Od profanowania Twych obrazów – wybaw nas!

  

Częstochowski sąd postanowił dziś objąć miesięczną obserwacją sądowo-psychiatryczną Jerzego D., który 9 grudnia próbował uszkodzić obraz Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze. Tymczasem wierni w Polsce i na całym świecie są głęboko poruszeni próbą zniszczenia obrazu Matki Bożej Częstochowskiej.

Na Jasną Górę przybywa coraz więcej pielgrzymek w intencjach przebłagalno-wynagradzających, a w kościołach odprawiane są nabożeństwa ekspiacyjne.

Zgodnie z zarządzeniem metropolity częstochowskiego abp. Wacława Depo we wszystkich kościołach archidiecezji w minioną niedzielę odprawiono nabożeństwa przebłagalne w związku z próbą zniszczenia obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Do modlitwy ekspiacyjnej włączyli się także biskupi, kapłani i wierni w całym kraju i za granicą.

Podczas nabożeństw ekspiacyjnych odmówiono Akt wynagrodzenia i zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi oraz zostały odśpiewane suplikacje.

„O Serce Niepokalane! Pomóż nam przezwyciężyć grozę zła, które tak łatwo zakorzenia się w sercach współczesnych ludzi – zła, które w swych niewymiernych skutkach ciąży już nad naszą współczesnością i zdaje się zamykać drogi ku przyszłości! Od niewypełniania Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego – wybaw nas! Od profanowania Twych świętych obrazów – wybaw nas!” – modlił się abp Wacław Depo.

W dniach 17–21 grudnia ze względu na prace techniczno-konserwatorskie związane ze wzmocnieniem zabezpieczeń wizerunku Czarnej Madonny, Kaplica Cudownego Obrazu jest zamknięta. Zgodnie z decyzją kustosza jasnogórskiego sanktuarium, wszystkie msze św. i nabożeństwa odprawiane są w tych dniach w bazylice jasnogórskiej. Ponadto w zakrystii jasnogórskiej wyłożona jest księga pielgrzymek parafialnych przyjeżdżających na Jasną Górę w intencjach ekspiacyjno-wynagradzających za profanację Cudownego Obrazu Matki Bożej.

Oświadczenie w związku z próbą profanacji jasnogórskiego obrazu wydało Prezydium Konferencji Episkopatu Polski:

„Niepokój budzi brak szacunku dla tego świętego i czczonego nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie wizerunku. Takie postawy ukazują głębokie rozdarcie współczesnego człowieka i uprzedzenia wobec wartości chrześcijańskich. W jakiejś mierze nastawienia te są skutkiem niechęci wobec Kościoła katolickiego, duchowieństwa i w ogóle chrześcijaństwa. (...) Mamy nadzieję, że przeżywane dziś przez nas tak boleśnie sytuacje wpłyną na zmianę postaw tych, którzy zatracili poczucie szacunku wobec tego, co dla wielu jest święte” – napisali przedstawiciele episkopatu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie


Wczytuję komentarze...

Malarz: po to przyszedłem do ŁKS

/ Roger Gor [CC BY 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/3.0)]

  

"Przychodząc tu postawiłem sobie cel, żeby utrzymać się z ŁKS w ekstraklasie" - zapewnił bramkarz Arkadiusz Malarz przed swoim debiutem w nowym klubie. W sobotę zajmujący ostatnie miejsce w tabeli łodzianie w meczu 9. kolejki podejmą przedostatnią Arkę Gdynia.

Były golkiper Legii Warszawa od poniedziałku trenuje z beniaminkiem piłkarskiej ekstraklasy. Wcześniej pozostający od czerwca bez klubu 39-letni zawodnik podpisał z ŁKS dwuletni kontrakt. Jak przyznał podczas spotkania z dziennikarzami, jest głodny gry i najbardziej brakowało mu atmosfery szatni. Oświadczył, że do ŁKS nie przyszedł, by odcinać w nim kupony, lecz wciąż ma duże ambicje.

"Brakowało mi tego kontaktu i przede wszystkim treningów z drużyną. Chcę wypełnić tu swoje zadanie. Przychodząc tu postawiłem sobie cel, żeby utrzymać się z ŁKS w ekstraklasie, bo szkoda byłoby, żeby ten klub tak szybko wrócił do 1. ligi. Po tygodniu treningów widzę, że ten zespół stać na to, by pozostać w elicie"

– podkreślił Malarz, który jest obecnie najbardziej doświadczonym piłkarzem w kadrze beniaminka.

Nie ukrywał, że podoba mu się styl gry preferowany przez trenera Kazimierza Moskala, czyli długie utrzymywanie się przy piłce i budowanie akcji od tyłu, co – jak ocenił – wyróżnia ŁKS wśród ekip ekstraklasy. Do tej pory nie przynosi to jednak oczekiwanych przy al. Unii efektów, ponieważ łodzianie w ośmiu meczach zdobyli tylko cztery punkty, a sześć ostatnich ligowych spotkań zakończyło się ich porażkami.

"Wierzę w to, że od najbliższego meczu zaczniemy punktować, bo do tej pięknej gry musimy dołożyć teraz punkty. Będę robił to, co w mojej mocy, żebyśmy dobrze grali i punktowali"

– zadeklarował bramkarz.

W klubie z Łodzi liczą, że Malarz w trudnym momencie pomoże również mało doświadczonym graczom beniaminka w aspekcie mentalnym oraz poukładaniu gry obronnej.

Doświadczony piłkarz przekonywał, że nie będzie uciekał od tej roli, lecz – jak nadmienił - nie ma zamiaru się wywyższać.

"Z racji wieku, doświadczenia będę przekazywał kolegom wskazówki, ale nie mam zamiaru wychodzić przed szereg. Oczywiście służę pomocą i będę ich wspierał. Moi nowi koledzy już wiedzą, że jestem typem bramkarza, który na boisku dużo krzyczy. W ten sposób staram się podpowiadać i motywować kolegów"

– tłumaczył trzykrotny mistrz Polski z Legią.

Obecny na konferencji prasowej trener Moskal przyznał, że Malarz zadebiutuje w ŁKS w sobotnim spotkaniu w Łodzi z Arką, która ma tylko jeden punkt więcej od łodzian.

"Liczę, że dzięki Arkowi w końcu zagramy na zero z tyłu. Nie po to go ściągnęliśmy, żeby siedział na ławce. Oczywiście wiemy, że ostatnio był bez klubu i nie bronił, ale właśnie dlatego potrzebowaliśmy tygodnia, żeby zobaczyć, w jakiej jest dyspozycji. Jeśli nic się nie wydarzy, to Arek będzie w bramce"

– ogłosił opiekun ostatniego zespołu w tabeli.

Zapewnił, że mimo sześciu kolejnych przegranych nie stracił wiary w swoich podopiecznych. Zaznaczył też, że seria porażek nie wpłynęła negatywnie na ich zaangażowanie na treningach. Zdaniem Moskala, kluczem do przerwania złej passy jest nabieranie pewności siebie poprzez dobrą grę. "Na pewno nie będziemy w sobotę się tylko bronić, licząc przy tym na łut szczęścia" – zapowiedział.

Mimo fatalnej passy opiekun beniaminka nie musi obawiać się utarty posady. Prezes Tomasz Salski w środę na antenie telewizji "Toya" zapewnił bowiem, że nie ma w ŁKS tematu zwolnienia trenera. "Nawet jeśli spadniemy z ekstraklasy, to wrócimy z trenerem Moskalem u steru" – zadeklarował.

Moskal przyznał, że to ważne wsparcie dla niego i całej drużyny. "Takie dywagacje, czy trener w meczu walczy o posadę, przede wszystkim wpływa na zespół. Mnie takie słowa prezesa bardzo cieszą i fajnie, że mogę być w takim klubie. Mogę jeszcze raz powtórzyć, że nie straciłem wiary w ten zespół. Uważam, że stać nas no to, żeby wyjść z tej sytuacji i grać dobrze" – podkreślił 52-letni szkoleniowiec.

W spotkaniu z Arką w ekipie gospodarzy zabraknie kontuzjowanego napastnika Łukasza Sekulskiego. Do treningów po ponadmiesięcznej przerwie wrócił za to obrońca Adrian Klimczak.

Mecz 9. kolejki w Łodzi rozpocznie się w sobotę o godz. 15

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl