Według doniesień ukraińskich mediów przed budynkiem zebrało się od kilkuset do tysiąca protestujących.

Demonstracja przebiegła pod hasłem "Odeślemy sędziów - zdrajców Sądu Konstytucyjnego do Rostowa". Niektórzy uczestnicy akcji przynieśli ze sobą walizki i żądali, by sędziowie wyjechali do Rosji - donosi portal telewizji Hromadske.

Protestujący domagali się odejścia prezesa sądu Ołeksandra Tupyckiego. Do zebranych wyszedł przedstawiciel sądu, który zapowiedział, że w piątek odbędzie się konferencja prasowa w sprawie wtorkowej decyzji sędziów.

Ludzie rzucali na teren sądu opony, świece dymne i zużyte prezerwatywy; odpalili race. Trzymali w rękach transparenty z hasłami: "Sąd Konstytucyjny, hańba!" czy "Jest mi wstyd być prawnikiem w takim kraju". Skandowano: "dymisja!".

Według portalu Dzerkało Tyżnia budynek ochraniało ok. 650 funkcjonariuszy. Interfax-Ukraina podaje, że akcja już się zakończyła.

We wtorek Sąd Konstytucyjny orzekł, że odpowiedzialność karna za świadome umieszczenie niezgodnych z prawdą informacji w deklaracjach majątkowych przez przedstawicieli władz jest "nadmierną karą" i pozbawił części pełnomocnictw Narodową Agencję ds. Zapobiegania Korupcji (NAZK).

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski chce uznać wtorkową decyzję sądu za niebyłą, niemającą skutków prawnych i podjętą w warunkach konfliktu interesów. Prezydent opowiada się za zwolnieniem wszystkich sędziów, którzy wchodzili w skład sądu, kiedy przyjmował orzeczenie 27 października, i następnie rozpoczęciem procesu wyboru nowych sędziów. Proponuje też przywrócenie obowiązywania przepisów, które sąd uznał za niezgodne z konstytucją.