Nowe rozdanie

  

Rzecz cała działa się ponad dekadę temu w górzystym Afganistanie, a dokładnie w Wysuniętej Bazie Operacyjnej (ang. FOB) „Warrior”, położonej tuż przy strategicznej „Autostradzie nr 1”, łączącej Kabul z Kandaharem. Zdarzenie potrafię nawet dość precyzyjnie umiejscowić w czasie, ponieważ miało ono miejsce niedługo przed wyborami prezydenckimi, a te odbyły się 20 sierpnia 2009 r. Zanim jednak Hamid Karzaj został po raz drugi zwycięzcą elekcji, do Zespołu Bojowego „Bravo” (ZB „B”) stacjonującego w przywołanej FOB „Warrior” zawitał dowódca 82 Dywizji Powietrznodesantowej USA, ówczesny gen. mjr Curtis Michael „Mike” Scaparrotti. 

Z nieznanych mi do dziś przyczyn będący najprawdopodobniej w czarnej rozpaczy dowódca 18 Bielskiego Batalionu Desantowo-Szturmowego (18 bdsz), którego żołnierze stanowili główną siłę ZB „B”, wyznaczył moją skromną osobę do zabezpieczenia logistycznego pobytu tak wspaniałego gościa. Późnym wieczorem w dniu poprzedzającym przylot Scaparrottiego, pryncypał wezwał mnie do siebie i nadspodziewanie miło zagaił: „Jak się miewasz?”. Natychmiast w mojej głowie rozległ się dźwięk tuzina dzwonów alarmowych, ponieważ surowy w obejściu i twardy podpułkownik nie miał obyczaju badania nastrojów swoich podwładnych w tak delikatny sposób. Wiedziałem, że zbliżają się koszmarne kłopoty, a sympatyczny uśmiech na twarzy przełożonego jest jedynie elementem masującym „wilcze doły”, do których zbliżałem się z pierwszą prędkością kosmiczną. Odparłem niepewnym głosem: „Dowódco, jest dobrze, a nawet cudownie! Pod komendą tak wybitnego znawcy sztuki wojennej, jak pan, to człowiek żyje niczym w puchu!”. Oficer spojrzał w me lico wzrokiem szykującego się do skoku tygrysa i podniesionym szeptem wycedził przez zaciśnięte zęby: „Jeśli się, k*rwa, natychmiast nie opamiętasz i nie przestaniesz szydzić, to twój zad spotka się z moim butem!”. Uspokoiłem się niezwłocznie, gdyż sytuacja wróciła do normy, „Stary” przestał być ponadnormatywnie uprzejmy, po czym zwyczajowym już głosem rozkazał mi siąść i notować polecenia.

Ryngraf dla gen. Scaparrottiego

Notowanie poleceń zajęło mi raptem kilka minut, później dopytałem o szczegóły, a następnie pożegnałem się i wyszedłem wykonać nakazane czynności. Proszę, aby nie zmylił Państwa odtworzony powyżej dialog. Był on męski i bardzo kanciasty, ale istniała między nami mocna nić sympatii i porozumienia, więc pozwalałem sobie na pozaregulaminowe żarty, a dowódca je tolerował, tym bardziej że sam też kpił ze mnie często i niemiłosiernie. Co rozkazał, to zrobiłem, i nazajutrz rano – zgodnie z harmonogramem – na lądowisku śmigłowców siadły dwa statki powietrzne UH-60 Black Hawk, z których czeluści wynurzył się dwugwiazdkowy generał otoczony wianuszkiem ochraniających go szeregowców i asystujących oficerów sztabu dywizji. 

Mój dowódca zaprosił amerykańskiego dostojnika do budynku, w którym mieściły się pomieszczenia służbowe, gdzie – na sali planowania – została dla niego starannie przygotowana odprawa informacyjna. Każdy z polskich oficerów omówił pokrótce sytuację operacyjną w obszarze swojej odpowiedzialności, owe wystąpienia podsumował szef sztabu batalionu i – już na samo zwieńczenie narady – sam podpułkownik podziękował Scaparrottiemu za przybycie oraz wręczył mu pamiątkowy ryngraf 18 bdsz. Przysadzisty, potężnie zbudowany generał, o którego włoskich korzeniach świadczyła także – oprócz nazwiska – wybitnie smagła twarz południowca, zadumał się przez moment, a później niezwykle zgrabnie podziękował za wprowadzenie i pochwalił nasz profesjonalizm. Kończąc mowę, roześmiał się na całe gardło i zażartował, że sztab polskiego zespołu bojowego jest dużo lepszy niż sztab jego dywizji, ponieważ Polacy są w stanie bezproblemowo zorganizować i poprowadzić spotkanie po angielsku, jego podwładni zaś nie potrafią sklecić jednego poprawnego zdania w języku Mickiewicza. Mówiąc to, teatralnym i zrezygnowanym gestem machnął tylko ręką w kierunku swoich podkomendnych, którzy spuścili wstydliwie głowy, a my – polscy spadochroniarze – aż pokraśnieliśmy z zadowolenia. 
Dowódca amerykańskiego sztandarowego związku taktycznego pokrótce przedstawił zadania, jakie czekają wojska Sojuszu Północnoatlantyckiego podczas głosowania w Afganistanie, szczerze powiedział nam, że będzie już tylko gorzej, ponieważ talibowie rosną w siłę, wreszcie konfidencjonalnym, przyciszonym głosem dodał, iż bez względu na wynik wyborów czeka nas wszystkich polityczne nowe rozdanie.

Sygnał dla polskich decydentów 

Nowe rozdanie, również polityczne, czeka nas obecnie nad Wisłą. I tym razem sprawa jest związana z wyborami prezydenckimi, tyle że w Stanach Zjednoczonych. I tym razem oznajmił to generał – teraz już emerytowany i czterogwiazdkowy – „Mike” Scaparrotti. W połowie listopada 2020 r. podczas konferencji prasowej nasz bohater, aktualnie piastujący stanowisko dyrektora jednego z amerykańskich instytutów wsparcia władzy, zapowiedział, że polityka obronna, jaką USA prowadziły dotychczas na terenie Europy Wschodniej, nie ulegnie znaczącym zmianom. Jest to istotne, ponieważ mówca podkreślił kilkukrotnie, że reżyserem działań będzie Biały Dom z Joem Bidenem w Gabinecie Owalnym. Co prawda wciąż trwa liczenie głosów wyborczych za oceanem, Donald Trump składa coraz to nowe zażalenia do sądów, ale odnoszę wrażenie, że dla głównych graczy politycznych nad Potomakiem sprawa jest przesądzona. W tym miejscu pragnę zwrócić Państwa uwagę na ciągłość kariery generała, który swoje triumfy służbowe święcił nieprzerwanie za rządów George’a Busha, Baracka Obamy i Donalda Trumpa, a w bieżącym okresie jego wiedza i doświadczenie są wykorzystywane przez kolejnego oficjela. Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że wystąpienie Scaparrottiego, przynajmniej w mojej ocenie, jest bardzo ważnym sygnałem dla polskich decydentów. Sądzę, że miało ono na celu uspokojenie naszej administracji państwowej, zapewnienie nadwiślańskich rządzących o dobrym klimacie, jaki będzie towarzyszył wzajemnym stosunkom, oraz konieczności kontynuowania dotychczasowej polityki i respektowania zawartych umów, choćby ze względów czysto praktycznych.

Robota dla dyplomacji

Względy czysto praktyczne zostały wyeksponowane przez wybitnego eksżołnierza, kiedy stwierdził on, że Waszyngton nie przewiduje zmian w kontraktach na dostawę samolotów wielozadaniowych F-35 i mobilnych systemów rakietowych „Patriot” dla Rzeczypospolitej. Chyba nie muszę tłumaczyć, że pozycja producentów uzbrojenia jest w Stanach Zjednoczonych niesłychanie silna i nikt rozsądny nie wpadnie na pomysł, aby odstępować od intratnych, wielomiliardowych umów z przyczyn czysto politycznych. Tutaj zarówno demokraci, jak i republikanie prowadzą trzeźwą i zrównoważoną politykę. Mam tylko nadzieję, że rodzimy resort obrony wychwycił ów niuans, ktoś mądry zadzwonił do doskonale nam przecież znanego dowódcy i podczas przyjacielskiej pogawędki wysondował, jakie plany ma ich kolejna władza w stosunku do naszego państwa. Warto może napomknąć naszym sojusznikom, że w dalekiej Azji zainicjowano nowe, gigantyczne przymierze gospodarcze, którego powstanie ogłosił niedawno premier Wietnamu Nguyễn Xuân Phúc, ale doskonale wiemy, że głównym rozgrywającym są i tak Chiny. Musimy zrobić wszystko, aby być dla naszych kontrahentów atrakcyjnymi. W kampanii wyborczej Biden podkreślał wprawdzie konieczność odnowienia dobrych stosunków z Niemcami, ale słowa wypowiadane podczas wieców politycznych często później nie idą w parze z czynami. Uważam, że nasza dyplomacja ma szerokie pole do popisu i jako wyborca zdecydowanie żądam, aby Ministerstwo Spraw Zagranicznych ostro wzięło się do roboty, ponieważ mamy w polityce międzynarodowej nowe rozdanie.

Howgh!


Autor jest emerytowanym oficerem wojsk powietrznodesantowych. Samotnik. Nałogowy kawosz i czytacz politycznych newsów. Imię i nazwisko do wiadomości redakcji.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts