Zapytaliśmy profesora Włodzimierza Guta o to, jak ocenia działania zaproponowane dzisiaj przez premiera podczas konferencji prasowej dotyczącej obostrzeń związanych z walką z epidemią koronawirusa. 

- To normalne utrzymanie reżimu z uwzględnieniem tego, że zbliżają się święta. Chodzi o to, żeby pozwolić ludziom chociaż kupić prezenty. Tak naprawdę nie mamy jednak do czynienia z prawdziwym rozluźnieniem. 

- ocenił. 

Pytany o to, czy jego zdaniem to poluzowanie restrykcji, może spowodować wzrost liczby zachorowań, nie potrafił wskazać jednoznacznej odpowiedzi.

- To zależy od zachowania ludzi. Jeżeli ludzie uznają, że teraz będzie można poszaleć, to będziemy mieli do czynienia wzrostem, jeżeli zastosują się do tych zaleceń, to być może uda się doprowadzić liczbę zachorowań do powiedzmy średni 17 tysięcy przypadków dziennie

- wyjaśnił wirusolog. 

Premier Morawiecki poinformował, że szkoły będą zamknięte do 23-24 grudnia, a po nowym roku, 4 stycznia, cała Polska będzie miała ferie zimowe. Zapytaliśmy profesora, czy jego zdaniem, decyzja o utrzymaniu zamknięcia szkół, jest słuszna.

 - W tej chwili trudno jest to ocenić, ale ponieważ i tak niedługo będzie przerwa świąteczna, to lepiej połączyć to wszystko z feriami i utrzymać to, tak jak jest, ponieważ mamy do czynienia z mocnym wyhamowaniem przyrostu zachorowań. Te liczby nadal są wysokie, ale trochę wyhamowało. 

- stwierdził. 

Premier Mateusz Morawiecki wyraził ponadto nadzieję, że około 18 stycznia będą już możliwe pierwsze szczepienia na Covid-19. - Podziela pan profesor optymizm szefa rządu? - zapytaliśmy. 

- Teoretycznie jest to możliwe, ale praktycznie to się okaże, ponieważ w zasadzie zamówiliśmy przez Unię, czyli podział tych szczepionek będzie w ramach. Trudno przewidzieć, kiedy do tego dojdzie

- skonkludował profesor Włodzimierz Gut.