Według zapowiedzi z początku października, najpóźniej w listopadzie do Sejmu ma trafić projekt ustawy w sprawie podziału Mazowsza na dwa województwa: mazowieckie i warszawskie. Projekt był zapowiadany przez PiS w kilku kampaniach wyborczych. Według polityków PiS chodzi o to, by stolica nie rozwijała się kosztem pozostałej części Mazowsza i by region miał szerszy dostęp do środków unijnych.

Białostoccy radni, głosami większościowego klubu Koalicji Obywatelskiej, przyjęli stanowisko, w którym sprzeciwili się temu projektowi.

"Proces ten przeprowadza się w sposób nietransparentny, bez konsultacji społecznych i przy wyraźnym sprzeciwie władz samorządowych poszczególnych gmin, powiatów i województwa. To przejaw instrumentalnego traktowania i wyjątkowej arogancji PiS wobec wspólnot samorządowych"

- głosi stanowisko Rady Miasta Białystok.

Zaznaczono w nim, że brak w tej sprawie nie tylko konsultacji społecznych, ale też poważnej dyskusji publicznej, powoduje "niepokój mieszkańców i ogromne obawy samorządowców", prowadzi do antagonizowania ze sobą poszczególnych społeczności lokalnych.

W ocenie radnych, nie ma żadnych merytorycznych powodów, aby tego podziału dokonać. 

Prezentując ten projekt, radny Koalicji Obywatelskiej Marcin Moskwa mówił, że stan pandemii nie jest odpowiednim czasem na przeprowadzanie tak poważnych zmian administracyjnych. 

Radni PiS w większości w ogóle nie wzięli udziału w głosowaniu. Radny Paweł Myszkowski mówił, że to nie jest kompetencja radnych Białegostoku. "Czy coś przeoczyłem i województwo mazowieckie znalazło się w granicach administracyjnych miasta Białystok? Przecież zostaliśmy wybrani przez mieszkańców po to, żeby zajmować się sprawami Białegostoku" - powiedział. Odnosząc się do projektu podziału Mazowsza, podkreślił, że "nie można oceniać skutków przed ich wprowadzeniem".

Przewodniczący klubu PiS w radzie Henryk Dębowski stanowisko nazwał "nieporozumieniem". Jak zauważył, jest to temat należący do kompetencji Sejmu. Zarzucił prezydentowi miasta i radnym Koalicji Obywatelskiej, że nie zajmują się sprawami "ważnymi" dla miasta.

Moskwa odparł, że podział administracyjny Mazowsza "tylko pozornie" nie dotyczy mieszkańców Białegostoku i województwa podlaskiego. Mówił o procesach społecznych, takich jak przepływ pracy, usług, ludzi i inwestycji. - Naszym białostockim interesem jest, by Warszawa się rozwijała i by mogła inwestować, a nie była ograbiona "janosikowym", które zostanie przeznaczone nie wiadomo gdzie - podkreślił radny Koalicji Obywatelskiej.

Jak dodał, w sąsiednim województwie pracują mieszkańcy regionu. "Białystok nie jest samotną wyspą, nie żyjemy w próżni. Wiadomo jest, że jeżeli naszemu sąsiadowi powodzi się lepiej, to dla mnie jest lepiej. Jeżeli sąsiadowi jest źle, będzie się to w jakiś sposób przenosiło także na nas" - dodał Moskwa. Jak dodał, w projekcie "nie chodzi o nic innego, jak o wyrzucenie tej czy innej frakcji rządzącej Mazowszem".

"To jest dalszy ciąg demontażu państwa polskiego, polskiej demokracji. To zniszczenie tego status quo, które było wypracowane przez wiele, wiele lat zanim powstało szesnaście województw"

- tak o projekcie podziału Mazowsza mówił w dyskusji przed głosowaniem prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski.