Samozwańcza królowa ponad tydzień temu zamieściła wymowny wpis na Instagramie.

Królowa ma coronę. Nawiedzili mnie kosmonauci, medycy i dobrze się mną zaopiekowali. Czuję się dobrze. pozdrawiam

- napisała Rodowicz i zamieściła zdjęcie ze wspomnianymi "kosmonautami".

Choć piosenkarka nie potrzebowała hospitalizacji, walkę z koronawirusem toczyła w bólu.

Przez 2-3 dni bardzo dokuczały mi bóle mięśniowe i tak straszne bóle pleców, że nie mogłam się ruszyć w nocy. To było bardzo nieznośne do tego stopnia, że myślałam, że się rozpłaczę. Ogromny ból

- wyznała w rozmowie z "Plejadą". 

Zdradziła również, że pokonała koronawirusa a kolejny test dał wynik negatywny.

Czuję się świetnie, już po chorobie. Już nie mam żadnych objawów, gorączka minęła (...) Jeszcze nie mogę wyjść z domu, musi minąć dwa tygodnie od zrobienia badania

- powiedziała.

Maryla Rodowicz nie przyjmowała wielu leków - jedynie antybiotyk przepisany przez lekarza.