Rynek dzieł sztuki nie wyhamował w ostatnich miesiącach, a niektórym nazwiskom pandemia nawet sprzyja - wynika z danych UBS i notowań na aukcyjnym rynku.

25 listopada odbędzie się licytacja prac jednych z najbardziej poszukiwanych przez inwestorów artystów. Jej organizator, stołeczna Piękna Gallery, przedstawia nazwiska autorów docenianych nie tylko nad Wisłą, ale również przez nowojorskich krytyków.

Hossa podczas pandemii

W czasie, kiedy wiele branż przeżywa załamanie, domy aukcyjne i galerie sztuki notują obroty większe niż w ostatnich latach. Taki rozwój zdarzeń był do przewidzenia: zawsze, gdy na horyzoncie pojawia się kryzys, inwestorzy lokują kapitał tam, gdzie jest to najbezpieczniejsze. Dzieła sztuki należą właśnie do takich lokat. Analizy prowadzone przez Art Basel i grupę UBS pokazują nieustanny stabilny wzrost wartości całego rynku sztuki

komentuje Stefania Olbrycht z Piękna Gallery.

Wśród czynników decydujących o potencjale inwestycyjnym konkretnych obrazów wymienia się uznanie artysty, rozpoznawalność jego stylu, czasami też tematykę, a także eksponowanie jego dorobku autora przez światowe muzea. Czy to jednak prawda, że nie zawsze trzeba rozszyfrowywać znaczenie obrazu, żeby móc go właściwie odebrać?

Sukces za oceanem

Jednym z przykładów twórczości polskiego autora, która uzyskała niekwestionowany rozgłos podczas zagranicznej wystawy, jest malarstwo Stanisława Fijałkowskiego. Mimo że artysta posługiwał się czytelną symboliką - jak droga, niebo czy horyzont - jego obrazy należą do najbardziej zagadkowych i niedopowiedzianych, dla których każdy zbudować może własną interpretację. Uniwersalna sztuka bliska poezji okazała się jednak pokonywać granice i trafiać do odbiorców, a także inwestorów, daleko poza swoją ojczyzną.

Potwierdza to wystawa profesora Fijałkowskiego w Nowym Jorku z 2017 r., którą branżowe media uznały wtedy na jedno z najgłośniejszych wydarzeń w mieście, w którym odbywa się przecież około 800 wystaw jednocześnie. To wielki sukces - malarstwo artysty, wystawiane zresztą w słynnym muzeum MoMA, doceniło wielu nowojorskich krytyków. Zafascynowała ich poetyka kompozycji, metafizyka i filozofia wypowiedzi autora pokazana w obrazach pełnych uczuć i emocji

komentuje kolekcjoner Sławomir Górecki.

Obrazy Stanisława Fijałkowskiego licytowane będą na aukcji Piękna Gallery od progu 90 000 zł w przypadku pracy na płótnie i 9 000 zł dla rysunku tuszem na papierze.

Prawdziwy król miasta

Jako przykład przeciwstawny - twórczości rozpoznawalnej szeroko, choć lokalnie - wybrać można z katalogu barwny dorobek Edwarda Dwurnika. Miejskie widoki tego autora należą już do prawdziwych kolekcjonerskich przebojów, klasyków naszej epoki. 25 listopada na aukcję w Piękna Gallery wystawiony zostanie jeden z portretów, jakie Dwurnik malował miastom widzianym jakby z okien nisko kołującego szybowca - „Lublin”, z 1980 r.

Jak wskazują notowania z ostatnich miesięcy, na przekór kryzysowi w gospodarce, malarstwo Edwarda Dwurnika umocniło tylko swoją pozycję na rynku. Czemu?

Pandemia spowodowała wzrost zainteresowania inwestowaniem w dzieła sztuki, które już od wieków uchodzą za jedną z najbezpieczniejszych lokat na czas gospodarczych zawirowań. Osoby zaczynające teraz swoją przygodę z kolekcjonowaniem, sięgają w pierwszej kolejności po nazwiska im znane. Edward Dwurnik zapracował na swoją rozpoznawalność, dlatego popyt właśnie na jego prace jest teraz bardzo wysoki. Kupować należy jednak z głową. Warto inwestować w ważne i bardzo dobre prace Dwurnika, bo to one będą zyskiwać na wartości

komentuje Stefania Olbrycht z Piękna Gallery, przyglądając się dekoracyjnemu widokowi Lublina, którego szacowana wartość dochodzi do 100 000 zł.

Czy sztuka młodych pokoleń to równie trafiona inwestycja?

Oprócz artystów docenianych przez kolekcjonerów i narodowe muzea, w środowym katalogu goszczą również autory młodego pokolenia, którego przedstawicielem jest np. Łukasz Patelczyk. Czy kupując obraz z XXI wieku również możemy z takim spokojem kalkulować ryzyko inwestycji?

Wiele osób myśli, że inwestycja w młodych artystów musi wiązać się ze sporym ryzykiem. Otóż nie, jeśli tylko zaufamy profesjonalistom, którzy bacznie obserwują ich twórczość. Doświadczony galerzysta ma narzędzia i wiedzę, dzięki którym potrafi celnie wytypować najlepiej rokujących artystów. Łukasza Patelczyka zdecydowanie można do takiego grona zaliczyć - to malarz doceniony już przez polskich kolekcjonerów, który właśnie szykuje się do swojej pierwszej solowej wystawy w Nowym Jorku

komentuje Stefania Olbrycht, wymieniając w tej grupie również cenionego za wszechstronność Jakuba Słomkowskiego.

 


Artykuł pochodzi ze strony filarybiznesu.pl