Romantyczni pozytywiści

  

Październik to miesiąc, w którym obchodzimy rocznicę śmierci kilku wielkich polskich przedsiębiorców, którzy na przestrzeni paru wieków stworzyli fundamenty silnej gospodarki narodowej. Warto przypomnieć ich nazwiska.

To trzej mężowie z rodów arystokratycznych, ludzie wielkiego osobistego sukcesu i zaangażowania w sprawy publiczne, których osobiste dzieje spinają trzy wieki naszej historii.

Marszałek Bieliński i jego ulica Marszałkowska...

Wielu mieszkańców Warszawy oraz przyjezdnych, idąc czy jadąc ul. Marszałkowską, nie zdaje sobie sprawy, że jej nazwa wzięła się od marszałka wielkiego koronnego Franciszka Bielińskiego. Jeden z jego biografów – Marcin Rosołowski – historię o nim zatytułował „Człowiek, który uporządkował i wybrukował Warszawę”. To prawda. Ten arystokrata, urodzony prawdopodobnie w roku wiktorii wiedeńskiej (1683), był związany z Czartoryskimi. Uzyskał godność marszałka w wieku 49 lat, pełnił funkcję posła, starosty, ale do dziejów Rzeczypospolitej przeszedł jako dobry gospodarz i zarządca jej stolicy. W 1722 r. stanął na czele Komisji Brukowej, która pokryła twardą nawierzchnią 20 km warszawskich ulic. Bieliński potrafił znaleźć na to pieniądze, zarówno okładając podatkami warszawiaków, biorąc je ze skarbu państwa, ale też i osobno z prywatnej kiesy królewskiej, a nawet organizując specjalną loterię na ten cel. Bieliński, jeśli było trzeba, dopłacał również z własnej kieszeni.

Marszałek założył specjalny tabor do wywożenia nieczystości, a więc pierwowzór dzisiejszego MPO, a także wydał edykty sanitarne. Walcząc z plagą pożarów, przeforsował w sejmie w 1764 r. zakaz renowacji drewnianych budynków, a nawet nakaz burzenia tych, które zagrażają bezpieczeństwu sąsiednich domów. Walczył też z lichwą oraz wspierał interesy warszawskich kupców i rzemieślników. Właściciel pałacu w Otwocku Starym, człowiek niezwykle obrotny i umiejętnie łączący dbałość o rozwój stolicy z troską o własne interesy, choć zasłużył się Warszawie jak mało kto przez wieki, paradoksalnie spoczywa nie na Powązkach, tylko w Czersku, który reprezentował w sejmie I RP i gdzie ufundował kościół i klasztor.

Przyznaję, że o marszałku Bielińskim napisałem nie tylko dlatego, że na to obiektywnie całkowicie zasługuje, lecz także „po znajomości”, a raczej „po kumotersku”. Jako dziecko wyrastałem w legendzie dwóch osób z mojej rodziny po kądzieli, czyli po stronie mamy Marii Bielińskiej-Czarneckiej, które w szczególny sposób zasłużyły się Polsce. Jedną z nich był późniejszy święty brat Albert – Adam Chmielowski, a drugą właśnie marszałek Bieliński. Do dzisiaj pamiętam, że marszałek w tej rodzinnej opowieści wcale nie jawił się jako spiżowa postać. Miał słabość: namiętnie grał w karty – no i parę własnych wiosek zdarzyło mu się w nie przegrać. Do historii przeszła następująca anegdota – a więc coś, co naprawdę się zdarzyło. Gdy imć Bieliński rozgrywał długą partyjkę w swoim pałacu w Starym Otwocku, przyszedł do niego założyciel pierwszego sierocińca w Warszawie ks. Gabriel Baudouin. Lokaj go nie wpuścił, ale księżulo był uparty, chcąc upomnieć się o datki dla warszawskich sierot. W końcu ksiądz sforsował drzwi, ale marszałkowi Bielińskiemu karta nie szła, był wściekły, że ktoś mu przerywa, i powitał nieproszonego gościa siarczystym policzkiem. Rodzinna legenda głosi, że ks. Gabriel po uderzeniu ukłonił się i rzekł: „Panie marszałku! To było dla mnie, ale co dla moich dzieci?”. Franciszek Bieliński, człek porywczy, ale wielkiego serca, zreflektował się natychmiast i spolonizowany ksiądz o francuskich korzeniach wyjeżdżał z Otwocka ze sporą sumą na swój sierociniec.

Pan Andrzej, co się zaborcom nie kłaniał: rolnicze interesy i powstania

Drugim arystokratą przedsiębiorcą, o którym wspomnieć należy, był urodzony 34 lata po śmierci Franciszka Bielińskiego Andrzej Artur Zamoyski. Był liderem polskiego ziemiaństwa, choć jak niejeden zasłużony Polak urodził się poza krajem – w Wiedniu, a kształcił w Paryżu i Genewie (studiował matematykę i inżynierię). Właśnie w Szwajcarii poznał żyjącego tam na wygnaniu wodza insurekcji, Tadeusza Kościuszkę. Naczelnik powiedział mu, jak głosi legenda: „Dobrze, chłopcze, pracuj, przyda się to może kiedyś biednemu krajowi”. Był członkiem nieformalnego polskiego rządu pod rosyjskim zaborem, czyli Rady Stanu, a podczas powstania listopadowego został emisariuszem Rządu Narodowego na rozmowy ze słynnym Metternichem w Wiedniu. Do historii przeszedł jako ojciec chrzestny Towarzystwa Rolniczego w Królestwie Polskim – organizacji zalegalizowanej i będącej poza rosyjską kontrolą, krzewiącej patriotyzm gospodarczy (jakże współcześnie brzmi!). Integrowało ono szlachtę i krzewiło oświatę na wsi. Rosjanie uznali, że Towarzystwo Rolnicze pana Andrzeja sprzyja antycarskiej konspiracji i w efekcie zostało rozwiązane przez Aleksandra Wielopolskiego. W czasie powstania styczniowego Pałac Zamoyskich w Warszawie został zrujnowany przez Rosjan. Po latach Cyprian Kamil Norwid wstrząsająco opisał zniszczenie fortepianu Chopina i pamiątek po największym polskim kompozytorze – a znajdowały się one właśnie w pałacu Zamoyskich.

Po powstaniu 1863–1865 nie było dla niego miejsca w Warszawie: przebywał w Niemczech i Francji, ale zmarł w Krakowie. Rosjanie nie pozwolili ani najpierw na jego powrót do Warszawy, ani potem nawet na... sprowadzenie jego zwłok. Stało się to dopiero niemal pół wieku po jego śmierci – w 1923 r.

Książę Radziwiłł – od tysięcy hektarów na Kresach do dwóch pokoi na Mokotowie

I wreszcie trzeci arystokrata – reprezentujący wiek XX, choć urodził się w roku 1880. Chodzi o księcia Janusza Franciszka Radziwiłła. Tego, który w październiku 1918 żądał od kanclerza Rzeszy uwolnienia Józefa Piłsudskiego z Magdeburga, a osiem lat później witał go jako gospodarz zamku w Nieświeżu podczas słynnego godzenia elity ziemiańskiej z naczelnikiem państwa, dawnym socjalistą. Radziwiłł to nie tylko ziemianin, lecz także przemysłowiec, który potrafił mnożyć odziedziczone dobra. W II Rzeczypospolitej był jednym z najbogatszych Polaków. Miał samych tartaków i lasów w Cumaniu w sumie 29 tys. ha oraz majątki: w Szpanowie – 6,4 tys. ha, w Ołyce – 4,6 tys. ha, w Nieborowie 3,7 tys. ha, liczne udziały w spółkach, a także pałac przy Bielańskiej w stolicy (dziś to Muzeum Niepodległości). Choć w wyniku I wojny światowej w jego lasach zniszczono nawet do 5 mln drzew, to dzięki świetnej organizacji i zarządzaniu z tychże lasów w Ołyce przed 1939 r. produkowano najwyższej jakości dębowe parkiety.

Był też filantropem: w swoich majątkach fundował przedszkola, stołówki, szpitale, ale też stypendia. Podczas okupacji niemieckiej współorganizował Radę Główną Opiekuńczą, która dbała o Polaków znajdujących się w wyniku zawieruchy wojennej w najtrudniejszej sytuacji.

W PRL z gigantycznego majątku ostały się dwa pokoje na Mokotowie. Choć i tak samo to, że nie został przez komunistyczne władze aresztowany, a nawet czasem zwracano się do niego oficjalnie o jakąś opinię, wystarczyło, aby niektórzy złośliwie nazywali go „czerwonym księciem”. Za komuny arystokracja i ziemiaństwo to byli wrogowie ludu, Radziwiłł więc żył na bocznym torze, do powstania Solidarności zabrakło mu 13 lat życia...

Przedstawiłem sylwetki trzech Polaków arystokratów, ludzi wielkiego sukcesu gospodarczego, którzy potrafili zerwać z popularnym na Zachodzie schematem, że nasz naród i jego elity najlepiej radzą sobie na wojaczce, ale nie potrafią zadbać o gospodarkę.

Dziś tych romantycznych pozytywistów albo pozytywistycznych romantyków można by stawiać za wzór radzenia sobie przez Polaków i ich przywódców w sytuacjach często bardziej niż niesprzyjających.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts