W poniedziałek w Kielcach, podobnie jak i w innych miastach w Polsce, odbywały się protesty przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Manifestanci chodzili po ulicach blokując ruch. Dotarli też przed kielecką katedrę. W świątyni trwała wówczas msza św., której przewodniczył ordynariusz diecezji kieleckiej. W dosyć ostrych słowach zwrócił się do protestujących.

- Dzisiejsze wydarzenie w murach naszej czcigodnej katedry, (...) nie jest żadnym wiecem politycznym przeciw komuś i dla jakiegoś tymczasowego interesu, ale jest modlitwą, do której mamy prawo w spokoju

 – powiedział duchowny, który dodał, że "nikt nie ma prawa nam w tym przeszkadzać"

- Wara od mojej kieleckiej katedry. To jest miejsce, gdzie Chrystus czeka na wszystkich, ale czeka na tych, którzy nie wnoszą jadu i nienawiści, bo normalnie katedra jest otwarta od rana do wieczora

 – podkreślił biskup Piotrowski.

Policja nie podaje danych, co do liczby osób, które uczestniczyły w poniedziałkowym proteście w Kielcach. Według lokalnych mediów, było ich około dwóch tysięcy. Funkcjonariusze wyjaśniają natomiast jeden incydent. - Pewna kobieta miała zostać uderzona jakimś przedmiotem. W tej sprawie został wylegitymowany 28-letni mieszkaniec Kielc. Wyjaśniamy dokładne okoliczności tej sprawy – powiedział nadkom. Kamil Tokarski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach.