Od czwartku w kraju trwają protesty przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego. To skutek orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że przepis zezwalający na mocy ustawy z 1993 r. na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. W niedzielę protesty odbyły się także w kościołach.

Duda zaapelował w liście do członków i sympatyków NSZZ "Solidarność" o obronę kościołów. "Nie pozwólcie, aby Kościół, na który zawsze mogliśmy liczyć, wobec bezprecedensowych napaści pozostał dzisiaj osamotniony" – napisał.

Podkreślił, że Solidarność wywalczyła Polsce wolność, w tym wolność do protestów i zgromadzeń przy ogromnym wsparciu Kościoła.

"Każdy, nawet w najostrzejszej formie, ma prawo do wyrażania swoich postulatów. Każdy ma prawo wyjść na ulicę i wykrzyczeć swoje żądania. Wielokrotnie robiliśmy to również my, związkowcy. Ale każda wolność ma swoje granice, a tą granicą są prawa i wolności innych ludzi. W tym prawo do swobodnego wyznawania swojej wiary. To się nazywa tolerancja!"

– zaznaczył szef związku.

Zwrócił uwagę, że profanując kościoły i zakłócając msze święte, demonstranci już dawno przekroczyli prawa i wolności innych ludzi.

"Do rangi symbolu urastają profanacje figur Jana Pawła II, dzięki któremu Solidarność powstała, a któremu Polska w drodze do odzyskania niepodległości tak wiele zawdzięcza" – wskazał Duda.

"Niestety, poziom agresji, niespotykany wulgaryzm i napaści fizyczne na księży i uczestników nabożeństw, zmuszają nas katolików do obrony. Dlatego proszę, abyście włączali się w działania Straży Narodowej lub inne spontanicznie tworzone grupy chroniące nasze kościoły. Bądźcie też w kontakcie ze swoimi proboszczami. Kiedyś my mogliśmy liczyć na ich pomoc, dzisiaj oni tej pomocy od nas potrzebują"

– podkreślił.

Jednocześnie podziękował wszystkim, którzy już włączyli się w ochronę kościołów. "Otrzymałem wiele sygnałów, że nie zabrakło wśród nich członków Solidarności. Ja osobiście – jako katolik, ale też człowiek Solidarności, również nie będę w tej sytuacji bierny" – zadeklarował.