Proponuje m.in. przyjęcie ustawy przewidującej zwiększenie nakładów w wysokości 6,8 proc. PKB w ciągu 2 lat.

"W związku z obecną, katastrofalną sytuacją w publicznej ochronie zdrowia, uderzającą w pacjentów i pracowników, pojawiają się coraz liczniejsze głosy wśród medyków o konieczności zorganizowania akcji protestacyjnej lub strajku. Są one o tyle uzasadnione, że obecna sytuacja tylko w części spowodowana jest naturalnymi, niezależnymi od rządzących czynnikami, a w decydującej mierze jest wynikiem wieloletnich zaniedbań rządzących w ochronie zdrowia. Publiczna ochrona zdrowia w Polsce jest od lat skrajnie niedofinansowana, polskie szpitale funkcjonują bez żadnych rezerw, ogromne są braki personelu medycznego. Obecna pandemia jedynie ujawniła (w sposób bezwzględny) ten stan"

– napisano w oświadczeniu.

Związkowcy z OZZL podkreślili, że pandemia może być okazją do otrzeźwienia polityków i podjęcia przez nich rzeczywistej naprawy publicznej ochrony zdrowia.

"Pierwszym i bezwzględnie koniecznym krokiem musi być radykalne, skokowe zwiększenie nakładów na publiczne lecznictwo. Dobrym sposobem do tego będzie przyjęcie przez Sejm RP obywatelskiego projektu ustawy przewidującej osiągnięcie nakładów w wysokości 6,8 proc. PKB w ciągu 2 lat"

– zaproponowali.

W oświadczeniu przypomniano, że taki projekt od kilku lat oczekuje w Sejmie na rozpatrzenie.

Związkowcy wskazali, że kolejnym działaniem rządzących musi być zapewnienie wzrostu liczby pracowników medycznych w publicznej ochronie zdrowia. W związku z tym oczekują pilnej nowelizacji ustawy z dnia 8 czerwca 2017 r. o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych tak, aby wysokość płac gwarantowanych zapewniła odpowiednią atrakcyjność pracy w publicznej ochronie zdrowia i doprowadziła do tego, że będzie ona konkurencyjna dla zatrudnienia w prywatnym sektorze.

Zaznaczyli też, że dobrym wzorem dla nowelizacji może być obywatelski projekt ustawy w tej sprawie, który jest w Sejmie od kilku lat.