania działalności bp. Tokarczuka w zakresie budownictwa sakralnego – zapewne uważał, że porusza się w problematyce bezpiece dobrze znanej. Mógł sądzić, że nie podając konkretów, zatrzymuje się na bezpiecznym poziomie ogólnikowości. W czasie spotkania w marcu 1973 r. zmitygował się jednak i w pewnym momencie – jak zaznaczył prowadzący rozmowę Józef Maj: "Henryk", mówiąc o zachodzących zmianach w postawie biskupów, w pewnej chwili przerwał, mówiąc: "dość, bo za dużo mówię" - przypominają historycy.

Z przedstawionych dokumentów wynika, że niektóre poruszane przez ks. Gulbinowicza tematy były dla SB istotne z punktu widzenia operacyjnego.

- We wnioskach spisanych po spotkaniu w sierpniu 1972 r. zapisano: "Jeden egzemplarz notatki przesłać do Wydz[iału] IV KW MO w Białymstoku w celu wykorzystania". Nawet gdy bp Gulbinowicz mówił o planach związanych z budowami czy remontami, był przekonany, że rozgrywa sytuację na korzyść własnej diecezji

 - zaznaczyli badacze, dodając jednak, że SB wykorzystywała rozmowy do przekazywania partii oraz administracji wyznaniowej sygnałów o celach hierarchy.

Ponadto niektóre informacje przekazywane przez duchownego były wykorzystywane przez SB w sprawach dotyczących księży, którzy mieli mocno ugruntowane antykomunistyczne poglądy jak np. ks. Witold Piekun.

Twórcy publikacji wskazują też, że objęcie przez bp. Gulbinowicza w 1976 r. metropolii wrocławskiej sprawiło, że tematyka poruszanych w rozmowach problemów nabrała większej wagi.

- To już nie były tylko rozmowy o problemach w zarządzanej diecezji, ale również próby wpływania na sposób myślenia funkcjonariuszy SB o sytuacji w PRL

 - czytamy w publikacji, w której historycy podkreślili też, że o znaczeniu tych rozmów świadczy ranga funkcjonariuszy kontaktujących się z ks. Gulbinowiczem - były to bowiem osoby z wysokiego szczebla kierowniczego, m.in. dyrektor Departamentu IV MSW gen. Konrad Straszewski.

Nie zwerbowali TW

Mimo że esbecy traktowali ks. Gulbinowicza jako kandydata na tajnego współpracownika, to jednak do tego rodzaju werbunku nigdy nie doszło.

"W pierwszym okresie traktowano księdza jako kontakt operacyjny, a prowadzone rozmowy wpisywały się w taktykę tzw. werbunku stopniowego. Z czasem jednak funkcjonariusze zorientowali się, że kapłan nie przekroczy granicy i nie ma co liczyć na to, że stanie się OZI (osobowe źródło informacji). Stąd przekształcenie tego kontaktu w dialog operacyjny, a więc zastosowano metodę pracy operacyjnej pozwalającą na pozyskiwanie informacji, ale również – a może przede wszystkim – podejmowanie prób wpływu na rozmówcę, by lojalizować go wobec władz PRL" - napisali historycy z IPN.

"Ten charakter kontaktu nie zmienił się już do końca prowadzonych rozmów"

- podkreślili badacze, zwracając też uwagę, że określenie ks. Gulbinowicza jako kontakt operacyjny należy interpretować jako kontakt mający zwiększyć możliwości operacyjnego i politycznego oddziaływania SB na określone osoby i środowiska, w tym przypadku Kościoła.

"To był wstrząs"

Charakter kontaktów duchownego z SB zmieniał się w czasie; w końcu wygasły one po zabójstwie ks. Jerzego Popiełuszki w październiku 1984 r.

"Z jednego z ugodowych hierarchów abp Gulbinowicz zmienił się w optyce władz w nieprzejednanego przeciwnika systemu, silnie wspierającego opozycję. Uzasadniona zarazem wydaje się teza, że identyfikacja z opozycją wzmocniła się wskutek wstrząsu, jakim było zamordowanie przez SB ks. Jerzego Popiełuszki. Duchowny zginął, co było wtedy wiadome, z rąk funkcjonariuszy Departamentu IV. Można przyjąć, że dlatego kard. Gulbinowicz ostatecznie postanowił przenieść rozmowy z poziomu nieformalnych kontaktów (w jego optyce, a dialogu operacyjnego z perspektywy SB) wyłącznie na poziom spotkań oficjalnych"

- dodali badacze.

Metropolita po myśli SB?

W rozmowie z portalem Interia.pl (wcześniej również w innych mediach) Rafał Łatka ocenił, że dzięki rozmowom z SB ks. Gulbinowicz został metropolitą wrocławskim.

"Chodziło o to, żeby rozstrzygnąć konflikt między episkopatem a władzami PRL o obsadę metropolii wrocławskiej po śmierci kardynała Bolesława Kominka w 1974 roku. Ten spór trwał prawie dwa lata. Władze PRL zgodziły się na mianowanie biskupa Gulbinowicza metropolitą z dwóch względów: SB prowadziła z nim tajne rozmowy i widziała, że w przeciwieństwie do innych kandydatów, których przedstawił kard. Stefan Wyszyński, to Gulbinowicz nie jest w stu procentach lojalny wobec prymasa i będzie można z nim prowadzić grę, mająca na celu osłabienie pozycji Wyszyńskiego"

- cytuje słowa Łatki portal Interia.pl.

Historyk podał też, że jednym z powodów, dla których ks. Gulbinowicz nawiązał relacje ze Służbą Bezpieczeństwa, była obawa przed ujawnieniem utrzymywania przez niego "kontaktów homoseksualnych z osobami pełnoletnimi w młodym wieku".

W samej publikacji znajdują się dwie wzmianki wskazujące na orientację seksualną ks. Gulbinowicza: w notatce służbowej esbeka z 1969 r., który przywoływał tę sprawę na podstawie relacji innych duchownych, a także w kwestionariuszu TW z 1970 r., gdzie zapisano m.in., że kapłan "posiada skłonności homoseksualne". W przypisie dotyczącej notatki wskazano jednak, że "Służba Bezpieczeństwa starała się zweryfikować te pogłoski, nie zostały jednak jednoznacznie potwierdzone".

Były metropolita wrocławski kard. Henryk Gulbinowicz zmarł 16 listopada br. Na 10 dni przed jego śmiercią Stolica Apostolska ogłosiła, że pozbawiła kard. Gulbinowicza prawa używania insygniów biskupich. Hierarcha miał również zakaz uczestnictwa w jakichkolwiek celebracjach lub spotkaniach publicznych. Sankcje te nałożono na kardynała za - jak podał 7 listopada br. "L'Osservatore Romano" - "molestowania, akty homoseksualne i współpracę z SB".


Kwestia współpracy kard. Gulbinowicza z SB wywołała kontrowersje; w ocenie części działaczy opozycji w okresie PRL-u, w tym historyków IPN, zarzut ten jest "kłamliwym nonsensem".

"Ze zgromadzonej i dostępnej w zasobach IPN dokumentacji wynika tylko i wyłącznie, że z księdzem, biskupem, a następnie arcybiskupem Henrykiem Gulbinowiczem prowadzony był jedynie tzw. dialog operacyjny, zaś On sam nigdy nie był >>osobowym źródłem informacji<<" - napisali w liście otwartym byli opozycjoniści, w tym także prof. Włodzimierz Suleja i prof. Tadeusz Wolsza. Przeciwko temu zaprotestował historyk dr hab. Sławomir Cenckiewicz, który określił kard. Gulbinowicza jako "współpracownika bezpieki" i "wątpliwego obyczajowo".

W sprawie dotyczącej molestowania seksualnego wobec kard. Henryka Gulbinowicza w 2019 r. skierowano do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Postać kard. Gulbinowicza pojawiła się także w filmie "Tylko nie mów nikomu" braci Tomasza i Marka Sekielskich, w którym przedstawiono przypadki wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych. Z filmu wynika, że kard. Gulbinowicz, emerytowany biskup archidiecezji wrocławskiej, udzielił poręczenia byłemu księdzu Pawłowi K., który dzięki temu miał uniknąć tymczasowego aresztowania.


Henryk Gulbinowicz urodził się 17 października 1923 r. na Wileńszczyźnie. W 1944 r. rozpoczął studia w Metropolitalnym Wyższym Seminarium Duchownym w Wilnie, przeniesionym w 1945 r. do Białegostoku, gdzie w czerwcu 1950 r. otrzymał święcenia kapłańskie.

W lutym 1970 r. otrzymał święcenia biskupie z rąk kard. Stefana Wyszyńskiego. W styczniu 1976 r. mianowany został arcybiskupem metropolitą wrocławskim po zmarłym kardynale Bolesławie Kominku. W 1981 r. po wprowadzeniu stanu wojennego założył w stolicy Dolnego Śląska Arcybiskupi Komitet Charytatywny z zadaniem opieki nad internowanymi, więźniami i biednymi. W budynkach archidiecezji ukrywali się i spotykali opozycjoniści.

Brał także udział w pracach Episkopatu Polski. W latach 1977-1987 był profesorem teologii moralnej i Wielkim Kanclerzem Papieskiego Fakultetu Teologicznego we Wrocławiu. Stanowisko metropolity wrocławskiego pełnił do osiągnięcia wieku emerytalnego, do roku 2004 r. W lutym 2009 r. kard. Gulbinowicz został uhonorowany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Orderem Orła Białego - najwyższym odznaczeniem Polski.