Jak podała gazeta, poniedziałkowy protest w Częstochowie, który zgromadził co najmniej trzy tysiące osób, „zakończył się incydentem na Jasnej Górze, kiedy doszło do zatrzymań, a policja użyła gazu; ucierpieli demonstrujący” - relacjonuje „Dziennik Zachodni”.

Jak informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl dziś w mediach społecznościowych pojawiła się informacja, że lewackie środowiska planują wieczorem prowokację na Jasnej Górze. Natychmiast powstały apele o pomoc przy obronie miejsca świętego dla katolików. Jedno z takich wezwań opublikował Jacek Wrona, były komisarz Centralnego Biura Śledczego, obecnie publicysta i stały gość politycznych programów telewizyjnych. 

Skontaktowaliśmy się z Jackiem Wroną, który potwierdził nam, że informacje o planach lewackiego ataku na Jasną Górę zostały potwierdzone w dwóch źródłach.

Podjęliśmy kroki, że pomożemy Straży Jasnogórskiej w razie ewentualnych prowokacji.
- oznajmił.

W Częstochowie protest odbył się m.in. przed katedrą oraz siedzibą kurii metropolitalnej. Później - według „Dziennika Zachodniego” - protestujący udali się na Jasną Górę, na którą - jak czytamy – „nie dotarli, bo drogę zastąpił im kordon narodowców”. Doszło do incydentów, podczas których w stronę protestujących użyto gazu.

O szczegółach działań policji poinformował w nocy PAP sierż. szt. Kamil Sowiński z zespołu prasowego częstochowskiej policji. W ocenie policjantów, w poniedziałkowej manifestacji, która przeszła z okolic ul. Krakowskiej, koło katedry i kurii, na jasnogórskie błonia, uczestniczyło ok. 2 tys. osób.

W pobliżu Jasnej Góry na demonstrantów czekała ok. 150-osobowa kontrmanifestacja, w której uczestniczyli m.in. narodowcy. Policjanci z komendy miejskiej i oddziałów prewencji zabezpieczali teren, starając się - jak podał rzecznik policji - nie dopuścić do przepychanek i starcia obu grup.

W celu niedopuszczenia do dalszej eskalacji napięcia doszło do użycia środków przymusu bezpośredniego w postaci gazu.
 - poinformował sierż. szt. Kamil Sowiński. Dodał, że nie ma informacji o osobach poszkodowanych - zarówno wśród manifestantów, jak i policjantów.

Podczas poniedziałkowej manifestacji w Częstochowie policjanci zatrzymali dwie osoby: 18-latka i 20-latka. Obaj są mieszkańcami powiatu kłobuckiego, zostali jednak zatrzymani podczas dwóch różnych incydentów. Mają odpowiadać za naruszenie nietykalności cielesnej policjantów.

Podczas zabezpieczania poniedziałkowych manifestacji w Częstochowie wylegitymowano 16 osób i nałożono dwa mandaty karne - w tym jeden za brak maseczki. Jedna z wylegitymowanych osób okazała się być poszukiwana przez policję. Kolejne szczegóły dotyczące poniedziałkowych zajść w Częstochowie mają być znane we wtorek rano.