Do zdarzenia doszło w niedzielę, kiedy 10-latka wybrała się z rodziną na spacer na górę Chełmiec. Z przeciwnego kierunku wraz z koleżankami schodziła młoda kobieta prowadząca psa.

Kiedy obie grupy się mijały czworonóg - pomimo iż był prowadzony na smyczy - zaatakował 10-latkę. Pies nie miał jednak kagańca i zdążył chwycić poszkodowaną za rękę

 – przekazał we wtorek podkom. Wojciech Jabłoński z biura prasowego dolnośląskiej policji.

Jak relacjonował, po dłuższej chwili rodzinie oraz świadkom zdarzenia udało się odciągnąć zwierzę, jednak poszkodowana dziewczynka doznała już w tym momencie poważnych obrażeń lewej ręki. Konieczne było wezwanie Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, które przetransportowało 10-latkę do szpitala we Wrocławiu.

18-letnia opiekunka psa przyznała się do niezachowania należytej staranności przy trzymaniu zwierzęcia, a jako że w ten sposób naraziła 10-latkę na ciężki uszczerbek na zdrowiu oraz spowodowała naruszenie rozstroju zdrowia powyżej 7 dni, odpowie teraz za popełnienie przestępstwa, za które może jej grozić kara nawet pięciu lat pozbawienia wolności

– poinformował podkom. Jabłoński.