W Białymstoku, pod patronatem Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego (USK), powstają dwa szpitale na łącznie ok. 170 miejsc. Drugi jest tworzony w budynku w kompleksie zakaźnym szpitala USK przy ul. Żurawiej. Trwają tam przyspieszone prace wykończeniowe na dwóch piętrach tego budynku, gdzie pierwotnie miały powstać oddziały pulmonologiczne.

Oba szpitale mają być gotowe na koniec listopada i początek grudnia. W hali będzie 80 łóżek dla chorych na COVID-19, na Żurawiej - 90 miejsc.

Efekty dotychczasowych prac w hali zaprezentowano dziennikarzom. Gotowe są ścianki oddzielające miejsca dla pacjentów, instalacje: elektryczna, wodno-kanalizacyjna, tlenowa, położona jest podłoga sanitarna, gotowe są pomieszczenia zaplecza, wydzielone strefy czysta i brudna. Na zewnątrz przygotowano miejsce pod zbiornik z tlenem, który ma być zainstalowany w przyszłym tygodniu.

Wojewoda podlaski Bohdan Paszkowski ocenił, że szpital w hali Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku "staje się faktem". Poinformował, że prace w hali mają się zakończyć 27 listopada i wówczas ruszy wyposażanie tego obiektu w sprzęt medyczny. Mówił, że już zostało złożone zapotrzebowanie do Agencji Rezerw Materiałowych. Gdy będzie zamontowany zbiornik na tlen, będą przeprowadzane próby instalacji.

Już wiadomo, że jeśli chodzi o szpitale tymczasowe, w pierwszej kolejności pacjenci będą trafiać do tego szpitala przy ul. Żurawiej.

"(...) takie mamy założenie wypracowane z Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym, że w pierwszej kolejności, jeżeli chodzi o uruchamianie miejsc w tzw. placówkach tymczasowych, będziemy chcieli (...) uruchamiać miejsca w oparciu o ten budynek w szpitalu przy ul. Żurawiej z racji tego, że jest szersze zaplecze"

- powiedział Paszkowski.

Wojewoda przypomniał, że budynek przy Żurawiej jest w całym zakaźnym kompleksie budynków Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego. Dodał, że lecznica w hali również "ma być w stanie gotowości" do przyjmowania pacjentów w dalszej kolejności. Zaznaczył, że taki jest plan, ale może być zmieniany, zależnie od sytuacji, ale najważniejsze jest, by oba szpitale tymczasowe były w najbliższym czasie "w stanie gotowości" do przyjęcia pacjentów.

Dyrektor wydziału infrastruktury w Podlaskim Urzędzie Wojewódzkim Ewa Stachowicz oceniła, że cały proces inwestycyjny przy tworzeniu szpitali tymczasowych przebiega sprawnie i jest efektem starań wszystkich osób, które przy tym współpracują. Dodała, że oprócz zainstalowania zbiornika z tlenem przy hali, potrzebna jest jeszcze poprawa organizacji dojazdu, przywiezienie tam sprzętu i zainstalowanie go.

Trwa poszukiwanie kadry oraz przygotowanie tych osób, które już się zgłosiły do pracy. Dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego dr hab. Jan Kochanowicz, pełnomocnik wojewody ds. utworzenia szpitali tymczasowych, powiedział, że do pracy w obu szpitalach tymczasowych potrzeba łącznie 34 lekarzy: internistów, zakaźników, anestezjologów i 180 osób personelu średniego.

"Dostaliśmy pozytywne sygnały z różnych służb, które delegują zatrudnionych ratowników medycznych, pracowników medycznych, którzy pracują w innych zawodach w tej chwili, jak również nadzieją napawa - miejmy nadzieję, że niedługa - regulacja prawna, pozwalająca na zatrudnienie pracowników medycznych z państw trzecich, gdzie bardzo dużo osób jest w trakcie procesu nostryfikacji dyplomów, aby móc pracować w UE"

- powiedział Kochanowicz. Podał, że chodzi np. o pracowników ze wschodu, a służbą, która zgłosiła do pracy ośmiu ratowników medycznych jest straż pożarna, zgłosiły się też osoby po kursach pierwszej pomocy, tzw. KPP, które mogą być personelem pomocniczym.

Trwa ustalanie szczegółowych kryteriów przyjęcia pacjentów do szpitali tymczasowych. Kochanowicz powiedział, że wiadomo, że pacjenci z zakażeniem koronawirusem potwierdzonym testem, będą tam kierowani z SOR-u Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego i Izby Przyjęć przy ul. Żurawiej, po ocenie przez lekarzy.