Gdyby ktoś w 1995 roku zapewniał, że za 25 lat, żeglując po mazurskim jeziorze bądź samotnie wędrując po Bieszczadach, będziemy mogli w ciągu 10 minut zapłacić za prąd, przelać pieniądze znajomemu i kupić telewizor, mało kto potraktowałby go poważnie.Dziś wielu z nas nie potrafiłoby wyobrazić sobie życia bez bankowości internetowej i mobilnej. A co za tym idzie: wrócić do cierpliwego stania przy okienkach w banku, poczcie, urzędach i sklepach, wykonywania licznych telefonów i wypełniania druczków. Jak doszło do tej rewolucji w codziennej, indywidualnej bankowości? 

Zaczęło się od... telegazety i stanu konta 

Właśnie we wspominanym wyżej roku 1995 doszło do przełomowego momentu w historii współczesnych usług bankowych. Amerykański Wells Fargo postanowił wówczas odróżnić się od innych banków mających już strony internetowe, ale prezentujących na nich co najwyżej rozpikselowane zdjęcia siedzib placówek i adresy bankomatów.

Umożliwił mianowicie swoim klientom dostęp do konta za pośrednictwem sieci. Oczywiście w bardzo ograniczonym zakresie, bo przez internet można było jedynie... sprawdzać stan rachunku. Ale wyłom został dokonany i w następnych miesiącach w ślady Wells Fargo poszły inne banki.

Internet, a więc i bankowość internetowa, długo raczkowały. Dość powiedzieć, że pod koniec 1999 roku w USA z usług e-bankingu korzystało – uwaga – ledwie 0,4 proc. gospodarstw domowych. Po 2000 roku, wraz z upowszechnieniem internetu, liczba klientów korzystających z konta poprzez sieć zaczęła jednak skokowo rosnąć nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale i na całym świecie. Obecnie w Norwegii – która przoduje w Europie, jeśli chodzi o odsetek mieszkańców korzystających z elektronicznej bankowości – aż 95 proc. populacji w wieku 16–74 lat regularnie loguje się na swój rachunek przez internet (źródło: badania Eurostatu z kwietnia 2020 roku).

Wraz z gwałtownym wzrostem użytkowników systematycznie wzbogacano wachlarz oferty bankowości internetowej. Dziś standardem są zarówno zadania nietransakcyjne, choćby przeglądanie sald kont i ostatnich transakcji czy pobieranie wyciągów bankowych (np. w formacie PDF), jak i transakcyjne. Do tych ostatnich zaliczamy m.in. przelewy pieniężne pomiędzy powiązanymi rachunkami klienta; płatności na rzecz osób trzecich, w tym płatności rachunków; wnioski i transakcje pożyczkowe; wnioski o wydanie karty kredytowej. Niektóre instytucje finansowe oferują także specjalne usługi bankowości internetowej, jak np. import danych do oprogramowania do księgowości osobistej. 

Bankowość elektroniczną pokochali również Polacy, aczkolwiek początki tej przygody mogą dziś wydawać się zabawne. Bo choć niektórzy klienci mogli mieć internetowy dostęp do swoich kont już w 1998 roku (usługę taką zaoferował Powszechny Bank Gospodarczy w Łodzi), to jeszcze kilka lat później funkcjonowały w Polsce tak nietypowe kanały e-bankingu jak... telegazeta. To nie żart: w latach 2002–2005 tak właśnie mogli podglądać swoje rachunki bankowe klienci Invest Banku. Aby jednak dostać „tajny” numer strony w telegazecie, musieli zadzwonić do serwisu banku i podać swój PESEL oraz hasło.

W 2020 roku telegazeta wydaje się prehistorią, a według raportu NetBank, opracowanego przez Związek Banków Polskich, liczba aktywnych rachunków klientów indywidualnych w bankowości elektronicznej przekroczyła 18 mln. Oznacza to, że przynajmniej kilka milionów polskich obywateli ma na co dzień bezpośrednią styczność z nowoczesną elektroniczną formą usług bankowych.

Bank w twoim smartfonie

Najbardziej perspektywiczną odmianą bankowości internetowej (elektronicznej) jest bankowość mobilna. To usługa świadczona przez bank lub inną instytucję finansową, która pozwala klientom na zdalne przeprowadzanie transakcji za pomocą urządzenia mobilnego, takiego jak smartfon lub tablet. W przeciwieństwie do pokrewnej bankowości internetowej korzysta ona z oprogramowania, zwykle nazywanego aplikacją, dostarczanego w tym celu przez instytucję finansową. 

Bankowość mobilna jest (zazwyczaj) dostępna przez 24 godziny na dobę, a przede wszystkim do minimum ogranicza wysiłek, jaki musimy włożyć w czynności związane z naszym kontem bankowym. Rachunek wraz z wszystkimi opcjami transakcyjnymi mamy bowiem – dosłownie – pod ręką. Nie musimy posiadać komputera stacjonarnego ani dostępu do laptopa – wystarczy mieć w kieszeni urządzenie mobilne z działającym internetem. 

Rynek finansowych technologii mobilnych rozwija się z imponującą prędkością. Widać to na przykładzie naszego kraju: w Polsce w 2011 roku z bankowości mobilnej korzystało ok. 850 tys. osób. Pod koniec 2019 roku liczba ta wynosiła...12 mln (tak wynika z raportu NetB@nk Związku Banków Polskich opublikowanego w marcu 2020 roku). 

Główna zaleta takiej formy bankowości? Oprócz tak oczywistych aspektów jak nieograniczony dostęp do swoich pieniędzy, możliwość wykonania natychmiastowego przelewu i sprawdzenia stanu konta, warto zwrócić uwagę na jej funkcję społeczną. Otóż odsetek klientów z niej korzystających jest wyjątkowo wysoki nie tylko w państwach najbardziej rozwiniętych, ale i np. w krajach afrykańskich. Mało tego: jak wskazują dane Banku Światowego, w 2014 roku to właśnie Botswana, Kenia, Uganda i Tanzania zajmowały pierwsze cztery miejsca w rankingu państw, w których mobilna bankowość jest najpopularniejsza (kenijską aplikację bankową M-Pesa zainstalowała w 2018 roku w telefonie połowa Kenijczyków, czyli ponad 25 mln osób). Świadczy to o powszechnej dostępności mobile banking oraz o szansach, jakie daje ona na całym świecie klientom „wykluczonym komunikacyjnie”. A więc tym, którzy żyją z dala od sieci placówek bankowych, a jednocześnie z różnych powodów – najczęściej finansowych – nie mają dostępu do komputerów stacjonarnych.

W ostatnich miesiącach, zdominowanych przez pandemię Covid-19, popularność bankowości mobilnej wzrosła jeszcze bardziej. Dzięki aplikacjom bankowym w smartfonie można przecież nie tylko płacić bezpiecznie rachunki, ale i dokonywać wszelakich zakupów: od artykułów spożywczych i higienicznych przez niektóre leki po elektronikę. Nie może więc dziwić, że w szaleńczym tempie wzrasta równocześnie liczba klientów sklepów internetowych. Według badań z lipca 2020 roku już 73 proc. polskich internautów kupuje w sieci (źródło: badanie Gemius Polska „E-commerce w Polsce 2020 w oczach internautów”). To o 11 pkt proc. więcej niż w roku ubiegłym. 

Bankowcy, instytucje finansowe i specjaliści od technologicznych innowacji dostrzegają ten trend, stąd różnorodność oferowanych w ramach bankowości mobilnej rozwiązań płatniczych, które maksymalnie upraszczają korzystanie z tych usług.

Fintechy – przyszłość usług bankowych

BLIK to flagowy polski fintech. Nazwą tą określane są technologie i innowacje, usprawniające działania w zakresie usług finansowych. Wykorzystanie smartfonów w bankowości mobilnej, usługach inwestycyjnych i pożyczkowych to najbardziej oczywisty przykład technologii finansowych (skrót „fintech” wywodzi się właśnie od tych dwóch słów). Ale według międzynarodowego periodyku „International Journal of Innovation and Technology Management” za fintechy uznać można „wszelkie innowacyjne pomysły, które ulepszają procesy usług finansowych poprzez proponowanie rozwiązań technologicznych w zależności od różnych sytuacji biznesowych, mogące prowadzić również do powstania nowych modeli biznesowych”.

Brzmi to zawile i poważnie, ale tak naprawdę z fintechów korzysta na co dzień wielu z nas. Wśród kategorii produktów i usług zaliczanych do technologii finansowych są m.in.: aplikacje służące jako portfele cyfrowe, rozwiązania informatyczne w bankowości elektronicznej, platformy płatnicze online, portale oferujące wielowalutowe usługi finansowe (kantory elektroniczne), elektroniczne platformy aukcyjne i internetowe porównywarki cenowe, pożyczkodawcy online oraz firmy oferujące mobilnie bądź internetowo przewozy lub ułatwiające podróżowanie.

Największe fintechy wyceniane są obecnie w setkach milionów i miliardach euro. Brytyjski Revolut, oferujący poprzez aplikację na smartfona elektroniczne usługi bankowe (w tym rachunki bankowe w różnych walutach, karty debetowe, bezpłatną wymianę walut, transakcje giełdowe, wymianę kryptowalut i płatności peer-to-peer), jest dziś chyba najszybciej rozwijającą się cyfrową alternatywą dla tradycyjnych banków. Z Revoluta korzysta dziś ponad 10 mln ludzi na całym świecie, a wartość spółki wynosi – według amerykańskiej platformy informacyjno-gospodarczej Craft.co – ok. 5 mld euro.

Jeszcze większe pieniądze stoją za chińskim Ant Financial – najwyżej wycenianym globalnie fintechem (podaje się nawet kwoty rzędu 150 mld dolarów). Prowadzi on Alipay, największą na świecie platformę płatności mobilnych i internetowych (według danych chińskiej platformy medialno-technologicznej Kuai Technology w 2018 roku z Alipay korzystało 870 mln użytkowników!), od 2017 roku wykorzystującą autoryzację przy użyciu unikalnej technologii rozpoznawania twarzy. W 2015 roku Ant Financial uruchomił Ant Fortune, platformę zarządzania majątkiem, oferującą setki produktów z ponad 80 chińskich instytucji finansowych.

Przeciwieństwem chińskiego giganta jest holenderski Adyen, który ma „tylko” 3,5 tys. klientów, ale są to w dużej mierze globalne koncerny o miliardowych obrotach, jak np. eBay. Adyen umożliwia im przyjmowanie płatności w handlu elektronicznym, mobilnym i w punktach sprzedaży. Platformę płatności online Adyen połączono z różnymi formami i kanałami płatności na całym świecie: z międzynarodowymi kartami kredytowymi, lokalnymi metodami płatności opartymi na gotówce (np. Boleto w Brazylii) oraz systemami płatności internetowej opartymi na bankowości elektronicznej jak iDEAL w Holandii. 

Nowozelandzkie Xero to z kolei innowacyjne oprogramowanie księgowe, które wykorzystuje jedną ujednoliconą „księgę”, pozwalającą użytkownikom na pracę w niej niezależnie od lokalizacji lub systemu operacyjnego. Fintech ten umożliwia automatyczne zasilanie rachunków banków, fakturowanie, uiszczanie zobowiązań, realizację wniosków o zwrot kosztów, amortyzację środków trwałych, dokonywanie zleceń zakupu oraz prowadzenie standardowej sprawozdawczości biznesowej i zarządczej. Xero zintegrowana jest z ponad 800 aplikacjami firm trzecich, obsługuje wiele stawek podatkowych i walut. Pod koniec 2019 roku z nowozelandzkiego oprogramowania korzystały prawie 2 mln firm.

Amerykańska SoFi, założona w 2011 roku w San Francisco przez czterech studentów, w ciągu niecałej dekady także przekształciła się w potężnego gracza – tyle że na rynku pożyczkowym. Firma ta działa w kategorii finansów osobistych online, zapewniając refinansowanie kredytów studenckich, kredytów hipotecznych, pożyczek osobistych, inwestycyjnych i bankowych. W ciągu dziewięciu lat udzieliła pożyczek wartych – bagatela – 19 mld dolarów.

Z grona liderów wśród fintechów warto jeszcze wyróżnić szwedzką Klarnę. Obecnie to jeden z największych banków w Europie, ale z punktu widzenia zwykłego konsumenta wydaje się, że jest to... aplikacja na zakupy. Jak to możliwe? Klarna nie oferuje linii kredytowej jak konwencjonalni kredytodawcy, lecz dostarcza rozwiązania dla usługi odroczonej płatności za towar. Zarabia pobierając od handlowców niewielkie opłaty transakcyjne, a także obciążając drobnymi kwotami użytkowników, którzy wybierają jej plan płatności ratalnej. W ciągu 15 lat istnienia Klarna, jak informuje na swojej stronie internetowej, dorobiła się 85 mln użytkowników w 17 krajach i współpracy z ponad 205 tys. handlowców. 

Jak rozliczać się w sieci

Każdy, kto dokonywał zakupów przez internet, wie, że w elektronicznym handlu występuje wiele systemów rozliczeń płatności, które coraz szybciej wypierają tradycyjne przelewy bankowe, płatności SMS-ami, kartą kredytową czy wreszcie starą dobrą „płatność gotówką przy odbiorze”. Dla przeciętnego klienta to, jaki system płatności oferowany jest na danej stronie internetowej, nie ma większego znaczenia, ale już dla właściciela sklepu z branży e-commerce wybór konkretnego oprogramowania nie jest sprawą obojętną. Liczy się wygoda jego użytkowania dla klientów, wysokość kosztów i prowizji, możliwości integracji ze sklepem i jakość obsługi. Oto kilka najpopularniejszych systemów rozliczeń w transakcjach internetowych:

  • DotPay
  • Przelewy24 
  • PayPal – aby korzystać z tej opcji, klient musi mieć swoje konto PayPal, do którego doda swoją kartę kredytową lub debetową lub doładuje je środkami z rachunku bankowego.
  • Transferuj.pl 
  • PayU 

10 zasad bezpieczeństwa 

Zakupy internetowe, bankowość mobilna oraz mnogość rozmaitych aplikacji ułatwiających i uprzyjemniających życie fundamentalnie zmieniły nasz codzienny świat.

Korzystając z coraz to nowych technologicznych udogodnień, należy jednak cały czas pamiętać o podstawowych zasadach bezpieczeństwa, których przestrzeganie uchroni nas przed ewentualnym wyciekiem naszych danych osobowych czy stratą pieniędzy.

  1. Nie udostępniaj nikomu loginu lub hasła do systemu bankowości elektronicznej. Dbaj także o zabezpieczenie dostępu do prywatnej skrzynki e-mail i smartfonu. Regularnie zmieniaj hasło do systemu e-bankowości.
  2. Przy dokonywaniu transakcji sprawdź, czy przy adresie strony w przeglądarce jest ikonka kłódki. To znak, że informacje, które przesyłasz witrynie (np. hasła lub numery kont kredytowych), są bezpieczne.
  3. Jeśli wybierzesz opcję przelewu elektronicznego przelewem, upewnij się, że przekierowanie odbywa się bezpośrednio na stronę Twojego banku.
  4. Nie otwieraj podejrzanych linków w otrzymywanych w wiadomościach e-mail i SMS.
  5. Dokonuj płatności tylko na zaufanych urządzeniach z oprogramowaniem antywirusowym. Unikaj komputerów, których używa wiele osób. Nie korzystaj z bankowości elektronicznej za pośrednictwem niesprawdzonych połączeń (np. publicznej Wi-Fi).
  6. Kupując przez internet, korzystaj z systemów płatności od zaufanych operatorów, którzy gwarantują bezpieczeństwo transakcji.
  7. Przeglądaj co jakiś czas historię rachunku bankowego (w tym rachunku karty kredytowej) pod kątem podejrzanych transakcji. 
  8. Dokonywanie zakupów przez internet znacznie skraca proces transakcji. Przed zakupem w internecie sprawdź (np. poprzez przejrzenie opinii o sklepie bądź informacji w rejestrze KRS), czy sprzedawca jest wiarygodny. Sprawdź dostępne opcje gwarancyjne, upewnij się, czy decyzja o zakupie nie jest obciążona żadnymi dodatkowymi kosztami. Zorientuj się w kosztach przesyłki.
  9. Internet pełen jest ofert zdalnych pożyczek „bez wychodzenia z domu”, „szybkich chwilówek 100 proc. online” itd. Pamiętaj, że umowa zawarta na odległość ma takie same konsekwencje prawne jak umowa podpisana w oddziale banku czy firmy pożyczkowej. 
  10. Bądź wyjątkowo ostrożny, rozważając możliwości inwestowania online. Dzięki bankowości internetowej dużo łatwiej rozpocząć przygodę z inwestowaniem na giełdach w Polsce i za granicą, ale – tak jak w przypadku tradycyjnego inwestowania – należy mieć świadomość dużego ryzyka inwestycyjnego. Osobnym zagrożeniem są liczne oferty inwestowania online w tzw. kryptowaluty.

Uwaga na kryptowaluty!

