To kolejny raz, kiedy Adam Bodnar staje w obronie lewicowych zadymiarzy. Niedawno doszło do interwencji policji wobec osób manifestujących na Marszu Niepodległości 11 listopada. Reakcja policji była wówczas zdecydowanie bardziej zdecydowana, ale sprawa ta nie spotkała się z żadną reakcją ze strony RPO. Rzecznik zwrócił jedynie wówczas uwagę na działania policji podjęte wobec dziennikarzy.

Zapytaliśmy polityków o to, dlaczego ich zdaniem tamta sprawa nie spotkała się z zainteresowaniem Adam Bodnara w przeciwieństwie do manifestacji "Ogólnopolskiego Strajku Kobiet".

Krzysztof Paszyk, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego odparł: "Nie mnie oceniać, z czego wynika to rozbieżność".

- Wydaje się, że wczoraj były takie momenty, kiedy pojawiało się podejrzenie nadgorliwości ze strony policji. Taka też rola Rzecznika Praw Obywatelskich, żeby to wyjaśniać. Nie przesądzać, bo ja też nie przesądzam, czy faktycznie przekroczenie uprawnień ze strony policji miało miejsce. Natomiast nie było raczej przykładu nadgorliwości na marszu 11 listopada. Tam policja się raczej bardzo przyzwoicie, pasywnie zachowywała, nie było tam takich prowokacyjnych scen. Tam raczej reaktywne działania były, czyli jak już się posypały różne przedmioty i tak dalej, to wówczas doszło do użycia siły, łącznie ze środkami dosyć drastycznymi, jak broń gładkolufowa i gumowe kule

- tłumaczył nam poseł.

Przyznał, że gdyby doszukiwać się tego, dlaczego wczoraj nie było wystąpienia, a dzisiaj jest, właśnie na to by zwrócił uwagę.

- Bodnar cały czas używa urzędu, na który został powołany, wybrany w mojej ocenie z bardzo mocnym przejaskrawieniem politycznym - ocenił z kolei Dominik Tarczyński, europoseł Prawa i Sprawiedliwości. - Nie interesuje się wtedy, kiedy bici są księżą, nie interesuje się wtedy, kiedy niszczone są obiekty sakralne, obiekty kultu religijnego. To go nie interesuje. Interesuje go lewa strona i staje się nieformalnym adwokatem tego środowiska. Dzięki Bogu niedługo tego człowieka nie będzie - powiedział nam.

Sławomir Potapowicz, warszawski radny Koalicji Obywatelskiej-Nowoczesnej odparł, że nie wie jaka była ocena pana rzecznika i czym się kierował przy obecnych protestach i jak potraktował tamten. - Zakładam, że przy okazji tamtych protestów, które miały charakter bezpośredniego ataku na policję, nie zachodzi zasadna obawa, że policja przekroczyła swoje uprawnienia. W tym przypadku rozumiem, że na podstawie zebranych dokumentów, czy też materiałów filmowych, które są ogólnodostępne, pan rzecznik doszedł do wniosku, że tutaj policja nadużyła swojej władzy - usłyszeliśmy.

Na koniec Norbert Kaczmarczyk, poseł Solidarnej Polski przypomniał, że "jeżeli chodzi o pana rzecznika, to wiemy doskonale, że jest związany z Platformą Obywatelską".

- Wydaje mi się, że już po swojej karierze jako rzecznik, będzie robił karierę polityczną w tej partii. Jest to przykre, że polityka wkrada się w poczynania pana rzecznika. Rzecznik powinien przede wszystkim reprezentować wszystkich obywateli, nie kategoryzować ich i nie piętnować ich dlatego, że są na przykład patriotami i mają konserwatywne poglądy. Jeżeli pan rzecznik ma inne poglądy, to nie powinien tego pokazywać, pełniąc tak wysoką funkcję publiczną, tylko powinien być profesjonalistą. Tego od niego wymagamy

- powiedział polityk.