Decyzja Trybunału nie mogła być aż tak szczegółowa i objęła każde życie, w tym życie dzieci, które nie mają szans na przeżycie. (...) Była to propozycja, by ratować dzieci, która mają np. Zespół Downa, Zespół Turnera, niedowład, czy niesprawność części organizmu. Jednocześnie pozostawić wyborem matki przypadek, gdy dziecko i tak nie ma szans na przeżycie. To rozróżnienie, chociaż w prawie jest wąską różnicą, w praktyce stanowi ogromną różnicę. Tym bardziej, że przypadki letalne to jest kilka procent, a przypadki z Zespołem Downa to jest np. 50 procent. To jest ogromna różnica i generalnie zdecydowana większość dzieci upośledzonych będzie objęta obroną prawną, jeżeli by w takiej formie przeszła ta poprawka pana prezydenta

- powiedział Tomasz Sakiewicz.

Redaktor naczelny Gazety Polskiej został zapytany, czy nie powinno się zmienić zapisu z prawdopodobieństwa wystąpienia ciężkich schorzeń na ich stwierdzenie.

Wiadomo, że jeżeli dziecko nie ma mózgu, to nie ma szansy - w myśl obecnej wiedzy medycznej - na przeżycie. Prawdopodobieństwo jest niemal stuprocentowe. Przy innych wadach może być większy problem, ale mówimy tu wciąż o kilku przypadkach w skali roku. Natomiast na pewno wysokiego prawdopodobieństwa, czy wręcz nie ma w ogóle prawdopodobieństwa, że dziecko umrze przez Zespół Downa, czy Zespół Turnera, lub gdy ma niedowład, albo brakuje mu jednej dłoni. Wiadomo, że nie oznacza to, że to dziecko umrze, tylko będzie żyło. Ma szansę na życie. Będzie mu trudniej, ale może być szczęśliwym, jego rodzice mogą być szczęśliwi

- uważa Sakiewicz.

Zdaniem redaktora naczelnego Gazety Polskiej, kompromis proponowany przez prezydenta będzie miał szersze poparcie w parlamencie. "Natomiast tu jest inny problem - kiedy należy zgłaszać taką ustawę: kiedy traktować ją jako sposób na wygaszenie emocji, a kiedy jako rozwiązanie problemu" - powiedział Sakiewicz. 

Chodzi o to, żeby nie pokazywać, że pod wpływem ataków na kościoły ustępuje się 

- dodał.