„Trzymajcie się od nich z daleka. To miraż. Koniec kryptowalut prawie na pewno będzie zły”

– to słowa giełdowej legendy Warrena Buffetta, który dzięki udanym inwestycjom dorobił się majątku w wysokości 70 mld dolarów. Paul Krugman, laureat Nagrody Nobla z ekonomii, wielokrotnie powtarzał, że kryptowaluty to bańka spekulacyjna.

Mimo wielu podobnych ostrzeżeń waluty kryptograficzne – bo tak brzmi pełna nazwa kryptowalut – wciąż przyciągają nowych inwestorów, szczególnie młodych, wabiąc ich wizjami szybkiego zysku na spekulacji oraz aurą „niezależności” i antysystemowości. W przeciwieństwie bowiem do scentralizowanych cyfrowych systemów walutowych i tradycyjnych walut z centralnych systemów bankowych kryptowaluty emitowane są i kontrolowane w sposób zdecentralizowany.

Co właściwie kryje się pod tajemniczym pojęciem „kryptowaluta”? Kryptowaluta jest cyfrowym odwzorowaniem wartości, w którym zapisy dotyczące własności „monet” są przechowywane w rejestrze istniejącym w formie rozproszonej bazy danych, która wykorzystuje silną kryptografię. Ma ona zabezpieczać zapisy transakcyjne, służy do kontroli tworzenia dodatkowych „monet” oraz weryfikacji zmian ich własności. Kryptowaluta nie istnieje w formie fizycznej (jak pieniądz papierowy) i – jak już podkreślaliśmy – nie jest emitowana przez żaden organ centralny. 

Bitcoin, który po raz pierwszy pojawił się jako oprogramowanie open-source w 2009 roku, jest pierwszą zdecentralizowaną kryptowalutą. Od tamtego czasu utworzonych zostało ponad 6 tys. altcoinów (czyli alternatywnych wariantów bitcoina) takich jak litecoin czy etheroku

Rosnąca popularność „inwestycji” w kryptowaluty w połączeniu z licznymi skandalami wokół nich (m.in. gigantyczne kradzieże hakerskie tych wirtualnych środków, defraudacje dokonywane przez właścicieli platform kryptowalutowych) sprawiła, że w 2017 roku Narodowy Bank Polski wraz z Komisją Nadzoru Finansowego rozpoczął kampanię „Uważaj na kryptowaluty”. Informował w niej, że bitcoin i inne kryptowaluty nie są ani pieniądzem, ani walutą, a mogą być co najwyżej imitacją pieniądza, jeśli uzgodnią tak między sobą dwie strony transakcji. 

Ci, których kusi inwestycja na rynku kryptowalut, powinni pamiętać, że:

  • Mogą utracić swoje „środki”, czyli pieniądze zainwestowane w wirtualne waluty, w wyniku zwykłego cyberataku. Odzyskanie straconych funduszy jest wówczas w zasadzie niemożliwe. Od 2011 roku na świecie doszło do długiej serii takich włamań, których efektem była łączna strata przez inwestorów około miliarda euro.
  • Środki utrzymywane w walutach wirtualnych nie są gwarantowane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny, gdyż nie są one depozytami bankowymi.
  • Inwestując w kryptowaluty łatwo paść ofiarą oszustwa. Po pierwsze: wiele platform spekulacyjnych zajmujących się walutami wirtualnymi okazało się piramidami finansowymi. Najsłynniejszy przypadek to kryptowaluta OneCoin, której twórcy wyłudzili od ludzi na całym świecie ok. 4 mld euro. Po drugie: podmioty obracające „walutami” wirtualnymi działają w różnych krajach, o różnym stopniu ochrony użytkowników. A wtedy trudno dochodzić roszczeń. Dla przykładu: firmy twórców OneCoina zarejestrowane były w Dubaju i Belize.    

Polski BLIK podbije świat?

Najbardziej znaną polską innowacją płatniczą, która ma szansę podbić rynki także w innych krajach, jest BLIK. To system płatności mobilnych, który pozwala milionom użytkowników telefonów na płacenie w sklepach, wypłacanie gotówki w bankomatach (bez użycia karty) i dokonywanie płatności online. System wykorzystuje wygodną i bezpieczną metodę płatności, polegającą na jednorazowym uwierzytelnianiu 6-cyfrowymi kodami.

Cała operacja jest dziecinnie prosta i trwa nie więcej niż kilkadziesiąt sekund: 
1. Wybieramy BLIK w internetowej bramce płatności. 
2. Logujemy się do aplikacji mobilnej swojego banku.
3. Wpisujemy kod BLIK wyświetlony na bramce płatności.
4. Akceptujemy płatność na swoim telefonie.
Płacenie za pomocą BLIKA w sklepie stacjonarnym wygląda bardzo podobnie: 
1. Mówimy sprzedawcy, że chcemy zapłacić BLIKIEM. 
2. Pobieramy kod BLIK w aplikacji mobilnej. 
3. Wpisujemy kod BLIK na klawiaturze terminala płatniczego. 
4. Akceptujemy płatność na swoim telefonie.

BLIKIEM można również wysyłać przelewy na numer telefonu (czyli nie trzeba znać numeru rachunku bankowego osoby, która otrzyma przelew) i generować czeki z 9-cyfrowym kodem, przy użyciu których można potem, nawet nie będąc online, wypłacać pieniądze z bankomatu lub bezgotówkowo płacić za zakupy w sklepie stacjonarnym.

Czek BLIK możemy też wręczyć innej osobie, by wykorzystała go do wykonania transakcji.

Tylko w I kwartale 2020 roku – jak podał Polski Standard Płatności, operator BLIKA – użytkownicy zrealizowali aż 78 mln transakcji BLIK (prawie dwa razy więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej). System – ceniony za szybkość rozliczania się, intuicyjny sposób autoryzacji transakcji, prostotę i bezpieczeństwo – pojawił się już na rynkach zagranicznych. W połowie 2019 roku sprzedano licencje na płatności mobilne Blik do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a kilka miesięcy później Polski Standard Płatności podpisał umowę z PPRO, globalnym agentem rozliczeniowym. Dzięki temu płatności BLIKIEM zostały udostępnione sklepom internetowym na całym świecie.


Zwroty i reklamacje – poznaj swoje prawa

Dokonując zakupów przez internet, pamiętaj o swoich prawach konsumenckich. Każde złożone zamówienie w sklepie wiąże się bowiem z powstałym skutkiem prawnym, tzn. z umową zawartą na odległość. Zabezpiecza ona interes kupującego. 

Podstawowe zasady zwrotu towaru:
   
W ciągu 14 od dnia odbioru rzeczy (tj. odbioru przesyłki) możesz złożyć oświadczenie o odstąpieniu od umowy. Może ono być zarówno w formie listu, jak i wiadomości elektronicznej. 
  
Następnie masz 14 dni na fizyczny zwrot towaru, czyli odesłanie go sprzedającemu (koszty zwrotu pokrywa kupujący). Sprzedawca ma zaś 14 dni od otrzymania informacji o odstąpieniu na zwrot wszystkich płatności uiszczonych przez konsumenta.
  
Odstąpienie od umowy nie dotyczy towarów wykonanych według konkretnych instrukcji kupującego (tzw. rzecz na zamówienie), a także artykułów podlegających szybkiemu psuciu się, dostarczanych w zapieczętowanym opakowaniu lub nierozłącznie połączonych z innymi rzeczami, przedmiotów kupionych na aukcji z opcją licytacji, gazet i czasopism (wyjątek to prenumerata)

Podstawowe zasady reklamacji:
  
Składając reklamację, możesz skorzystać z rękojmi lub gwarancji (jeżeli takowa została udzielona). Pamiętaj, że kiedy np. reklamacja na podstawie gwarancji nie zostanie rozpatrzona pozytywnie, możesz zawsze złożyć ponowną reklamację na podstawie rękojmi.
  
Rękojmia, czyli odpowiedzialność sprzedawcy za zgodność towaru z umową, trwa 2 lata od dnia odebrania przesyłki. Najważniejsze kroki to zgłoszenie sprzedawcy reklamacji (tytułem rękojmi) i odesłanie do niego towaru.
  
Jeżeli towar jest faktycznie wadliwy, można z tytułu rękojmi domagać się albo nieodpłatnej naprawy, albo wymiany towaru na nowy, albo obniżenia ceny, a w przypadku istotnej wady – zwrotu gotówki wraz z kosztem przesyłki
  
Gwarancja obowiązuje wtedy, jeżeli kupiony przez nas towar był nią objęty. Możemy wówczas złożyć reklamację według procedury opisanej w dokumencie gwarancyjnym. Gwarancja obejmuje zdarzenia (sytuacje) wymienione w tymże dokumencie i trwa tak długo, jak ustalił to gwarant.

Zachęcamy do wypełnienia ankiety ewaluacyjnej dostępnej >TUTAJ<