Maria Kobylińska: Obecnie prowadzą Siostry Zakład Specjalny dla Chronicznie Chorych. Na czym polega Sióstr posługa?

S. Wiktoria Maria: Od ponad 100 lat prowadzimy ten zakład w Warszawie przy ul. Nowowiejskiej. Sens jego istnienia określa nasze posłannictwo: jesteśmy, by towarzyszyć cierpiącemu człowiekowi. Obecnie w naszym zakładzie przebywa 41 pensjonariuszek. Są to kobiety przeważnie sparaliżowane, starsze i niedołężne, którym najbliższa rodzina nie może ofiarować fachowej pomocy i opieki. Obecnością, służbą medyczną i modlitwą wspieramy nasze podopieczne w przeżywaniu bólu, nie tylko fizycznego, ale często też duchowego. Towarzyszymy umierającym pensjonariuszkom i wspieramy ich bliskich w przeżywaniu ich odejścia. Naszą obecnością i opieką pragniemy dawać świadectwo, że każdy człowiek ma prawo do szacunku, zrozumienia i godnego traktowania.

Zdecydowały się Siostry na rozbudowę zakładu. Dlaczego teraz? Ma to związek z epidemią koronawirusa?

Od pewnego czasu zauważamy naglącą potrzebę przeorganizowania działalności i stworzenia warunków do opieki nad osobami w terminalnej fazie choroby nowotworowej. Coraz więcej osób pyta o hospicjum stacjonarne w związku z rosnącą liczbą pacjentów z chorobami nowotworowymi. W Warszawie jest tylko 60 łóżek na 1,7 mln mieszkańców, co jest przyczyną długiego, nawet trzymiesięcznego oczekiwania na przyjęcie do hospicjum stacjonarnego. Rzeczywiście, decyzję o hospicjum podjęłyśmy w czasie epidemii. Choć nie ma ona związku z naszą decyzją, to czas ten tym bardziej uświadamia nam, że działanie takich placówek jest koniecznie potrzebne pacjentom i ich rodzinom.

Budują Siostry oddzielne hospicjum czy powiększają już istniejący zakład? Jak to będzie wyglądać?

To dzieło ma powstać w istniejącym już domu, który został wybudowany specjalnie z myślą o chorych. Chcemy przekształcić część zakładu w oddział hospicyjny. Hospicjum w centrum Warszawy to łatwiejszy dojazd, a to jest niesamowicie ważne dla rodzin, które chcą być blisko. W tym hospicjum pragniemy wrócić do początków idei hospicyjnej, którą zapoczątkowała założycielka pierwszego hospicjum na świecie Cicely Saunders, a w Polsce – bł. Hanna Chrzanowska. Czas ma być bardziej sprawą głębokości i jakości niż długości, a my mamy nieść ulgę i ukojenie w bólu i cierpieniu.

Dysponują Siostry wystarczającymi środkami? Jak można wspomóc dzieło Sióstr?

Obecnie jeszcze nie posiadamy wystarczających środków finansowych, ale liczymy na Bożą Opatrzność, wstawiennictwo bł. Hanny Chrzanowskiej i ludzi o otwartych sercach. Można nas wspomóc, odpisując 1 proc. podatku i poprzez wpłaty na konto bankowe. Pomocne nam są też różne formy wolontariatu oraz zakup środków, takich jak: koncentratory tlenu, ssaki elektryczne, pompy infuzyjne, nebulizatory, komputer.