W sześćdziesięciotysięcznym Tomaszowie Mazowieckim władzę sprawuje prezydent Marcin Witko. W 2018 roku, na urząd prezydenta miasta kandydował z własnego komitetu wyborczego (Komitet Wyborczy Wyborców Marcina Witko - red), ale jest on wieloletnim członkiem Prawa i Sprawiedliwości (w przeszłości związany z PSL, Stronnictwem „Piast”) i cieszy się wsparciem tej partii.

W 23-osobowej Radzie Miasta 10 mandatów należy do radnych Komitetu Wyborczego Marcina Witko, 4 do radnych Prawa i Sprawiedliwości, 7 do Koalicji Obywatelskiej i 2 do radnych niezrzeszonych. Prezydenta Witko wspierają radni PiS, co wraz z mandatami radnych jego komitetu wyborczego daje większość.

31 października 2019 r. Rada Miasta Tomaszów Mazowiecki przyjęła tzw. Samorządową Kartę Praw Rodzin, która obowiązuje do dzisiaj, mimo że wcześniej dochodziło na wniosek radnych Koalicji Obywatelskiej do prób jej uchylenia. 

Obecnie inicjatywę uchylenia tego dokumentu podjął – o dziwo – sam prezydent Witko. W najbliższy czwartek podczas obrad Rady Miasta w porządku obrad przewidziano głosowanie nad podjęciem uchwały ws. „kierunków działania prezydenta w realizacji miejskiej polityki społecznej na rzecz rodzin i równego traktowania”. Jeżeli głosowanie przebiegnie po myśli prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego, uchylona zostanie tym samym Samorządowa Karta Praw Rodzin.

Co na to radni klubu PiS w tomaszowskiej Radzie Miasta?

Według radnego Prawa i Sprawiedliwości, Piotra Krzysztofika, przyjęta przed rokiem Samorządowa Karta Praw Rodzin „traktuje rodzinę kompleksowo” i jest napisana w „brzmieniu jednoznacznie ją afirmującym”. - Mamy do czynienia z chęcią zamiany tej (obowiązującej - red.) uchwały na taką, która ledwie tę rodzinę zauważa – powiedział w rozmowie z niezalezna.pl radny.

Jak dodał, „próba uchylenia Samorządowej Karty Praw Rodzin to jest rzecz nienowa”. - W ubiegłym miesiącu dwukrotnie dochodziło do prób podejmowanych przez radnych opozycji - zaznaczył. Projekt nowej uchwały – jak twierdzi radny Krzysztofik – marginalizuje rodzinę.

Podkreślono w nim, że „wspieranie rodziny w żaden sposób nie wyklucza innych grup społecznych” oraz, że „Tomaszów Mazowiecki jest przestrzenią przyjazną dla wszystkich i nie może być mowy o żadnych działaniach dyskryminacyjnych”. 

By wyjaśnić motywy działań prezydenta Witko, próbowaliśmy się skontaktować telefonicznie z nim oraz jego rzeczniczką Joanną Budny – niestety, bezskutecznie. Skierowaliśmy zatem nasze pytania drogą mailową. 

Rzecznik prezydenta Tomaszowa Maz. przesłała nam stanowisko Marcina Witko, z którego możemy się dowiedzieć o jego licznych „działaniach wspierających rodzinę”. Prezydent tłumaczy także, dlaczego dąży do przeforsowania uchwały ws. „kierunków realizacji miejskiej polityki społecznej na rzecz rodzin i równego traktowania”, która uchyli jednocześnie obowiązującą dotychczas Samorządowa Karta Praw Rodzin.

- Propozycja zmiany uchwały wyszła z urzędu ze względu na medialne zamieszanie wokół Samorządowej Karty Praw Rodzin i skutki tym wywołane, czyli stanowiska zagranicznych instytucji przyznających dotacje

- czytamy w stanowisku prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego.

- Chodzi m.in. o stanowisko norweskiego MSZ, które na swojej stronie poinformowało, że miasta "wolne od LGBT" nie otrzymają wsparcia finansowego ze względu na dyskryminacje. Tomaszów znajduje się w "atlasie nienawiści" - istnieje realne zagrożenie wyeliminowania nas w zabieganiu o te środki

- przekonuje Witko. 
 
Przypomina jednocześnie, że także Parlament Europejski wypowiedział się w zakresie Samorządowej Karty Praw Rodzin, a to jego zdaniem „rodzi obawę przed możliwością pozyskiwania funduszy w przyszłości”.

Radny Piotr Krzysztofik w rozmowie z nami przypomniał, że jeszcze niedawno wiceprezydent Tomaszowa Maz. Tomasz Jurek zapewniał podczas sesji Rady Miasta, że „zagrożenie związane z możliwością nieotrzymania środków z funduszy norweskich są marginalne”. - Twierdził, że nie ma potrzeby uchylania Samorządowej Karty Praw Rodzin, stąd nasze zaskoczenie – relacjonował Krzysztofik.

Radny uchylił się od odpowiedzi na pytanie, czy inicjatywa prezydenta Witko, podkreślająca „niedyskryminację” „niewykluczanie” i „równe traktowanie” (jednocześnie niewiele mówiąca o samej rodzinie) w zamian za środki z funduszy norweskich, nosi znamiona „handlu wartościami”.

Pytany o szanse powodzenia inicjatywy prezydenta na czwartkowej sesji Rady Miasta, radny Krzysztofik stwierdził, że „ma nadzieję, że Samorządowa Karta Praw Rodzin się utrzyma”.

- Sądzę, że jest jeszcze czas na to, żeby pomysłodawca przemyślał. Może się zdarzyć, że ta sprawa na sesji w ogóle nie stanie. Czekam w napięciu na to, co przyniesie czwartkowa sesja

- powiedział Piotr Krzysztofik.

By dogłębnie naświetlić problem skontaktowaliśmy się także z wiceprzewodniczącą Rady Miasta, członkiem zarządu PiS w powiecie tomaszowskim, Marzanną Popławską, która jest jednocześnie członkiem Komisji Spraw Społecznych i Rodziny.

Pytana o motywacje prezydenta Witko, Popławska stwierdziła, że nie jest w stanie odpowiedzieć na nasze pytanie, a „większą wiedzę” uzyska po posiedzeniu Komisji Spraw Społecznych i Rodziny. Jak wyjaśniła, „nie ona wnosiła ten projekt i nie zna powodów, dla których został złożony”.

Z kolei sekretarz powiatowych struktur PiS w Tomaszowie Mazowieckim Marek Kociubiński nie był w stanie udzielić nam żadnej informacji na temat działań prezydenta Witko w zakresie uchylenia Samorządowej Karty Rodzin, bo – jak stwierdził – jest radnym Rady Powiatu Tomaszowskiego, a nie miasta Tomaszów Mazowiecki. - Mam mało ugruntowanej wiedzy na ten temat, więc nie mogę w tej sprawie nic powiedzieć – oznajmił nasz rozmówca.