Tendencja ta jest widoczna na serwisach pośrednictwa pracy, gdzie w październiku i listopadzie trzykrotnie wzrosła liczba CV składanych przez szukających pracy barmanów. W porównaniu z minionym rokiem dokumenty składa też ponad trzykrotnie więcej didżejów - podał w piątek dziennik "Izwiestija". Ogółem sześciokrotnie więcej napłynęło w tych miesiącach podań o pracę od osób, które jako ostatnie miejsce swojego zatrudnienia wskazały klub nocny.

Pracy szukają tancerki, piosenkarze i ogółem artyści.

"Nie jest wykluczone, że lokale oszczędzają w najsmutniejszy sposób - redukując liczbę pracowników i wstrzymując zatrudnianie nowego personelu"

- powiedział przedstawiciel jednego z serwisów rekrutacji Walentin Samosiejew. W rozmowie z "Izwiestijami" skarży się na obecne warunki pracy nawet barman z lokalu na Patriarszych Prudach, jednej z najmodniejszych moskiewskich dzielnic.

Lokale zwalniają didżejów, bo władze Moskwy na dwa miesiące zakazały działalności restauracji, barów, dyskotek i klubów nocnych po godz. 23 z powodu pandemii koronawirusa. W ślad za Moskwą poszła znaczna część regionów Rosji. Zakaz wprowadzono w czasie, gdy branża rozrywkowa zwykle szuka artystów prowadzących imprezy noworoczne. Zdaniem Samosiejewa wkrótce mogą pojawić się nowe możliwości związane ze świętowaniem Nowego Roku, bo imprezy zapewne będą organizowane, tyle że nie w barach i klubach, a w domach za miastem i apartamentach typu loft.

Już w październiku wzrósł popyt na wynajem domów za miastem na krótki termin. Analitycy rynku nieruchomości spodziewają się, że wielu Rosjan właśnie w wynajętych domach spędzi noc noworoczną i późniejsze dni wolne, które w Rosji rozpoczynają się po 1 stycznia.

O problemach artystów, którzy tracą zarobek z powodu pandemii, stało się w Rosji głośno, gdy popularny piosenkarz Walerij Meładze zaapelował do swoich kolegów, by nie przyjmowali propozycji występów w show telewizyjnych z okazji Nowego Roku. Gwiazdor tłumaczył, że koncerty na żywo nie odbywają się i że trudno mówić o świątecznej atmosferze w sytuacji, gdy artyści praktycznie przez cały rok musieli odwoływać występy. Propozycja piosenkarza wywołała burzę, ale wielu komentatorów przyznało, że show-biznesu - w odróżnieniu od innych branż - nikt w czasie pandemii nie wspiera.