Wcześniej w niedzielę o sukcesach w zajmowaniu kolejnych miejscowości zbuntowanej prowincji Tigraj informował rzecznik etiopskich sił zbrojnych płk. Dejene Tsegaye. W swej wypowiedzi dla państwowego radia EBC zapowiedział on użycie czołgów dla zamknięcia pierścienia wokół stolicy regionu Makalle. Zaapelował też do jej mieszkańców, by zachowali ostrożność podczas nieuchronnego ostrzału artyleryjskiego miasta.

Rzecznik armii twierdził, że operacja w górzystej części Tigraju dobiega już końca.

- Przystępujemy stopniowo do okrążania miasta Makalle. Równinne ukształtowanie terenu pozwoli na użycie w tej fazie czołgów i artylerii

- oświadczył.

]

- Siły samoobrony Tigraju umocniły się na południowym froncie i stoją tam niewzruszenie, wiążąc siły rządowe walkami na północ od miasta Adigrat

- poinformował w odpowiedzi na to oświadczenie lider Tigrajskiego Ludowego Frontu Wyzwolenia, Debretsion Gebremichael

Szef biura prasowego rządowej grupy roboczej ds. w Tigraju, Redwan Hussein przyznał, że ofensywa nie idzie gładko. "Siły tigrajskie zniszczyły drogi na południe od miasta Adigrat i zaminowały je w wielu miejscach" - powiedział. Podkreślił jednak, że mimo tych przeszkód "siły zbrojne czynią znaczące postępy". W oddzielnym komunikacie wydanym już po tym oświadczeniu Hussein poinformował o zajęciu przez armię etiopską miasta Idaga Hamus.

Agencja Reutera podkreśla w komentarzu, że informacji tych nie sposób zweryfikować. Cały Tigraj jest objęty blokadą komunikacyjną, nie działa tam internet i zakłócona jest łączność komórkowa, a zagraniczni korespondenci nie mogą przekonać się naocznie, jak wygląda sytuacja.

Do wybuchu konfliktu w Tigraju doszło na początku listopada, gdy według władz federalnych lokalne bojówki zaatakowały miejscową bazę wojskową etiopskiej armii, po czym wojska federalne rozpoczęły ofensywę w Tigraju. Rząd Etiopii zarzuca władzom tego regionu dążenie do secesji. Od 4 listopada w regionie obowiązuje wprowadzony przez władze centralne półroczny stan wyjątkowy i trwa interwencja wojskowa.