Jego zdaniem, raport wskazuje na odpowiedzialność struktur dyplomatycznych i biurokratycznych w Watykanie i USA.

W ubiegłym tygodniu Stolica Apostolska opublikowała raport na temat oskarżanego o molestowanie nieletnich i dorosłych b. kardynała Theodore'a McCarricka z USA. Dokument ukazuje przypadki zaniedbań i lekceważenia w Watykanie sygnałów, jakie napływały ze Stanów Zjednoczonych o zarzutach stawianych McCarrickowi, który przekonał o swej niewinności Jana Pawła II.

Ukarany przez papieża Franciszka za pedofilię były kardynał Theodore McCarrick z USA, wydalony ze stanu kapłańskiego, w liście do ówczesnego sekretarza Jana Pawła II biskupa Stanisława Dziwisza w 2000 r. zapewniał o swej niewinności i odrzucał zarzuty; list przeczytał papież - ogłosił Watykan.

"Raport Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej ws. Theodore’a McCarricka jest absolutnie jednoznaczny. To, co z nim wyprawiają różne media i różni politycy jest wręcz niewiarygodne. Raport pokazuje, po pierwsze, że pierwsze oskarżenie McCarricka o pedofilię pojawiło się ponad 12 lat po śmierci Jana Pawła II, w czerwcu 2017 roku. Wcześniej istniały jedynie nieoficjalne oskarżenia o czyny homoseksualne z dorosłymi. Po drugie, raport dokumentuje wieloletnie działania różnych gremiów, które zbierały się, dyskutowały, analizowały, nawet anonimowe doniesienia ws. McCarricka. Wszystkie dokumenty w jego sprawie były dla tych gremiów dostępne. Nie było żadnego zamiatania pod dywan przez Jana Pawła II"

- podkreślił O. Zięba. Jego zdaniem, "w sprawie McCarricka struktury działały zbyt klerykalnie i korporacyjnie, szczególnie środowisko biskupów amerykańskich, które wybielało kard. McCarricka, nawet, gdy papież nakazał wdrożyć śledztwo".

Jan Paweł II działał jawnie

O. Zięba dodał, że "raport jest realnym oskarżeniem struktur dyplomatycznych, biurokratycznych, administracyjnych w Kościele, natomiast dowodzi, że Jan Paweł II działał jawnie, transparentnie - to jest udokumentowane". Duchowny zaznaczył, że kard. McCarrick "był niezwykle utalentowany, współpracował i był ceniony przez prezydentów USA Billa Clintona, Georga Busha i Baracka Obamę. Jeszcze w 2009 roku Izba Reprezentantów prosiła go o przewodniczenie na Kapitolu modlitwom na inaugurację nowej kadencji”. Był to bowiem, co podkreślają wszyscy, człowiek niezwykle utalentowany, pracowity, mający wielką łatwość nawiązywania kontaktów. Jak się okazało – ale było to dopiero w 2017 roku - był również mistrzem w oszukiwaniu i manipulowaniu ludźmi, a co gorsze przestępcą seksualnym".

"Dwa lata po nominacji do Waszyngtonu, najważniejsze media w USA, które z wielkim powodzeniem tropiły wszystkie nadużycia seksualne w Kościele, uznały, że pogłoski o McCarricku są niewiarygodne i zamknęły śledztwo. Co więcej, w takich mediach jak +The Washington Post+ czy +The New York Times+ McCarrick występował wówczas w roli eksperta ds. walki z pedofilią. Jak podkreślił dominikanin, "jedyną osobą w episkopacie amerykańskim, która pisała o tym, że nominacja kardynała może wywołać skandal, bo krążą informacje o homoseksualnych zachowaniach McCarricka wobec kleryków i księży, był kardynał John Joseph O'Connor, ale krótko po napisaniu listu zmarł. Do Watykanu jednak w tym czasie płynęła też seria listów od najważniejszych biskupów i kardynałów, że popierają kandydaturę McCarricka i uważają, że jest on świetnym kandydatem do Waszyngtonu".

"Mimo wszystko Jan Paweł II kazał wdrożyć śledztwo i zweryfikować pogłoski o kard. McCarricku, a w szczególności by nuncjusz poprosił biskupów, którzy współpracowali z McCarrickiem, żeby złożyli relacje, co wiedzą na temat niemoralnych zachowań kardynała. Z ich raportów wynikało, że nie ma potwierdzenia wysuwanych oskarżeń, a kardynał cieszy się dobrą opinią. Potem, w sierpniu 2000 r., McCarrick przesyła list do bpa Dziwisza, który przekazuje go papieżowi. W liście McCarrick uroczyście przysięga, że nigdy nie miał żadnych kontaktów seksualnych i nigdy nikogo nie molestował. Ale – wbrew temu co mówią media - papież nie mianował wtedy McCarricka do Waszyngtonu, lecz polecił dopisać go do listy kandydatów, aby Kongregacja Biskupów zbadała i zweryfikowała wszystkie zgłoszone kandydatury, w tym McCarricka. Dopiero w dwa miesiące po owym liście McCarricka kongregacja podjęła decyzję, że jest on najlepszym kandydatem na biskupstwo w Waszyngtonie. Ta pozytywna opinia wróciła do papieża, który ją podpisał"

- wyjaśnił Zięba.

"Dlatego – mówi o. Zięba, "twierdzenie, że papież Jan Paweł II arbitralnie podjął decyzję o nominacji kardynała na metropolitę Waszyngtonu jest fałszywe". "Drobiazgowo opisano w tym raporcie obradujące różne gremia, spotkania oraz wymianę wszystkich dokumentów dotyczących sprawy McCarricka. Nie ma cienia zamiatania pod dywan i arbitralności" - ocenił.

Dominikanin dopytywany, jakie działania podejmował papież Jan Paweł II ws. walki ze zjawiskiem pedofilii w Kościele, przypomniał, że "papież jest tym, który rozpoczął walkę z pedofilią i w 1993 roku napisał mocny list do biskupów amerykańskich, w którym pisał, że lepiej uwiązać sobie kamień u szyi i się utopić, niż zgorszyć maluczkich, wyrządzić krzywdę osobom słabszym i bezbronnym. Dlatego powinno być "zero tolerancji" dla winnych pedofilii. Podobnie postępował w Irlandii. A w 2001 r. wydał motu propio +Sacramentorum sanctitatis tutela+, w którym nakazał, by wszystkie przypadki związane z nadużyciami seksualnymi duchownych przekazywać nie tylko indywidualnie do Kongregacji duchowieństwa, ale także do Kongregacji Nauki Wiary, by stworzyć całą strukturę do walki z pedofilią. W 2002 roku kolejny raz wezwał biskupów amerykańskich i publicznie ich upominał, że za słabo zwalczają tę – jak powiedział papież - "wstrząsającą zbrodnię".

O. Zięba odniósł się także do głosów z niektórych środowisk, które po publikacji raportu Stolicy Apostolskiej domagają się dekanonizacji św. Jana Pawła II. "To jest totalna bzdura, nie ma czegoś takiego jak dekanonizacja". Według niego, "raport o kard. McCarricku pokazuje, że poważny błąd popełniono w strukturach Kościoła, za co papież także odpowiada. Ale to błąd, a nie świadome tuszowanie sprawy. Święci także popełniają błędy".

Duchowny pytany, jakie działania - jego zdaniem - powinien podjąć Kościół w celu wyjaśnienia przypadków pedofilii podkreślił, że "trzeba podjąć działania, które będą szybsze, mocniejsze i bardziej jawne". O. Zięba dodał, że „przede wszystkim chodzi o zadośćuczynienie moralne i materialne oraz o wsparcie psychologiczne i duchowe dla ofiar molestowania". Zmieniają się też procedury przyjmowania kandydatów do seminariów oraz ich formacja, ale powinno ono jeszcze bardziej uwzględniać wiedzę psychologów i seksuologów. A i potem trzeba sprawdzać duszpasterzy, jak zachowują się w kontakcie z młodzieżą. A w samej kwestii nadużyć musi być konsekwentnie egzekwowana zasada "zero tolerancji" - działania powinny być szybkie i jednoznaczne" - zaznaczył o. Zięba.