Po fatalnym występie Polaków z Włochami natychmiast ruszyły spekulacje dotyczące przyszłości Jerzego Brzęczka. Oliwy do ognia dolał Robert Lewandowski. Kapitan reprezentacji po przegranej w Italii wymownie milczał zapytany przez Jacka Kurowskiego o taktykę na to spotkanie. Później miał zgłosić kontuzje i występ piłkarza Bayernu Monachium przeciwko Holandii stanął pod dużym znakiem zapytania.

Jak twierdzi dyrektor TVP Sport Marek Szkolnikowski Brzęczkowi i Lewandowskiemu od dłuższego czasu trudno się porozumieć.

Z tego co słyszę relacje Roberta Lewandowskiego z Jerzym Brzęczkiem są od dawna mniej niż przyjazne. "Lewy" ma dość. I kilku innych bardzo ważnych zawodników tej reprezentacji podobnie. Mecz z Holandią rozstrzygnie przyszłość selekcjonera

- napisał Szkolnikowski na Twitterze.

Zbigniew Boniek, który niespodziewanie wybrał Brzęczka - trenera bez większych osiągnięć - na selekcjonera reprezentacji dotychczas bronił swojego pupila. Prezes PZPN nie lubi, albo wręcz nie potrafi, przyznać się do błędu, ale po meczu z Holandią może być zmuszony do podjęcia trudnej decyzji.

Jeżeli piłkarze będą grać przeciw trenerowi, to trudno spodziewać się, by taki trener mógł pozostać na stanowisku. Jedno jest pewne - jeżeli ma dojść do zmiany na stanowisku selekcjonera Biało-czerwonych to teraz. Ewentualny następca Brzęczka i tak będzie miał niezwykle mało czasu. Już w marcu ruszą eliminacje do mistrzostw świata, a wkrótce potem rozegrane zostaną mistrzostwa Europy.

Kto mógłby zostać nowym selekcjonerem? Jan Tomaszewski w rozmowie z Niezalezna.pl podkreśla, że Boniek ma liczne kontakty zagranicą z których mógłby skorzystać. Można więc spodziewać się włoskiego nazwiska, ale medalista mistrzostw świata z 1974 roku ma jedną uwagę.

Możemy mówić o trenerze zagranicznym, ale pod jednym warunkiem. Jego asystentem powinien być Polak. Michał Probierz, Piotr Stokowiec, albo ktoś z trenerów wyróżniających się w lidze. Po dwóch latach ten asystent mógłby przejąć reprezentację

- mówi Tomaszewski.