W związku ze śmiercią architekta na stronie zamieszczono również wspomnienia jego współpracowników.

Tej soboty odszedł p. Andrzej Grzybowski rozpoczynając X dekadę swojego życia. Piszę o tym, bo był osobą, która jak nikt inny wywarła wpływ na moje wybory życiowe, kiedy byłem jeszcze nastolatkiem.

Pewnego dnia przysiadł do mnie kiedy rysowałem sobie dla zabawy fantazyjne zamki zainspirowany wycieczkami do jurajskich orlich gniazd. Zapytał mnie, czy może razem porysujemy. Ja na to bez przekonania "no dobrze". Nie wiedziałem, czego mogę się spodziewać, kiedy dużo starszy ode mnie pan składa mi taką propozycję. Od tamtego momentu rozpoczęła się moja wielka przygoda z architekturą klasyczną. Pan Andrzej pokazał mi, jak rysuje się porządki architektoniczne, ćwiczył ze mną pisanie kaligrafii. Rozpalił we mnie wielką pasję, która zaprowadziła mnie w pewnym momencie na studia architektoniczne.

Pan Andrzej jest moim zdaniem najwybitniejszym polskim twórcą w dziedzinie architektury tradycyjnej w schyłku XX wieku i zdecydowanie za mało znanym i docenianym, choć Jego dorobek jest naprawdę niezwykły i obszerny.

Wieczny Odpoczynek Racz Mu Dać Panie.

- napisał Andrzej Novak-Zempliński Jr, architekt.

„Odszedł, do końca tworząc. Na stoliku, przy łóżku w jego sypialni w naszym łódzkim domu leżą rysunki, ostatnie wizje – te duże, jak drugi z pary ołtarzy dla Kościoła Najświętszego Zbawiciela w Warszawie, czy propozycja pomnika miejskiego dla Włoszczowej, ale i te mniejsze projekt łóżka w stylu I cesarstwa, nagrobek rodzinny dla przyjaciela na Cmentarzu Powązkowskim, zdjęcia bramki ogrodowej, która miała powstać dla wieloletniej, stałej klientki… To projekty ostatnich tygodni, ale i dni. Rozmawialiśmy o nich dzień przed ostatnim dniem, nie wiedząc, że to już czas.

Spotkał mnie ten zaszczyt i niewyobrażalna przyjemność, bycia asystentem, nadwornym biografem, kronikarzem i sekretarzem, ale także przyjacielem i członkiem rodziny tego niezwykłego, trudnego, natchnionego, ale i najciekawszego ze znanych mi ludzi.”

- podkreślił Maciej Loba, historyk sztuki.

Niezrozumiany i niedoceniany przez kolejne pokolenia polskich architektów, często nadal wiernych brzydko starzejącemu się funkcjonalizmowi lub niechlujnemu postmodernizmowi, Andrzej Grzybowski godzien jest słów z XII księgi „Pana Tadeusza": ‘’Ach, to może ostatni patrzcie, patrzcie młodzi, Może ostatni, co tak poloneza wodzi!’’ Oby wodził jak najdłużej i oby nie był ostatni...’’.

- Anna Sieradzka, z przedmowy do książki „Polski historyzm współczesny”.

Msza św. pogrzebowa zostanie odprawiona w piątek 30 października o godzinie 12:30 w Kościele Najświętszego Zbawiciela w Warszawie.