Przed północą na placu Trzech Krzyży - gdzie spod siedziby PiS przy ul. Nowogrodzkiej, ok. godz. 23 udała się część protestujących - policja ogłosiła, że zgromadzanie jest nielegalne i wezwała tłum do rozejścia się. Ostatecznie po interwencji funkcjonariuszy protestujący opuścili plac.

Poseł PiS Joanna Lichocka pytana o postawę części mediów i dziennikarzy przyznała, że „to ten sam sposób relacjonowania, jaki mieliśmy w przypadku protestów organizowanych przez KOD”. - Wówczas część mediów zaangażowanych politycznie chciała jak największych tych demonstracji, afirmowały je - mówiła polityk na antenie Polskiego Radia 24.

- Gdy wszystko to działoby się nie w czasie trwania epidemii, nie byłoby problemu. Na dziennikarzach i politykach powinna spoczywać odpowiedzialność za ludzi. Próba współorganizowania tych protestów przez media to postawa wysoce nieodpowiedzialna

- tłumaczyła, dodając, że „stan zdrowia młodych osób, które wyszły na ulice, jest kompletnie ignorowany przez te media”.

- To, czym jest aborcja i, że człowiek na poziomie prenatalnym to człowiek, to fakty mocno rozpropagowane. Ta debata jest za nami. W większości te młode dziewczyny są po prostu w szoku. To pokolenie jest wychowywane w kulturze masowej, przez media liberalne. Nie są w stanie pojąć, że konstytucję można brać na serio - oceniła Lichocka, odnosząc się do obecności na protestach kilkunastoletnich dziewczyn.

Wracając do wyroku Trybunału Konstytucyjnego wskazała, że „doprecyzowano właściwie to, co było napisane w konstytucji już wcześniej”. - Konstytucja broni każdego człowieka, bez względu na etap życia czy stan zdrowia - mówiła poseł PiS.

- Rozumiem, że jesteście w szoku, ale nie dajcie się napuścić politykom opozycji, byście byli używani w walce politycznej. Jesteście wykorzystywani do podniesienia jak najwyższej temperatury społecznej. To kolejny spektakl, oparty na scenariuszu ulica-zagranica

- zwróciła się z apelem do uczestników demonstracji.

Wielotysięczne protesty przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego trwają od czwartku. To skutek orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że przepis zezwalający - na mocy ustawy z 1993 r. - na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją.