W miejscach, gdzie pięć lat temu zaatakowali terroryści, premier Castex i mer Paryża złożyli w piątek hołd ofiarom zamachów. Obchody rocznicowe są jednak skromne z powodu epidemii koronawirusa.

Szef francuskiego rządu, jego ministrowie i mer Saint-Denis Mathieu Hanotin złożyli wieńce w piątek rano w pobliżu Stade de France w tej północnej części aglomeracji Paryża, gdzie trzech zamachowców samobójców wysadziło się pięć lat temu w powietrze.

Przed barem Le Carillon i restauracją Le Petit Cambodge w 10. dzielnicy Paryża wieniec złożyła mer Hidalgo w towarzystwie premiera. "Paryż pamięta" – mówiła. W ogródkach tych barów i restauracji La Bonne Biere, pizzerii Casa Nostra, bistro La Belle Equipe i Comptoir Voltaire terroryści ostrzelali przed pięciu laty klientów siedzących przy stolikach. Zginęło wówczas 39 osób.

Uroczystości rocznicowe zakończyły się pod klubem muzycznym Bataclan, gdzie doszło do najbardziej krwawego ataku. Paryski ratusz poinformował, że o godz. 20 w hołdzie ofiarom rozbłyśnie Wieża Eiffla. Na wieży wyświetlona zostanie również łacińska dewiza miasta "Fluctuat nec mergitur" (targany falami, lecz nie tonie).

W piątek w sieci w hołdzie zamordowanym transmitowane będą koncerty paryskiej orkiestry kameralnej i amerykańskiego zespołu z nurtu hard i stoner rocka Queens of the Stone Age, którego lider jest przyjacielem lidera grupy z Kalifornii Eagles of Death Metal, który występował w Bataclan w noc ataku. Zespół ten opublikował w mediach społecznościowych zdjęcia upamiętniające ofiary. Politycy i urzędnicy publikują natomiast w sieci dewizę stolicy, przypominając o rocznicy zamachów.

13 listopada 2015 r. w Paryżu i Saint-Denis, niedaleko stadionu Stade de France, doszło do serii islamistycznych ataków terrorystycznych, w wyniku których zginęło 131 osób, a 350 zostało rannych. Siedmiu terrorystów zginęło na miejscu ataków, dwóch kolejnych zostało zabitych przez policję pięć dni później w obławie w Saint-Denis. Odpowiedzialność za zamachy wzięło na siebie dżihadystyczne Państwo Islamskie.

Ataki zostały uznane za najkrwawsze zamachy terrorystyczne we Francji od czasu II wojny światowej. Ówczesny socjalistyczny prezydent Francji Francois Hollande nazwał je "aktem wojny".