Być może zaskoczy Cię fakt, że Polska jest liderem produkcji aronii. Profesor Iwona Wawer w swojej książce Aronia. Polski paradoks przekonuje, że tak jak Francuzi mają czerwone wino, tak my, Polacy, powinniśmy czerpać z dobrodziejstw soku z aronii. Paradoks polega na tym, że Francuzi mieszkający na południu kraju, mimo diety obfitującej w tłuste sery, mają niski wskaźnik zachorowalności na choroby układu sercowo-naczyniowego. Jest tak dlatego, że w ich tradycyjnej diecie jest obecne bogate w polifenole czerwone wino. Polacy także mają swój „napój bogów” - jest nim, a raczej być powinien, sok z aronii. 

Mam jednak wrażenie, że nad Wisłą dużo bardziej popularne są soki z zagranicznych owoców, jak sok noni lub granat, niż nasz rodzimy produkt. A szkoda, bo sok z aronii ma znacznie więcej, udokumentowanych licznymi badaniami, korzystnych właściwości niż wiele z zagranicznych „superfoods”. Nie mówiąc już o tym, że za sok z jagód noni musimy słono zapłacić (nawet dziesięciokrotnie więcej aniżeli za sok z aronii). 

Polska jest największym producentem i eksporterem aronii na świecie. Rocznie zbiera się u nas od 25 000 – 50 000 ton owoców aronii, z czego aż 90% jest eksportowana. Koreańczycy którzy mają bzika na punkcie zdrowego trybu życia i ciągle poszukują nowych „superfoods”, pokochali naszą aronię. Co sprawia, że jest ona tak chętnie od nas kupowana? Właśnie to, że jest owocem najbogatszym w antyoksydanty. Żaden inny pod tym względem nie dorówna aronii. To nasz czarny skarb, z którego dobrodziejstw powinniśmy korzystać jak najczęściej! 

Artykuł jest fragmentem książki Małgorzaty Różańskiej „Super Żywność, czyli Superfood po polsku”, Wydawnictwo M, Kraków 2016. Książkę można zakupić w sklepie internetowym "Gazety Polskiej": TUTAJ.