Urodzony w 1942 roku Biden ma obecnie 77 lat. Jeżeli uda mu się wygrać wybory to zostanie najstarszym prezydentem USA, odbierając ten tytuł o trzy lata młodszemu Trumpowi. Seria kompromitujących wpadek podczas tej kampanii wyborczej, jak pomylenie własnej żony z siostrą, stwierdzenie, że mogą jedynie wybrać kolejny raz Trumpa czy powiedzenie w wywiadzie, że Demokraci stworzyli największą na świecie organizację fałszującą wybory sprawiły jednak, że wiele osób zastanawia się czy nie cierpi on na starczą demencję. Donald Trump wzywał go nawet do publicznego poddania się testowi, ale Biden zignorował tą propozycję. 

Ostatnio Biden miał kolejną wpadkę, która bardzo szybko rozeszła się po mediach społecznościowych. Podczas wywiadu zapomniał na chwilę o tym jak nazywa się obecny prezydent i jego kontrkandydat. Stało się to kiedy prowadzący wywiad spytał go o to co powiedziałby niezdecydowanym wyborcom na kilka dni przed wyborami. „Moim zdaniem stawką tych wyborów jest charakter kraju, to jakim krajem będziemy” - odpowiedział kandydat lewicy - „Cztery lata więcej George'a...ummm...George'a, znajdziemy się w pozycji jeśli Trump znowu zostanie wybrany, będziemy w zupełnie innym świecie”. 

Kiedy tylko ten klip zaczął zyskiwać popularność lewicujące media zaczęły bronić Bidena. Linią obrony jest to, że jego słowa zostały źle zrozumiane. Imię George miało bowiem dotyczyć i być skierowane do prowadzącego ten wywiad aktora George'a Lopeza. Wiele osób zwraca jednak uwagę, że taka interpretacja nie ma sensu z gramatycznego punktu widzenia – choć możliwe, że imię prowadzącego sprawiło, że Biden pomyślał, że jego kontrkandydatem jest George W. Bush. 

Sam Trump nie miał wątpliwości co do tego, jak powinno się interpretować tę wpadkę.

„Joe Biden nazwał mnie wczoraj Georgem. Nie mógł sobie przypomnieć jak mam na imię. Dostał pomoc od prowadzącego aby przejść przez ten wywiad. Kartel fake newsów wziął nadgodziny żeby to przykryć!”

- napisał na Twitterze.

Po raz kolejny odniósł się do tej sprawy w poniedziałek podczas spotkania z wyborcami w Pensylwanii.

„Wyobrażacie to sobie? Nie mógł przypomnieć sobie mojego imienia. Nie mam aż tak wielkiego ego, ale tak się składa, że jestem prezydentem. Nie mógł sobie przypomnieć wczoraj mojego imienia” - powiedział do tłumu - „To chcecie wsadzić na moje stanowisko. Nie sądzę, żeby dał sobie radę”. Odnosząc się do tego, że Biden w ostatni weekend nie odbył żadnych spotkań wyborczych dodał, że rywalizuje z „najgorszym kandydatem w historii wyborów prezydenckich”.