Uniwersytet Łódzki (UŁ) zaangażował się w bieżące życie polityczne i stawia się po jednej ze stron protestów. To jest niedopuszczalne i nie powinno mieć miejsca - powiedział przewodniczący miejskiego klubu radnych PiS Radosław Marzec komentując zwalnianie z zajęć studentów, którzy chcieli uczestniczyć w środowych protestach przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego o zakazie tzw. aborcji eugenicznej.

Przed południem rzecznik prasowy UŁ Paweł Śpiechowicz poinformował, że uczelnia nie wyciągnie konsekwencji wobec studentów, którzy nie będą w środę na zajęciach.

"Większość wydziałów już to ogłosiła. Decyduje każdy dziekan indywidualnie" - oświadczył Śpiechowicz.

"Rektor Uniwersytetu Łódzkiego nie ogłosiła godzin rektorskich w dniu 28.10.2020. W oświadczeniu prof. Elżbiety Żądzińskiej ws. wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22.10.2020 i następstw z nim związanych możemy przeczytać między innymi, że +każdy z nas ma prawo wypowiadać swoje poglądy i bronić swojego stanowiska+"

- oświadczył rzecznik UŁ.

"Uniwersytet Łódzki nie powinien angażować się w bieżącą działalność polityczną, a z taką sytuacją właśnie teraz mamy do czynienia" - podkreślił radny PiS.

"Jesteśmy uczelnią kształcącą dorosłe osoby, które mają już swoje zdanie na temat najważniejszych spraw związanych z życiem człowieka" - napisał w oświadczeniu rzecznik UŁ. "Zakazywanie komuś jego wyrażania nie leży w naturze akademii" - dodał.

"To byłoby nieuczciwe wobec młodych ludzi, którzy na uniwersytecie liczą na wolność wypowiedzi. Interpretowanie tego jako zaangażowania politycznego jest jednak, naszym zdaniem, nadużyciem. Uniwersytet Łódzki pozostaje apolityczny" - ocenił Śpiechowicz.

"Ten protest, niestety, jest polityczny, bo jest inspirowany przez opozycję parlamentarną i w ten sposób dolewa się oliwy do ognia" - skomentował radny Marzec.