Twitter przegrywa własną bronią. Moda na walkę z cenzurą dotarła także do Polski

Twitter cenzuruje wpisy? Albo dodaje notkę o "oficjalnych źródłach"? Nic strasznego - w Stanach Zjednoczonych poradzili sobie z tym pisząc rzeczy odwrotne do zamierzonych i samemu dodając twitterowe ostrzeżenie. W Polsce ta moda dopiero raczkuje, ale europoseł Patryk Jaki już pokazał, jak to się robi!

Zdjęcie ilustracyjne
pixabay.com

"Oficjalne źródła stwierdziły, że jest to fałszywe i mylące" - to dopisek, jaki na Twitterze można znaleźć w przypadku wielu wpisów politycznych, ostatnio na przykład w szeregu tweetów dotyczących wyborów w Stanach Zjednoczonych. Na przykład, tweety Donalda Trumpa były opatrywane odpowiednim ostrzeżeniem i dodatkowymi informacjami. Treść niektórych takich tweetów była dostępna tylko po kliknięciu w informację o ich "kontrowersyjnej i wprowadzającej w błąd" zawartości, a Twitter starał się ograniczyć ich zasięg.

Kreatywność internautów nie zna jednak granic i postanowili zagrać tą sama kartą... przeciwko Twitterowi. Amerykanie masowo dodają ten dopisek do swoich tweetów, pisząc... odwrotność tego, co chcą stwierdzić.

Jak może to wyglądać na polskim podwórku? Pokazał to europoseł Patryk Jaki, który napisał o tym, że "Polska ma bardziej upolityczniony sposób wyboru sędziów niż Niemcy" - dopisując oczywiście o tym, że oficjalne źródła uznają to za fałsz.

Na ten wpis nabrał się sam Cezary Tomczyk z Koalicji Obywatelskiej:

I wiele innych osób...

Do zabawy dołączył też Dominik Tarczyński.

Z kolei gdański radny Szymon Stachowiak poszedł krok dalej i wpisał "Opozycja działa dla dobra Polski". I znów fałsz...

Wiele osób nabrało się na te wpisy, uważając, że to Twitter automatycznie dodał informację o fałszu. Patrząc po rosnącej popularności, chyba tworzy się nowy trend. Ciekawe co na to Twitter i oczywiście osławione "oficjalne źródła"?

 

Źródło: twitter.com, niezalezna.pl

#Patryk Jaki #Twitter

mk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo