Tak wygląda Strajk Kobiet! Reporterka TV Republika: Jeden z uczestników groził, że nas znajdzie i "dojedzie"

Bardzo często tłum skandował ‘Republika wyp…ć’, więc można się domyślać, że praca w takich warunkach nie jest przyjemna i jest trudnym zadaniem. Rzeczywiście nie czuliśmy się tam bezpiecznie – relacjonuje nam wczorajsze protesty w Warszawie Ilona Januszewska, reporterka Telewizji Republika.

Protest przeciwko zaostrzaniu prawa aborcyjnego trwał w Warszawie od godz. 18. Uczestnicy demonstracji z ulicy Matejki, spod odgrodzonego przez policjantów i żandarmów Sejmu, początkowo skierowali się Alejami Ujazdowskimi w stronę placu Na Rozdrożu, jednak przejście tamtędy uniemożliwili im funkcjonariusze.

Januszewska: Liczyłam się z tym, że możemy być niezbyt miło przyjęci

W trakcie manifestacji Ilona Januszewska robiła sondę. Jak podała nam dziennikarka, przed pójściem na marsz doradzano jej, by nie szła z kostką Telewizji Republika.

Koledzy mówili mi, że wówczas mogę spotkać się z dużą agresją oraz mogę nic nie nagrać. Będąc dziennikarzem uważam, że nie mam czego się wstydzić i wykonuję swój zawód. Tak jak inni nie zdejmują kostek, tak i ja nie zamierzałam ukrywać, w jakiej telewizji pracuję. Natomiast liczyłam się z tym, że możemy być niezbyt miło przyjęci, a praca może być utrudniona.

- stwierdziła w rozmowie z niezalezna.pl Ilona Januszewska

Dziennikarka powiedziała, że rzeczywiście, atmosfera podczas wczorajszego marszu nie była zbyt miła. Ludzie na strajku na logo TV Republika reagowali hasłem, które jest sztandarowym hasłem manifestacji Strajku Kobiet.

Reporterka relacjonowała nam, że zadawała dokładnie takie pytania, jakie zadawaliby inni dziennikarze: czy Marta Lempart uważa, że strajki się wypaliły, dlaczego użyto na konferencji prasowej siły wobec dziennikarki telewizji publicznej, czy to jest ten szacunek dla kobiet oraz czy granice w tej agresji nie zostały już dawno przekroczone.

Według mnie nie są to pytania, które można uznać za personalne wobec Marty Lempart, tylko ogólne odnoszące się do całej sytuacji. Nie obraziłam nikogo, pytałam w sposób kulturalny.

- powiedziała.

Zakaz rozmów z Telewizją Republika

Lempart ogłosiła wówczas przez megafon, żeby nie rozmawiać z Telewizją Republika.

„Bardzo często tłum skandował ‘Republika wyp…ć’, więc można się domyślać, że praca w takich warunkach nie jest przyjemną pracą i jest trudnym zadaniem. Rzeczywiście nie czuliśmy się tam bezpiecznie, wiedzieliśmy, że nie będziemy tam miło postrzegani i odbierani. Ja nie widzę innej sytuacji, żebym nie miała wykonywać swojego zawodu" – opowiadała.

Zapytaliśmy, czy ktoś z tłumu przepychał pracowników Telewizji Republika. Czy nie licząc agresji słownej doszło do jakiś ataków?

W pewnym momencie jeden z panów zagroził, że jeżeli wykorzysta się jego wizerunek, to nas znajdzie i "dojedzie". Gdy byłam obok pani Marty Lempart, stojące w okolicy panie zagłuszały moje pytania. Nawet bardzo ostentacyjnie krzyczały mi w ucho przez megafon, co nie jest przyjemne, ze względu na wysoki poziom głośności. Całe szczęście nie dostaliśmy żadną butelką

– ocenia.

Dodała, że faktycznie wraz z ekipą zdecydowała, aby nie zdejmować kostki reporterskiej z logo Telewizji Republika z mikrofonu. 

Ludzie byli wyczuleni i raczej nas omijali. Skandowano słowa ‘wyp…ć’ do mnie, mojego operatora i kolegi, który ze mną był. Nie było to zbyt przyjemne.
- dodaje.

Zobacz wideo:

 

 

Źródło: niezalezna.pl

#marsz #protest #Telewizja Republika #agresja

Michał Gradus
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo