Patrick ogłosił swoją decyzję na konferencji prasowej we wtorek. Stwierdził, że z funduszy przeznaczonych na kampanię wyborczą wypłaci nagrodę każdemu sygnaliście, który przekaże wiarygodne informacje o przekrętach wyborczych odpowiednim władzom. Jego oferta obejmuje całe USA.



Polityk nie wyznaczył górnej granicy wypłacanej przez niego nagrody, ale obiecał, że nie będzie mniejsza niż 25 tysięcy dolarów. Cały budżet, który na nie przeznaczył wynosi milion dolarów. Postawił jednak jeden warunek – informacje od sygnalisty muszą doprowadzić do aresztowania i skazania kogoś za oszustwo wyborcze.

- Popieram wysiłki prezydenta Trumpa o wyjaśnienie oszustw w tych wyborach i jego poświęcenie temu, żeby każdy legalny głos był policzony a każdy nielegalny – nie

- powiedział na konferencji.

- Wysiłki prezydenta Trumpa w tym kierunku są istotne nie tylko do ustalenia wyników tych wyborów, są niezbędne do zachowania przez nas demokracji i odzyskania wiary w przyszłe wybory

- zaznaczył. 

Patrick stwierdził też, że za brak wiary w wynik tych wyborów Demokraci mogą winić tylko siebie. Przypomniał, że w wielu miejscach republikańscy mężowie zaufania nie zostali wpuszczeni do lokali wyborczych, a w niektórych stanach wbrew utartemu zwyczajowi głosy korespondencyjne liczy się już po wyborach, przez co wiele osób podejrzewa, że mogło dojść do oszustw na wielką skalę.

- Kiedy wszystkie legalne głosy zostaną podliczone i wszystkie nielegalne zostaną odrzucone, to dopiero wtedy Ameryka może mieć więcej zaufania do procesu wyborczego

- podsumował.