Prezydent Andrzej Duda podczas nadzwyczajnego zjazdu Klubów Gazety Polskiej został zapytany o "Piątkę dla zwierząt" - czyli ustawę, która wzbudziła w ostatnich tygodniach wiele emocji.

- Nie było ani jednego środowiska rolniczego w ostatnich tygodniach, czy to polskich rolników czy przetwórców, czy związkowców, czy innej grupy, która miałaby pozytywną ocenę tej ustawy. Wszyscy prosili mnie o weto albo skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego, żeby zablokować jej wejście w życie

- przypomniał prezydent Duda.

W końcu Andrzej Duda przyznał, co sam sądzi o tej ustawie. Nie była to pozytywna ocena.

- Ja się z tą ustawą absolutnie nie zgadzam. W wielu punktach jest absolutnie nieprzemyślana. Zastrzeżenia, które tam były zgłaszane i na podstawie których przygotowano tę ustawę, nie mają pokrycia w rzeczywistości (...) Zrobię wszystko, żeby nie dopuścić tej ustawy w życie i tych przepisów. Ci ludzie głosowali na mnie w zaufaniu, że będę dbał o polską wieś i polskie rolnictwo. Ich interesy przekładają się na interesy konsumentów, bo oni produkują żywność w Polsce

- dodał stanowczo.

Pytany przez redaktora Tomasza Sakiewicza, czy nie obawia się odrzucenia przez Sejm ewentualnego weta, prezydent Andrzej Duda odpowiedział: "Moje ambicje nie mają znaczenia, jestem prezydentem RP i mam zobowiązania wobec społeczeństwa, wobec narodu, który mnie wybrał". 

- Te rozwiązania są źle przygotowane, przyszły w złym czasie, nie robi się takich rzeczy w czasie pandemii, gdy ludzie są zestresowani. Wszystko ma swój czas, swoje zasady, ludziom trzeba dać czas, przewidzieć dla nich odpowiednie odszkodowania

- podkreślił. 

- Polska wieś dopiero co zaczęła wychodzić z ubóstwa, gdzie te gospodarstwa zaczynają wyglądać, coraz więcej rolników gospodaruje na europejskim poziomie. Dziś zadajemy im cios? Tym gospodarstwom średniej wielkości, gdzie hodowane jest bydło mięsne? Zaraz, bez żadnego przygotowania? To tak nie może funkcjonować

- przyznał.

A co z hodowlą zwierząt futerkowych? Prezydent Duda ma na ten temat jasne zdanie:

Zostawmy sprawę zwierząt futerkowych na boku. Fermy zwierząt futerkowych są dotkliwe, ale tu kwestia godnego potraktowania tych ludzi, którzy prowadzą tę działalność gospodarczą. Oczywiście jestem za zlikwidowaniem tego, ale trzeba tym ludziom wypłacić godziwe odszkodowania. Oni byli przekonani do tej pory, że mogą tę działalność prowadzić - inwestowali, mają kredyty do spłacenia. To są normalni ludzie. Ja też nie chcę, żeby zwierzęta cierpiały w złych warunkach. Zlikwidujmy ten rodzaj hodowli, ale tak, by dać ludziom szansę.