W Polsce trwają protesty w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Przybierają one niekiedy agresywną formę, co nie umknęło też uwadze amerykańskiej Polonii. Jak zaznacza bard Strefy Wolnego Słowa Paweł Piekarczyk - który przebywa obecnie w USA i tam koncertuje - Polacy w Stanach Zjednoczonych obserwują sytuację w ojczyźnie i modlą się o spokój w naszym kraju.

- Podczas mojej podróży spotykam się z Polonią, z Polakami tu mieszkającymi w Ameryce i daje się zauważyć ogromne zaniepokojenie tym, co dzieje się w Polsce. Ludzie tym żyją, ludzie o tym mówią, szukają wiadomości, dzwonią do siebie i - co warto podkreślić - w wielu kościołach i wielu wspólnotach ludzie się bardzo usilnie modlą. Ze względu na to, że warunki są covidowe, to zdarza się, że tu w Pensylwanii, w środowisku, które organizuje komitet smoleński, zorganizowali taki telefon, w którym w określonej godzinie zdzwania się ileś osób, prowadzą telekonferencję, odmawiają różaniec, koronkę

- opowiada portalowi Niezalezna.pl.

W Stanach Zjednoczonych też sporo się dzieje, bowiem za pasem są wybory prezydenckie. Jak relacjonuje Piekarczyk, kampania wyborcza przybiera coraz bardziej ostrą formę. 

- Kampania prezydencka w USA wywołuje ogromne emocje, ale ona się odbywa pod pręgierzem strasznego strachu, bo w tą kampanię wdarła się jakaś agresja, której wcześniej nie było. W Chicago usłyszałem taką rzecz, która być może jest legendą, ale dobrze opisuje nastrój - że była jakaś konwencja demokratów, był tam duży parking, republikanie tacy młodzi poooklejali samochody ludzi z tej konwencji naklejkami Trumpa i pierwszej nocy po tej konwencji kilka z tych samochodów zostały zdemolowanych. To jest taki znak tej kampanii. Są kradzione, niszczone małe banerki, które ludzie sobie stawiają. Są wyzwiska, są anonimy, jest cała masa rzeczy. Widziałem w Michigan ludzi, którzy demonstrowali poparcie dla Trumpa, jest moda na robienie wieców wyborczych - na skrzyżowaniu stoi kilka osób i demonstruje poparcie dla kandydata. W Michigan widziałem kilka takich miejsc, gdzie demonstracje były złożone z czarnoskórych wyłącznie. Zwłaszcza w miastach Trumpa nie ma w ogóle, bo ludzie się boją, dlatego, że ludzie nie chcą ryzykować, bo po co mają mieć przebite opony, po co mają mieć wybitą szybę. To wszystko kosztuje. Za to na prowincji jest już znacznie lepiej, ale ta czy inaczej, ta kampania jest tu znacznie mniej widoczna

- wskazuje.

Jakie są najbliższe koncertowe plany barda Strefy Wolnego Słowa w USA?

- W piątek będę miał koncert w Georgii, on będzie fajny o tyle, że będzie nie tylko dla Polaków, ale będzie pewna ilość Amerykanów, którym będę musiał opowiedzieć o historii Polski

- mówi Piekarczyk, podkreślając, że na pewno będzie informował o kolejnych planach. Przeczytacie o tym na Niezalezna.pl!