Tłumy na mszy za Ramana Bandarenkę. "Codziennie modlimy się o ustanie przemocy"

Setki ludzi zgromadziły się w piątek w archikatedrze Mińska na mszy upamiętniającej pobitego na śmierć młodego działacza Ramana Bandarenkę, którego zgon wywołał falę akcji solidarności w całej Białorusi.

Raman Bandarenka
fot. belsat.eu

- Zebraliśmy się tutaj, aby pomodlić się za wszystkie ofiary przemocy w naszym kraju, ale przede wszystkim za Ramana Bandarenkę – powiedział koncelebrujący mszę wikariusz generalny archidiecezji mińsko-mohylewskiej biskup Juryj Kasabucki.

- Z przerażeniem obserwujemy, co się dzieje w naszym kraju. Codziennie się modlimy za ustanie przemocy. Ale jest jej coraz więcej. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że zabójstwo i przemoc to zło. Ale wszyscy pamiętamy słowa Chrystusa, że ważne jest przebaczenie

 – podkreślił biskup, apelując, by w każdej sytuacji "pozostawać człowiekiem przez wielkie C" i nie chować w sercu nienawiści.

Jak zaznaczył, społeczeństwo białoruskie jest dziś wypełnione heroizmem i „to ważne, by to poczucie zachować”. Podkreślił, że jest to przejaw miłości, i jednoczą się nawet ludzie różnych wyznań.

- Modlimy się za tych, którzy oddali życie za szczęśliwą przyszłość naszego kraju, a szczególnie za Ramana Bandarenkę – zakończył.

W znanej z protestów przeciw Alaksandrowi Łukaszence mikrodzielnicy Mińska, nazywanej potocznie Placem Przemian, zamaskowani mężczyźni w środę wieczorem zaczęli zdejmować wywieszone tam biało-czerwono-białe flagi używane przez środowiska opozycyjne. Według naocznych świadków, Bandarenka podszedł do nich i coś powiedział. Został wtedy mocno popchnięty przez jednego z nich, a potem biło go już dwóch mężczyzn. W końcu wsadzono go do mikrobusa i zawieziono na komisariat. Półtorej godziny później karetka pogotowia zabrała go do szpitala. Gdy trafił na salę operacyjną, był już nieprzytomny. Mimo kilkugodzinnej operacji jego stan się nie poprawił i wieczorem w czwartek mężczyzna zmarł.

Komitet Śledczy powiadomił w piątek, że według ustaleń śledztwa w środę milicja otrzymała zgłoszenie, że w Mińsku doszło do bijatyki między „agresywnie nastawionym mieszkańcami wieszającymi wstęgi” a osobami, które je zdejmowały. „Przybyli na miejsce funkcjonariusze milicji znaleźli mężczyznę z obrażeniami ciała i oznakami odurzenia alkoholem” – twierdzi Komitet. Mężczyzna został przewieziony na komisariat w celu – jak podał Komitet – wyjaśnienia okoliczności zdarzenia, ale "w związku z pogorszeniem się jego stanu zdrowia wezwano do niego karetkę” i mimo udzielenia mu pomocy medycznej zmarł.

W odpowiedzi na komunikat Komitetu lekarze pogotowia ratunkowego opublikowali na kanale Telegramu "Białe Chałaty" kartę wypisową Bandarenki, w której napisano, że miał "0 proc. alkoholu we krwi".

W piątek w wielu miejscach kraju nadal pojawiają się zaimprowizowane miejsca upamiętnienia Bandarenki, gdzie ludzie składają kwiaty i zapalają znicze. Dochodzi do zatrzymań. Podczas żywego łańcucha solidarności z Bandarenką w Mińsku zatrzymano redaktorkę popularnego portalu TUT.by Maryję Jaremę.

 

 



Źródło: niezalezna.pl, PAP

maa
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo