Niezależnie od kasacji Prokuratora Generalnego inną kasację - na korzyść jednego ze skazanych - złożył jego obrońca. W obu kasacjach wniesiono o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania sądowi apelacyjnemu.

Jak przyznał w środę przewodniczący składu sędziowskiego - sędzia SN Waldemar Płóciennik - ze względu na zawiłość sprawy i skomplikowanie problemu przedstawionego do rozstrzygnięcia zdecydowano o odroczeniu wydania orzeczenia do 24 listopada br.

Zwabili na papierosa, potem katowali

Prokuratura Krajowa informowała w ubiegłym roku, że do zdarzenia doszło w maju 2017 r. Oskarżeni mężczyźni - Kamil L., Jarosław D. i Kamil M. - znali swoją ofiarę - Sebastiana P. Pod pretekstem zapalenia papierosa udali się razem z nim do nieczynnego kamieniołomu w woj. dolnośląskim.

Pobili go m.in. uderzając łańcuchem i kopiąc po całym ciele. Następnie przywiązali poszkodowanego do samochodu i ciągnęli kilka metrów po ziemi. Po trzykrotnych nieudanych próbach duszenia P. reklamówką zakładaną mu na głowę, Jarosław D. owinął wokół jego szyi łańcuch i zacisnął go, powodując utratę przytomności pokrzywdzonego

- przekazywała prokuratura.

Jak dodawała "po odzyskaniu przytomności Sebastian P. wykorzystał moment nieuwagi napastników i uciekł im, skacząc ze znacznej wysokości do zbiornika wodnego w kamieniołomie".

Wówczas napastnicy rzucali w niego kamieniami. Pokrzywdzony ukrył się za występem skalnym i przestał się ruszać. Napastnicy po pewnym czasie odjechali, kradnąc rzeczy osobiste należące do P.

- relacjonowała Prokuratura Krajowa.

"W toku postępowania ustalono, że motywem ataku było przekonanie napastników, że Sebastian P. współpracuje z policją" - zaznaczała PK.

Rozbój czy próba morderstwa?

Prokuratura od początku oskarżała sprawców m.in. o usiłowanie zabójstwa Sebastiana P. Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze zmienił jednak kwalifikację prawną czynu i uznał, że sprawcy dokonali tylko rozboju z użyciem niebezpiecznego przedmiotu. "W ocenie sądu oskarżeni nie działali nawet z zamiarem ewentualnym pozbawianie życia pokrzywdzonego. Według sądu, gdyby sprawcy mieli taki zamiar, nic nie stało na przeszkodzie, by został on zrealizowany" - podała PK. W związku z tym Jarosław D. i Kamil L. zostali skazani na kary 5 lat pozbawienia wolności, zaś Kamil M. 6 lat więzienia.

W apelacji prokuratura wniosła więc o zakwalifikowanie zarzucanego czynu jako usiłowania zabójstwa. Prokurator wniósł w niej o wymierzenie oskarżonym kary 14 lat pozbawienia wolności dla Kamila L., 14 i pół roku Jarosławowi D. oraz 15 lat Kamilowi M. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu wprawdzie podwyższył kary do 7 lat więzienia dla D. i L. oraz 8 lat więzienia dla M., ale nie przychylił się do głównego postulatu apelacji prokuratora, czyli zmiany kwalifikacji czynu.

Z rozstrzygnięciem Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, nie zgodził się Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro. Działając z jego upoważnienia kasację na niekorzyść skazanych do SN złożył zastępca PG prok. Robert Hernand

 - podawała w sierpniu zeszłego roku Prokutatura.

Jak argumentuje prokuratura "zarówno rodzaj użytych narzędzi, sposób działania sprawców polegający na godzenie ze znaczną siłą w newralgiczne części ciała pokrzywdzonego, jak również determinacja i brutalność sprawców dowodzi, że musieli się oni godzić z możliwością śmierci Sebastiana P.". Prokurator podkreślił również, że "sprawcy kontynuowali ze zwiększonym natężeniem agresję wobec ofiary już po zagarnięciu jej mienia, co wyklucza hipotezę, że rabunek był ich jedynym celem".

Zdaniem obrońców skazanych kasacja Prokuratora Generalnego "jest kompletnie nietrafiona", a sądy obu instancji dokładnie przeanalizowały sprawę i zachowanie oskarżonych. Jak wskazywali, celem sprawców było "potężne zastraszenie" ofiary, ale nie jej zabójstwo, nawet z zamiarem ewentualnym. Zdaniem obrońcy L., który wniósł kasację obrony, kary w sprawie powinny być ponadto bardziej zróżnicowane, m.in. na korzyść jego klienta.

Sąd Najwyższy ma ogłosić orzeczenie w tej sprawie 24 listopada o godz. 8:30.