W kraju trwają protesty środowisk lewicowych organizowane przez "Strajk Kobiet". Protestujący sprzeciwiają się wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Protesty gromadzą różne środowiska i pojawiły się nawet głosy o tym, że na ulice wyjechali także rolnicy. Jeden z aktywistów rolniczych chciał to zdementować.

- Jako Polski Przemysł Futrzarski oświadczamy, że stanowczo sprzeciwiamy się agresywnej formie protestów organizowanych przez „Strajk Kobiet” i informujemy, że nie są one związane z protestami środowiska rolniczego, w których uczestniczymy

- napisał na Twitterze Szczepan Wójcik. 

W odpowiedzi dziennikarz "Gazety Polskiej Codziennie" Jacek Liziniewicz opublikował pewne zdjęcie, które wskazuje na zgoła inny stan rzeczy:

- Panie Szczepanie długo się Pan zastanawiał nad tym. Jak wybuchł spór o aborcję byłem ciekaw Pana stanowiska, bo był Pan pierwszy by krzyczeć: "zajmijcie się dziećmi nienarodzonymi". Od czwartku zajęło Panu zajęcie stanowiska. Jedynie Pan Marek Miśko był szybko po jasnej stronie

- dodał Liziniewicz w kolejnym wpisie.