Dr Tomasz Herudziński zapytany o to, czy jego zdaniem pandemia zostawi trwałe ślady, jeżeli  chodzi o zachowania społeczeństwa stwierdził, że w tej chwili trudno jest to ocenić. Zauważył jednak, że już teraz widać jej skutki.

- Badania socjologiczne zrealizowane wśród młodzieży licealnej pokazały, że niekorzystnie wpływa to na ich relacje społeczne. Taka sytuacja wpływa destrukcyjnie na więzi społeczne - zaznaczył.

Zdaniem socjologa, gdyby w najbliższym czasie udało się opanować pandemię koronawirusa, to jest szansa na to, że nie pozostawi ona trwałego piętna w perspektywie socjopsychologicznej i że po jakimś czasie ludzkie zachowania wrócą do normy.

- Ale jeżeli by się przedłużyła, to należy zakładać, że zachowania społeczne ulegną trwałej zmianie. Nie ma jeszcze tak naprawdę ugruntowanej wiedzy socjologicznej na ten temat. W tej chwili uruchamiane są liczne projekty badawcze, ale na ich rezultaty trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. Zatem długotrwałe skutki pandemii rzetelnie będzie można ocenić dopiero za jakiś czas

- powiedział.

Dr Herudziński ocenił, że gruntownej wiedzy na podstawie aktualnie prowadzonych badań może spodziewać się dopiero za jakiś rok czy dwa, o ile pandemia nie będzie się przedłużać, bo dopiero wtedy, kiedy pandemia się zakończy można będzie dokonywać oceny jej społecznych skutków.

Socjolog zapytany o to, czy po zakończeniu pandemii, ludzie będą zachowywać się w ten sam sposób, jak w czasach przedpandemicznych ocenił, że na ten moment trudno jest to ocenić, ale decydującym jest to, czy pandemia się zakończy czy też nie.

- Dzisiaj jest szansa, że wrócimy do tych zachowań, chyba że nie uda się opanować koronawirusa. Jeżeli jednak np. umieralność będzie nadal utrzymywać się na wysokim poziomie, to w przyszłości może pojawić się jakiś lęk i będziemy zatroskani na przyszłość, nawet niekoniecznie już w perspektywie tej epidemii. Może to spowodować, że będziemy dużo bardziej ostrożni w naszych postępowaniach

- mówił.

- Tzw. współczesne społeczeństwa zachodnie są bardzo wrażliwe na punkcie zdrowia. Jeżeli patrzymy z perspektywy doczesności, a tak analizujemy obecnie nasz byt, życie jest właściwie ostateczną wartością. Jeżeli tak podchodzimy do świata, bez transcendentnych wizji, wizji życia po śmierci i zakładamy, że mamy tylko tu i teraz, to oczywiste jest, że takie społeczeństwo będzie dużo bardziej uwrażliwione na punkcie zdrowia, na punkcie choroby. W tej perspektywie można spodziewać się, że ta sytuacja pozostawi to piętno przesadnej dbałości o zdrowie.

- dodał.