Niezależna.pl: Sieć Badawcza Łukasiewicz skonstruowała od podstaw linię produkującą maseczki medyczne.

Michał Janasik, wiceprezes Łukasiewicza ds. Finansów i Komercjalizacji: W marcu tego roku, gdy zaczęła narastać pierwsza fala koronawirusa zdecydowaliśmy, że stworzymy od podstaw linię produkującą maseczki medyczne z polskich surowców. Postanowiliśmy wdrożyć zupełnie nową technologię, którą mamy rozwiniętą, poznaną i opatentowaną w Łukasiewicz - Instytucie Tele- i Radiotechnicznym. To technologia tzw. sonotrod, czyli zgrzewnic ultradźwiękowych, których używamy do zgrzewania tkanin wykorzystywanych w maseczkach. Stanęliśmy przed dużym wyzwaniem, ponieważ  linię musieliśmy od podstaw zaprojektować, przetestować i przeprowadzić przez wszystkie fazy rozruchu. Do samej linii produkcyjnej postanowiliśmy dołożyć kolejny polski pierwiastek, a więc tkaninę znajdującą się w maseczkach, powstałą w Łukasiewcz – Instytucie Biopolimerów i Włókien Chemicznych. W efekcie stworzyliśmy 3 linie o zdolnościach produkcyjnych do 2 mln maseczek miesięcznie. Uzyskaliśmy też w Centralnym Instytucie Ochrony Pracy certyfikat najwyższej jakości maseczki medycznej dla naszego wyrobu.

Można powiedzieć, że produkcji maseczek jesteście niezależni od zewnętrznych dostawców?

Jesteśmy niezależni od zagranicznych dostawców. Kupujemy tylko gumeczki mocujące maskę na twarzy oraz druciki, które również wgrzewa się w maseczkę, by można było kształtować ją na nosie. Nie były to elementy na tyle istotne, by tworzyć od podstaw nowe linie, które to produkują. Taka produkcja w Polsce istnieje, dlatego ten fakt świadomie i efektywnie wykorzystaliśmy. Mamy w kraju wszystkie elementy potrzebne do produkcji maseczki, jesteśmy w pełni uniezależnieni od dostawców międzynarodowych. Nie jest sekretem, że producenci zarówno linii do maseczek, jak i linii do surowców do maseczek są najczęściej zlokalizowani w Chinach. Korzyści z posiadania niezależnych od zewnętrznych dostawców mocy produkcyjnych było widać w trakcie lockdownu. Okazało się, że takie linie do produkcji maseczek można zamówić, ale na ich produkcję i dostarczenie czeka się bardzo długo. W momencie, gdy takie maszyny np. z Chin były dostarczane, często okazywało się, że już na początku potrzebowały serwisu. Zdarzały się też awarie. Takich maszyn nie da się najczęściej naprawić zdalnie, konieczna jest wizyta serwisantów. A mówimy o producentach z terenów objętych najwyższymi wówczas wskaźnikami zachorowań. To generowało oczywiście szereg dodatkowych problemów. W przypadku naszych linii specjaliści zlokalizowani są w Toruniu, Łodzi i Warszawie. Wszystkie surowce pochodzą od polskich dostawców, wszystkie istotne podzespoły są polskie, a cała produkcja – zlokalizowana w kraju. Co równie ważne, w zależności od konfiguracji linii - te wytworzone w Polsce bywały tańsze od ich chińskich odpowiedników.

Maseczki Łukasiewicza są więc w 100 procentach „made in Poland”?

Tak i jesteśmy z tego faktu bardzo dumni. Zbudowaliśmy w Łukasiewiczu nie tylko linię produkującą maseczki, ale też linię do produkcji włókniny, która jest ich głównym elementem. Jeden z naszych instytutów odtworzył właściwą dokumentację kiedyś produkowanych przez siebie maszyn, na podstawie której skonstruowaliśmy urządzenia, usprawniliśmy je i zaadoptowaliśmy do nowoczesnych systemów sterowania. Całość została też przez nas wyprodukowana i uruchomiona.

Czy Wasz produkt trafia np. do agencji rezerw materiałowych?

Zamierzamy podjąć takie rozmowy. Jesteśmy już na takim etapie, że „na stole” mamy każdy element niezbędny do zawarcia kontraktu.

Produkujecie maseczki u siebie, ale też Łukasiewicz może dostarczyć narzędzia i budować linie, aby inni mogli też to robić?

Tak. Produkujemy maseczki i będziemy rozwijać tę technologię i produkcję. Natomiast nie planujemy specjalnie rozwijać produkcji w instytutach, ponieważ instytuty służą do tego, by wymyślić, rozwinąć i następnie sprzedawać technologie. Przede wszystkim będziemy usługowo produkować takie linie, a po osiągnięciu odpowiedniej skali rozważymy odstąpienie licencji polskiej firmie, która na zamówienie różnych podmiotów gospodarczych będzie realizowała produkcję masową.

Jaki jest koszt postawienia linii produkującej włókninę oraz maseczki?

Koszt różni się w zależności od konfiguracji oraz od tego z ilu „nitek” produkcyjnych taka linia ma się składać. Według wszelkich danych które posiadamy, można przyjąć, że jest to tańsze od naszych konkurentów chińskich. Na pewno jesteśmy w stanie dostarczyć urządzenia szybciej, jak również zapewnić ich zdecydowanie szybszy serwis. Również eksploatacyjnie wypadamy bardzo pomyślnie w zestawieniu z zagraniczną konkurencją.

Kupienie maszyny w Łukasiewiczu opłaca się więc finansowo, a do tego wspieramy rodzimą gospodarkę.

Tak, ale jest również trzeci element. W przypadku nasilenia się pandemii każdy kraj będzie dbał o to, aby nie można było z jego terytorium wyeksportować takich rzeczy jak omawiane tutaj maseczki. Możemy oczywiście wspomóc innych, ale w sposób kontrolowany, nasycając w pierwszej kolejności rynek krajowy. Ważne jest dla nas, by te maseczki nie kosztowały zbyt wiele i żeby każdego było na nie stać.

Jaki może być końcowy koszt jednej maseczki?

Taka docelowa cena sugerowana dla klienta końcowego nie powinna przekraczać złotówki za sztukę.

Jaka jest wydolność maksymalna linii produkującej maseczki w Łukasiewiczu?

Można przyjąć, że te wielkości w przypadku jednej linii, to około 0,6 - 0,7 miliona maseczek na miesiąc. Wszystko zależy od konfiguracji linii, od dostarczonego surowca, od wielu parametrów.

Łukasiewicz dysponuje teraz trzema liniami?

Tak. W Łukasiewicz - Instytucie Biopolimerów i Włókien Chemicznych w Łodzi musieliśmy na zaadaptowanych do produkcji halach przeprowadzić gruntowny remont. Do produkcji maseczek potrzebne są warunki spełniające wysokie standardy higieniczne. Na powierzchni urządzeń i półproduktów nie może być żadnych bakterii, pyłków czy kurzu. W takim reżimie w Łukasiewiczu pracują wszystkie 3 linie. Potrzeba nam jeszcze około tygodnia – dwóch, aby osiągnąć dedykowane zdolności produkcyjne.