W lipcu tego roku był podpisany przez Niemcy "deal", który mówił, że będzie ta praworządność, tylko to będzie taka - powiem wprost - figura retoryczna. Raczej ornament, z którego nic nie wynikało, żadne konsekwencje dla państw członkowskich. To był sukces polskiego rządu

- powiedział europarlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości.

Potem Niemcy "wywróciły stolik"..

- dodał.

W programie swoje wsparcie dla rządu PiS kolejny raz potwierdził senator Jan Filip Libicki (PSL), zaznaczając, że stoi jak najbardziej po jego stronie, jeśli Unia Europejska chciałaby poprzez "mechanizm praworządności" wprowadzać do polskiego prawa niezgodne z konstytucją zapisy dotyczące rodziny i ruchów LGBT. Libicki oddziela tę sferę od reformy sądownictwa, o której mówiono przynajmniej początkowo. Ze smutkiem dodał również, że podpisując traktat akcesyjny do Unii Europejskiej, Polska zgodziła się na zrzeknięcie się części samorządności - czego efektem są np. upomnienia odnośnie systemu sądowniczego.

Senator ma jednak nadzieję, że sprawa potoczy się inaczej.

Nigdy do tej pory nie zdarzyło się tak, żeby po szczycie unijnym, czy perspektywie budżetowej, zakończyło się to bez jakiegoś tam porozumienia. Wydaje mi się, że ostatecznie to będzie tak, że przyjmie się jakiś dokument interpretacyjny i będzie on napisany tak niejasno, że każda ze stron będzie mogła w oparciu o ten niejasny dokument ogłosić, że odniosła w tych negocjacjach zwycięstwo. Taki będzie finał tego całego zamieszania

- spuentował Jan Filip Libicki.