Oskarżona kobieta kradła pieniądze z konta w ten sposób, że do autoryzacji wypłat używała własnego telefonu i wysyłanych na ten numer kodów. Wcześniej nielegalnie sporządziła stosowny aneks do umowy elektronicznego dostępu do tego konta.

Akt oskarżenia obejmował ponad dwadzieścia takich autoryzowanych wypłat od września 2016 roku do sierpnia 2017 roku, zakwalifikowanych jako kradzież pieniędzy z włamaniem na rachunek bankowy. W ten sposób kobieta płaciła za zakupy w internecie, gdzie kwoty w poszczególnych przypadkach wahały się od 80 zł do 800 zł, kilka razy dokonała wypłat (nawet po 1 tys. zł) za pomocą kodów BLIK. Złożyła też dla tego konta wniosek o 9,9 tys. zł kredytu gotówkowego, który został zaakceptowany, a pieniądze przelane.

W czerwcu Sąd Rejonowy w Białymstoku skazał kobietę na rok więzienia w zawieszeniu. Zobowiązał ją też do naprawienia szkody w części, w jakiej wcześniej nie zwróciła pieniędzy właścicielowi konta (wcześniej oddała już 8 tys. zł), ma też zapłacić mu 5 tys. zł w formie zadośćuczynienia.

Apelację złożył pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego, który kwestionował kwotę zadośćuczynienia, chciał jej podniesienia do 15 tys. zł.

Sąd wyroku w tym zakresie nie zmienił. Jak uzasadniała sędzia Dorota Niewińska, przyznana przez sąd pierwszej instancji kwota 5 tys. zł "nie budzi wątpliwości". I - jak to określiła - "stanowi przybliżony ekwiwalent za doznaną przez pokrzywdzonego szkodę niematerialną". Przypominała, że zadośćuczynienie ma charakter kompensacyjny, jego wysokość musi przedstawiać odczuwalną wartość, ale nie może być jednak "nadmierna w stosunku do doznanej krzywdy i aktualnych stosunków majątkowych społeczeństwa".

Dodała, że sąd musi też wziąć pod uwagę inne okoliczności, takie jak rozmiar cierpień fizycznych i psychicznych poszkodowanej osoby, na rzecz której jest przyznawane.

"Zawiódł się on na oskarżonej jako zaufanym pracowniku banku, natomiast brak jest jakichkolwiek przesłanek by uznać, że oprócz tej sfery psychicznej, ucierpiał jego stan zdrowia"

- uzasadniała sędzia Niewińska. Mówiła, że choroby, które właściciela konta dotknęły i wpływają obecnie na jego zły stan zdrowia, nie miały związku z tą sprawą i działaniami oskarżonej.

Apelacja obejmowała też wniosek o zwrot przez skazaną nieco ponad 4,5 tys. zł kosztów zastępstwa procesowego pokrzywdzonego w obu instancjach (chodziło o pełnomocnika z wyboru) i sąd okręgowy te pieniądze na rzecz pokrzywdzonego zasądził, uznając zasadność takiego roszczenia.