Lekarz naopowiadał „Wyborczej” o żołnierzach WOT w szpitalu. Na odpowiedź nie musiał długo czekać!

Krzysztof Tyburczy, lekarz, który pracuje na co dzień na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Ostrołęce, w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” opowiadał o kulisach walki z koronawirusem. W pewnym momencie zaczął opowiadać o roli żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy zgodnie z jego relacją „nie wytrzymywali psychicznie” naporu „wściekłych pacjentów”. Doktorowi Tyburczemu odpowiedział rzecznik prasowy WOT, który stwierdza, że słowa lekarza przekroczyły akceptowalną granicę.

zdjęcie ilustracyjne
terytorialsi.wp.mil.pl

13 listopada na łamach lokalnego wydania „Gazety Wyborczej” na Podlasiu ukazał się wywiad z dr. Krzysztofem Tyburczym. Mówi on między innymi o roli żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy wspierają Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku (USK). 

Początkowo nie zamierzałem zabierać głosu w tej sprawie, jednak liczba nieprzychylnych komentarzy pod adresem żołnierzy WOT, w których przytaczane są słowa dr. Tyburczego przekroczyła akceptowalną granicę. Nieprawdziwa informacja zaczyna żyć swoim życiem i deprecjonuje olbrzymi wysiłek żołnierzy.
- przyznaje w komunikacie płk Marek Pietrzak, rzecznik prasowy WOT.

Pułkownik Pietrzak podkreśla w swoim oświadczeniu, że ma „olbrzymi osobisty szacunek do całego personelu medycznego, który od miesięcy walczy na pierwszej linii”, jednak nie może przejść spokojnie obok nieuzasadnionych, nieprawdziwych oskarżeń, słów, które krzywdzą tysiące żołnierzy Wojska Polskiego również od miesięcy wspierających tę walkę.

„Z mojego białostockiego doświadczenia wynika, że wielu żołnierzy z Brygady Ochrony Terytorialnej, którzy służyli w namiotach pod Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym – mieli kierować ruchem, mierzyć temperaturę, spisywać dane – zrezygnowało. Napór rozgoryczonych, zdenerwowanych, wściekłych pacjentów, żądających jak najszybciej pomocy, był tak duży, że psychicznie nie wytrzymywali”.
- mówił w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” lekarz pracujący Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Ostrołęce.

Rzecznik WOT odpowiada

Tymczasem informacje te stanowczo dementuje rzecznik prasowy Wojsk Obrony Terytorialnej. Zapewnia on, że po dokładnym sprawdzeniu sytuacji, rozmowach z żołnierzami realizującymi przez ostatnie miesiące zadania na rzecz szpitala, zaprzecza jakoby sytuacja opisywana przez dr. Tyburczego miała miejsce nie tylko w szpitalu w Białymstoku, ale w jakimkolwiek szpitalu w Polsce. Poza tym, okazuje się, że w szpitalu, w którym zatrudniony jest lekarz pomoc wojska w październiku br. została zdecydowanie zwiększona.

Wsparcie USK w pierwszej fazie operacji było realizowane przez żołnierzy 1 Podlaskiej Brygady OT przez cztery miesiące (od 7 maja do 19 września br.). Działania polegały na mierzeniu temperatury pacjentów i personelu, kierowaniu ruchem pacjentów oraz pomocy w wypełnianiu ankiet epidemiologicznych. W czerwcu, w związku z powrotem WOT do działalności szkoleniowej nastąpiła reorganizacja wsparcia udzielanego placówkom medycznym w całym kraju. Mimo zawieszenia wsparcia w większości szpitali w Polsce, wsparcie USK trwało aż do 19 września, ponownie przywrócono je w październiku. Poza organizacją przyszpitalnej izby przyjęć objęło ono również pobieranie wymazów, a od 9 listopada także obsługę aplikacji elektronicznej ewidencji (ELC).
- wylicza płk. Pietrzak.

Żołnierze nie wytrzymali? BZDURA!

Rzecznik WOT odniósł się również do kwestii „wściekłych pacjentów”, których naporu rzekomo nie wytrzymali psychicznie żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej.

„W rozmowie pada też stwierdzenie dotyczące „rozgoryczonych, zdenerwowanych, wściekłych pacjentów, żądających jak najszybciej pomocy”. Rzeczywiście żołnierze realizując zadania, niejako na zewnętrznym pierścieniu szpitala, stykając się bezpośrednio z pacjentami zgłaszali personelowi szpitala podobne sytuacje. Każdorazowo przedstawiciele szpitala podchodzili do tych zgłoszeń z wyrozumiałością i w miarę posiadanych możliwości pomagali żołnierzom w rozwiązywaniu sytuacji konfliktowych. Mimo tego żaden z żołnierzy nie zszedł z posterunku, ani nie zrezygnował ze służby tłumacząc to obciążeniem psychicznym.
Nadmieniam, że głos w sprawie zabrał w dniu 16 listopada br. dr hab. n. med. Jan Kochanowicz – pełniący obowiązki dyrektora Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku”.
- wyjaśnia płk. Marek Pietrzak i zamieszcza cytat p.o. Dyrektora USK w Białymstoku, który potwierdza, że wsparcie żołnierzy WOT jest niezwykle ważne w czasie pandemii. (więcej na ten temat TUTAJ).

W pewnym momencie rzecznik prasowy Wojsk Obrony Terytorialnej zwraca się bezpośrednio do dr. Tyburczego i zwraca mu uwagę na pewien istotny fakt:

Panie doktorze Tyburczy, wierzę, że podobnie jak każdy z nas uważa Pan, że to fakty i czyny, a nie kłamstwa powinny kształtować opinie szczególnie w tych niełatwych czasach. Trudno mi znaleźć usprawiedliwienie dla publicznie przedstawionego osądu, w którym buduje Pan nieprawdziwy obraz żołnierzy i prowokuje do deprecjonowania ich codziennego wysiłku przez osoby postronne. Ponieważ jest Pan żołnierzem rezerwy Wojska Polskiego  zapewne zna Pan zwrot:  „blue on blue”, który w naszej nomenklaturze opisuje atak na siły własne.
- czytamy w komunikacie płk. Marka Pietrzaka, rzecznika prasowego WOT

Wojska Obrony Terytorialnej w działania przeciwkryzysowe zaangażowały się już 6 marca br. Od ośmiu miesięcy w całej Polsce żołnierze WOT wspólnie z żołnierzami innych rodzajów sił zbrojnych wspierają szpitale i placówki medyczne, pobierają wymazy, wspierają seniorów, stacje sanitano – epidemiologiczne, Agencje Rezerw Materiałowych, pomagają budować szpitale tymczasowe, wspierają Domy Pomocy Społecznej, ośrodki pomocy społecznej i organizacje pozarządowe. Żołnierze monitorują kwarantannę, oddają krew i osocze, wcześniej wspierali Straż Graniczną, służby lotniskowe, prowadzili infolinię psychologiczną.

 

Źródło: niezalezna.pl, terytorialsi.wp.mil.pl

#koronawirus #zdrowie #szpital #pandemia #WOT #Wojska Obrony Terytorialnej

Piotr Łukawski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo