"Bóg rządził jego dotychczasowym życiem, naznaczonym wieloma wydarzeniami. Jest świadkiem wielu przełomowych wydarzeń w dziejach świata, naszej Ojczyzny, naszego zakonu i Kościoła"

– mówił podczas porannej mszy z udziałem jubilata przed Cudownym Obrazem Matki Bożej na Jasnej Górze generał zakonu paulinów o. Arnold Chrapkowski.

O. Tomziński dwukrotnie piastował urząd generała zakonu paulinów, trzykrotnie przeora Jasnej Góry. Jako przeor (1952-1957 i 1957-1960) zainicjował i prowadził prace konserwatorskie w sanktuarium. Organizowana przez niego uroczystość Jasnogórskich Ślubów Narodu w 1956 r. zgromadziła ponad milion wiernych.

Jedną z jego inicjatyw jest Apel Jasnogórski – codzienna wieczorna modlitwa w intencji Polski i Kościoła. To on blisko 67 lat temu, 8 grudnia 1953 r., odprawił ją po raz pierwszy, prosząc też o uwolnienie prymasa Stefana Wyszyńskiego, który darzył go wyjątkową życzliwością i zaufaniem. O. Tomziński odegrał też główną rolę w przygotowaniu i przeprowadzeniu uroczystości tysiąclecia chrztu Polski i VI Światowych Dni Młodzieży w Częstochowie w 1991 r.

Jubilat to jedyny żyjący w Polsce uczestnik Soboru Watykańskiego II. Podczas soboru przewodniczył jednej z mszy świętych, śpiewanych w języku łacińskim dla wszystkich ojców soborowych. Był jednym z trzech Polaków – obok abp. Antoniego Baraniaka i abp. Karola Wojtyły – którzy mieli taką możliwość.

"Kiedy usłyszałem, że mszy świętej będzie przewodniczyć o. Jerzy Tomziński z Polski, byłem kompletnie zaskoczony. Do tej pory przewodniczyli prymasi, patriarchowie, kardynałowie, a teraz słyszę swoje nazwisko. Wiedziałem jednak, że ten zaszczyt spotkał mnie z uwagi na rangę Jasnej Góry"

– wspominał przed kilkoma laty ojciec Tomziński.

Jubilat urodził się 24 listopada 1918 r. w Przystajni k. Częstochowy. Do Zakonu św. Pawła Pierwszego Pustelnika wstąpił w 1935 r. Święcenia kapłańskie otrzymał na Jasnej Górze 16 kwietnia 1944 r. W okresie stalinowskim – jako przeor i kustosz sanktuarium w Leśnej Podlaskiej – stworzył młodzieżowe ogniska religijne, za co został zmuszony przez władze komunistyczne do opuszczenia podlaskiego sanktuarium.

O. Tomziński nazywa siebie "człowiekiem Jasnej Góry". "Ile milionów ludzi tutaj przeszło, ile zdarzeń. Z biegiem lat coraz wyraźniej widzę, jak wielkim darem bożym jest dany nam czas. Całe moje życie związane jest z tym miejscem" – wyznał przy okazji obchodów swoich 95. urodzin, podkreślając, że "Jasna Góra była jego życiową legitymacją".