Prokuratura Krajowa poinformowała, że na wniosek Prokuratury Okręgowej w Warszawie Prokurator Generalny wystąpił w środę do marszałka Sejmu o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Nitrasa.

Prokuratura zamierza postawić Nitrasowi zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej posłów, znieważenia posłanki i zmuszania dziennikarza do zaniechania interwencji prasowej.

Nitras powiedział dziennikarzom, że z jego informacji wynika, że sprawa miałaby dotyczyć incydentu, do którego doszło w kampanii wyborczej kandydata na prezydenta Rafała Trzaskowskiego - uniemożliwiania wykonywanie czynności dziennikarzomi TVP Miłoszowi Kłeczkowi, a także zablokowania siłą wejścia na konferencję Trzaskowskiego wiceministrowi sprawiedliwości Sebastianowi Kalecie.

- Śmieję się z tych zarzutów. To jest absolutnie próba zdyskredytowania mnie, zrobienia ze mnie chuligana, łobuza. Każdy sąd wyśmieje te zarzuty, zresztą ja się też z nich śmieję, śmieję się z pana Ziobry, śmieję się z pana Kalety i z ich zarzutów, bo oni po prostu wykorzystują prokuraturę do celów politycznych, bo taki charakter mają te zarzuty

- powiedział Nitras.

"Jest to absolutnie próba zastraszenia mnie. Myślę, że nie pierwsza, nie ostatnia. Nie uda się mnie zastraszyć" - zadeklarował Nitras.

Kandydat KO w minionych wyborach prezydenckich Rafał Trzaskowski ocenił, że stawianie zarzutów Nitrasowi to "szczyt bezczelności".

"Stawianie zarzutów Sławomirowi Nitrasowi za to, że nie pozwolił na zrywanie konferencji w czasie kampanii i przeciwstawiał się urągającemu wszelkim zasadom, agresywnemu zachowaniu TVP, to szczyt bezczelności. Minister Kaleta nasyłający prokuraturę na opozycję we własnej sprawie to skandal!"

- napisał dziś na Twitterze prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Z kolei szef PO Borys Budka uważa, że zarzuty, które prokuratura zamierza postawić posłowi KO Sławomirowi Nitrasowi są absurdalne i mają charakter polityczny. 

"Po raz kolejny PiS próbuje wykorzystać polityczną prokuraturę generalną do walki z parlamentarzystami opozycji. Po raz kolejny, by odwrócić uwagę opinii publicznej, próbuje się zaatakować posła opozycji. Tym razem jest to Sławomir Nitras, wobec którego formułowaną są absurdalne, polityczne zarzuty"

- powiedział szef PO w środę na konferencji prasowej.

Odnosząc się do zarzutu dotyczącego "zmuszania dziennikarza do zaniechania interwencji prasowej", Budka powiedział, że "funkcjonariusze reżimowej telewizji", jak określił dziennikarzy TVP, wielokrotnie próbowali zakłócać konferencje polityków opozycji.


Prokuratura poinformowała, że z ustaleń śledztwa wynika, iż poseł Nitras "zareagował gwałtownym wybuchem agresji na sprzeczną ze swoim zdaniem opinię wygłoszoną w czasie dyskusji przez posłankę Iwonę Arent".

"Kopnął ją w udo, a gdy zapowiedziała, że zgłosi incydent do Komisji Etyli Poselskiej, znieważył wulgarnym słowem. Do zdarzenia doszło w październiku 2018 roku w sejmowym autobusie, którym posłowie jechali na lotnisko w Warszawie"

- podała PK.

Poinformowano, że przedmiotem wniosku prokuratury jest również naruszenie nietykalności cielesnej posła Sebastiana Kalety, którego Nitras "popychał i siłą przytrzymywał, uniemożliwiając mu w lipcu 2020 roku wejście na teren oczyszczalni ścieków +Czajka+ w Warszawie; używając siły fizycznej, Sławomir Nitras uniemożliwił posłowi Kalecie przeprowadzenie kontroli poselskiej w Czajce".

"Poseł Nitras użył przemocy fizycznej także wobec dziennikarza, który w lipcu 2020 roku w czasie wiecu wyborczego w Ciechanowie próbował zadać pytanie kandydatowi na prezydenta. Poseł siłą przepychał dziennikarza w inną stronę, odciągał go ręką i kierował pod jego adresem agresywne zaczepki słowne. W ten sposób skutecznie uniemożliwił dziennikarzowi wykonanie obowiązków służbowych" - podała PK. Jak napisano, uchylenie immunitetu umożliwi przedstawienie Nitrasowi "zarzutów popełnienia występków, które mają charakter chuligański".