Wśród elity politycznej II RP było wielu przedwojennych inżynierów, którzy osiągali sukcesy zawodowe w Europie Zachodniej, przyczyniając się m.in. do rozwoju branży energetycznej. Był nim również przyszły prezydent Gabriel Narutowicz, który zaprojektował hydroelektrownie w wielu krajach Europy, w tym jedną z największych w tamtych czasach elektrownię pod Bernem o mocy 64 MW. To właśnie Gabriel Narutowicz w marcu 1922 r. jeszcze jako Minister Robót Publicznych doprowadził do uchwalenia ustawy elektrycznej. Do tej pory elektryfikacja na ziemiach polskich przeprowadzana była w sposób nierównomierny a odzyskane tereny nie były połączone ze sobą liniami przesyłowymi. Aby to zmienić należało przede wszystkim nadać rządowi uprawnienia do wydawania koncesji na elektryfikację, co pozwoliłoby zsynchronizować ten proces i w przyszłości doprowadzić do stworzenia ogólnej sieci elektrycznej w kraju.

O żywym zainteresowaniu energetyką, jako kluczowym elemencie gospodarki, świadczy powołanie już w grudniu 1918 r. pierwszej spółki akcyjnej II RP „Siła i Światło”, której celem statutowym był m.in. rozwój elektryfikacji kraju. Pozyskiwane środki finansowe spółka przeznaczała na przejmowanie przedsiębiorstw energetycznych od obcego kapitału. Już w 1919 r. udało się przejąć pakiety kontrolne akcji elektrowni w Pruszkowie i Sosnowcu a następnie Sierszy Wodnej. Przez 20 lat spółka konsekwentnie podejmowała działania służące repolonizacji aktywów energetycznych.

Polska energetyka miała opierać się nie tylko na własnych aktywach, ale również na własnych źródłach energii. Dlatego właśnie na elektrowniach wodnych, których na ówczesnych ziemiach było ponad 6 tys., planowano oprzeć bezpieczeństwo energetyczne kraju. Niewyczerpalne źródła własnych zasobów stanowiły najlepszą alternatywę dla węgla kamiennego, którego dostawy w pierwszych latach po przyłączeniu Górnego Śląska do Polski wiązały się z dużym ryzykiem. 

Rosnące z czasem zapotrzebowanie na energię elektryczną wymagało uruchamiania nowych inwestycji. Pierwszą z nich była elektrownia w Gródku nad Wdą, której budowę rozpoczęli jeszcze Niemcy przed wybuchem I Wojny Światowej. Rządowy kredyt umożliwił sfinansowanie budowy elektrowni oraz poprowadzenie linii przesyłowej, która zasiliła budowany port oraz miasto Gdynię. Kolejną inwestycją była budowa pod kierunkiem prof. Alfonsa Hoffmanna największej i zarazem najnowocześniejszej elektrowni wodnej Żur. Warto również wspomnieć o elektrowni w Porąbce, przy projekcie której pracował Gabriel Narutowicz.

Rozkręcanie koniunktury po okresie Wielkiego Kryzysu wpłynęło również na rozwój inwestycji w branży energetycznej. Budowa Centralnego Okręgu Przemysłowego w widłach Wisły i Sanu wiązała się ze zwiększeniem zapotrzebowania na energię elektryczną. Na terenie COP-u ruszyła budowa trzech dużych elektrowni: węglowej w Stalowej Woli, w Zakładach Azotowych w Mościcach - zasilanej na gaz ziemny lub węgiel oraz wodnej w Rożnowie, na której oparto bezpieczeństwo dostaw energii  dla COP.

Niezależność i bezpieczeństwo stanowiło fundament gospodarki II Rzeczpospolitej. Dzisiaj potrzeba uniezależnienia polskiej energetyki od zagranicznych gospodarek jest nadal aktualna. Przedstawiona pod koniec października br. nowa strategia PGE zakłada plan transformacji Grupy w celu  dekarbonizacji wytwarzania oraz osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku. Cel ten zostanie osiągnięty dzięki wykorzystaniu odnawialnych źródeł wytwórczych.

- Przed wojną niezależność energetyczną planowano osiągnąć poprzez rozwój energetyki wodnej. Dzisiaj też stoimy przed wyzwaniami związanymi z budową nowoczesnej, konkurencyjnej energetyki zapewniającej bezpieczeństwo Polski. Dlatego własne moce wytwórcze, produkujące energię po konkurencyjnych cenach są gwarantem stabilności dostaw i niezależności gospodarki. Aby to zapewnić, Grupa PGE przygotowała ambitny plan zmian w energetyce wiążący się z dużymi inwestycjami w odnawialne źródła energii

- mówi Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej.